Ludzie z peronu 5 - Clare Pooley
Nikt nie rozmawia z nieznajomymi w pociągu.
Co się jednak stanie, jeśli ktoś to zrobi?
Codziennie o 8:05 Iona Iverson wsiada do pociągu, żeby jechać do pracy. Każdego dnia widuje te same osoby i snuje na ich temat różne domysły, nadając im zabawne przezwiska. Oczywiście nigdy z nikim nie rozmawia. Aż pewnego ranka Elegancki -Seksista-z- Surbiton dławi się winogronem, a Podejrzanie-Miły-z-New-Malden ratuje mu życie. To wydarzenie wywołuje reakcję łańcuchową.
Różnorodna grupa pasażerów, których dotąd łączyły jedynie wspólne dojazdy, zaczyna odkrywać, jak bardzo ich wyobrażenia o sobie nawzajem mijają się z rzeczywistością. Okazuje się, że rozmowa z nieznajomymi może nauczyć czegoś więcej – nie tylko o innych, ale przede wszystkim o samym sobie.
Są książki, które przyciągają
wartką akcją, i są takie, które zachwycają zwyczajnością. „Ludzie z peronu 5”
Clare Pooley zdecydowanie należą do tej drugiej kategorii. To ciepła, pełna
humoru i życiowej mądrości opowieść o ludziach, którzy przez długi czas byli
dla siebie jedynie anonimowymi współpasażerami. Wystarczy jednak jedno
nieoczekiwane wydarzenie, by codzienna rutyna zamieniła się w początek
niezwykłych znajomości.
Pomysł wyjściowy wydaje się
bardzo prosty. Każdego ranka te same osoby wsiadają do tego samego pociągu,
zajmują swoje ulubione miejsca i – zgodnie z niepisaną zasadą – nie rozmawiają
ze sobą. Iona Iverson od lat obserwuje współpasażerów, nadając im zabawne
przezwiska i wymyślając ich historie. Dopiero chwila zagrożenia sprawia, że
niewidzialna bariera między nieznajomymi zaczyna pękać. Od tego momentu autorka
prowadzi czytelnika przez historię, która udowadnia, jak wiele może zmienić
jedna rozmowa.
Największym atutem powieści są
bez wątpienia bohaterowie. Clare Pooley stworzyła grupę postaci bardzo różnych
pod względem wieku, charakteru i życiowych doświadczeń. Każdy z nich zmaga się
z własnymi problemami – samotnością, presją społeczną, kryzysem zawodowym czy
trudnymi relacjami z bliskimi. Choć początkowo wydają się jedynie zbiorem
przypadkowych osób, z czasem tworzą wspólnotę opartą na wzajemnym wsparciu i
zaufaniu. Ich przemiany są wiarygodne i sprawiają, że trudno pozostać obojętnym
wobec ich losów.
Szczególnie polubiłam Ionę, która
od pierwszych stron kradnie całą uwagę. Jest bezpośrednia, błyskotliwa,
momentami zaskakująco bezczelna, ale jednocześnie niezwykle empatyczna. To
właśnie dzięki niej pozostali bohaterowie zaczynają otwierać się na siebie i
dostrzegać, że za każdym anonimowym pasażerem kryje się człowiek z własną
historią. Iona udowadnia, że ciekawość drugiego człowieka może być początkiem
czegoś naprawdę wartościowego.
Autorka z dużą lekkością porusza
tematy, które na co dzień dotyczą wielu z nas. Ageizm, samotność, wypalenie
zawodowe, hejt w internecie, trudności w odnalezieniu się we współczesnym
świecie czy lęk przed zmianami pojawiają się tutaj naturalnie i nigdy nie
przytłaczają fabuły. Clare Pooley nie moralizuje ani nie próbuje udzielać
gotowych odpowiedzi. Pozwala bohaterom popełniać błędy i uczyć się na własnych
doświadczeniach, dzięki czemu historia pozostaje autentyczna.
Ogromnym plusem książki jest
również jej klimat. To jedna z tych powieści, które czyta się z uśmiechem na
twarzy, nawet gdy poruszają trudniejsze tematy. Nie brakuje zabawnych dialogów
i sytuacji, ale równie często pojawiają się momenty wzruszenia i refleksji.
Wszystko zostało doskonale wyważone, dzięki czemu lektura daje poczucie
komfortu i zwyczajnie poprawia nastrój.
Oczywiście nie jest to książka
pozbawiona wad. Niektóre wątki rozwiązują się odrobinę zbyt szybko, a finał
wydaje się bardziej optymistyczny niż podpowiadałoby życie. Paradoksalnie
jednak trudno mieć o to pretensje. „Ludzie z peronu 5” nie aspirują do bycia
realistycznym dramatem społecznym. To historia, która ma przypominać, że
życzliwość, odrobina odwagi i zwykła rozmowa potrafią zmienić czyjś dzień, a
czasem nawet całe życie.
Po zakończeniu lektury złapałam
się na tym, że zupełnie inaczej spojrzałam na ludzi spotykanych każdego dnia w
autobusie czy pociągu. Ilu z nich nosi w sobie historie, których nigdy nie
poznamy? Ilu z nich potrzebuje tylko jednej osoby, która odważy się powiedzieć
„dzień dobry”? Clare Pooley napisała ciepłą, pełną nadziei powieść o sile
ludzkich relacji i o tym, że czasami najważniejsze znajomości rodzą się tam,
gdzie najmniej się ich spodziewamy. To książka, po której zostaje nie tylko
uśmiech, ale również chęć, by następnym razem spojrzeć na nieznajomych z
odrobiną większej życzliwości.
Recenzja napisana przez: Gosia Celińska
Moja ocena: 7/10
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
literatura obyczajowa, romans
Data wydania: 2026-03-17
Liczba stron: 400
ISBN: 9788383358048







