Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozofia. Pokaż wszystkie posty
Rok pierwszy. 365 kilkusekundowych refleksji - Częścik-Zellker Józef

Rok pierwszy. 365 kilkusekundowych refleksji - Częścik-Zellker Józef

 

Są książki, które czyta się godzinami. I są takie, które wystarczy otworzyć na jednej stronie, żeby zatrzymać się na dłużej. Rok pierwszy Zellkera należy do tej drugiej kategorii — to zbiór 365 krótkich refleksji, po jednej na każdy dzień roku. Charakteryzuje je niezwykłe bogactwo tematyczne: od pytań o sens życia i świata, przez naturę prawdy i ludzkiego umysłu, po rozważania o wierze, religii, powinnościach moralnych, społeczeństwie. Nie mamy tu jednak do czynienia z językiem abstrakcji. Refleksje Zellkera – niepozbawione humoru – dotyczą też życia codziennego: stresu i jego wpływu na człowieka, egoizmu – jawnego i ukrytego, pokus i zagrożeń związanych z biernością. Autor nie unika również tematów wrażliwych i aktualnych, jak choćby zagrożenie autorytaryzmem, wojna, sztuczna inteligencja, media społecznościowe. Podejmuje je jednak nie z określonego stanowiska ideologicznego, lecz w sposób, który umożliwia każdemu czytelnikowi własną refleksję.

Rok pierwszy to trzecia część tryptyku, który został pomyślany przez Zellkera jako swoiste wprowadzenie do serii Lazurowa Idea, łączącej w sobie żywioły filozoficzny, naukowy i literacki.




 „Rok pierwszy” Zellkera to książka, którą trudno czytać linearnie w tradycyjnym znaczeniu tego słowa. Można oczywiście przejść przez kolejne 365 refleksji, dzień po dniu, ale równie naturalne jest otwarcie tomu na przypadkowej stronie i zatrzymanie się przy jednym zdaniu. To właśnie krótkiej formie podporządkowana została cała konstrukcja książki. Każda refleksja ma być impulsem – czymś, co na moment wytrąca czytelnika z codziennego rytmu i skłania do spojrzenia na znane sprawy z nieco innej perspektywy.

Największe wrażenie robi rozpiętość podejmowanych tematów. Autor przechodzi od pytań fundamentalnych – o sens życia, naturę prawdy, funkcjonowanie ludzkiego umysłu czy relację człowieka z wiarą – do spraw pozornie znacznie bardziej przyziemnych. Pojawiają się stres, egoizm, pokusy, bierność, nasze codzienne wybory i konsekwencje drobnych decyzji. Ta różnorodność sprawia, że książka nie zamyka się w obrębie filozoficznego traktatu. Bardziej przypomina rozmowę prowadzoną z czytelnikiem, w której jeden temat niespodziewanie prowadzi do kolejnego.

„Prawda jest jedna, choć każdy z nas posiada jej własną wersje”

Charakterystyczne dla Zellkera jest zestawianie poważnych pytań z prostym, czasem lekko ironicznym spojrzeniem na ludzką naturę. Autor nie traktuje człowieka jako istoty konsekwentnej i racjonalnej. Przeciwnie – dostrzega nasze słabości, wygodnictwo, skłonność do usprawiedliwiania własnych zachowań czy odkładania problemów na później. Dzięki temu część refleksji ma w sobie coś z filozoficznego lustra: czytelnik może początkowo obserwować opisywane zjawisko z dystansu, by po chwili zauważyć, że dotyczy ono również jego samego.

Jednym z ciekawszych wątków jest pytanie o prawdę. Stwierdzenie, że prawda jest jedna, choć każdy człowiek może posiadać jej własną wersję, otwiera przestrzeń do zastanowienia się nad granicą między obiektywnym faktem a indywidualnym sposobem postrzegania rzeczywistości. W czasach, gdy ludzie coraz częściej funkcjonują w odmiennych obiegach informacji i budują własne interpretacje tych samych wydarzeń, refleksja ta nabiera szczególnej aktualności. Zellker nie próbuje jednak rozstrzygać wszystkiego za czytelnika. Raczej stawia problem na stole i pozwala mu wybrzmieć.

W książce znajdziemy także tematy mocno związane ze współczesnością: rozwój sztucznej inteligencji, wpływ mediów społecznościowych, zagrożenie autorytaryzmem czy doświadczenie wojny. Ich obecność jest o tyle interesująca, że autor nie wykorzystuje ich wyłącznie jako pretekstu do wyrażenia konkretnej politycznej czy ideologicznej deklaracji. Bardziej interesuje go człowiek stojący wobec zmian, których nie zawsze rozumie i nad którymi nie zawsze ma kontrolę. Dzięki temu refleksje pozostają otwarte na różne odczytania, a książka nie starzeje się wraz z jednym konkretnym wydarzeniem czy sporem.

„Błędy najlepiej poprawiać, gdy atrament jeszcze nie wysechł. Im dłużej czekamy, tym trudniej usunąć plamę.”

Wiele miejsca poświęcono również odpowiedzialności za własne życie. Metafora błędu, który najłatwiej naprawić wtedy, gdy „atrament jeszcze nie wysechł”, dobrze oddaje sposób myślenia obecny w całym tomie. Zwlekanie z rozwiązaniem problemu rzadko sprawia, że problem znika; przeciwnie, z czasem jego konsekwencje mogą stać się trudniejsze do odwrócenia. Podobnie przedstawiona zostaje kwestia rozwoju osobistego – jako procesu, który nie powinien mieć wyznaczonego punktu końcowego, ponieważ każde osiągnięcie może stać się początkiem następnego etapu.

Istotne jest przy tym, że „Rok pierwszy” nie udaje książki, która posiada odpowiedzi na wszystkie pytania. Jej ambicją nie jest stworzenie kompletnego systemu filozoficznego ani przekonanie odbiorcy do jednego sposobu interpretowania świata. To raczej zbiór intelektualnych impulsów. Niektóre z nich mogą wydać się oczywiste, inne prowokują do sprzeciwu, jeszcze inne prawdopodobnie wrócą do czytelnika dopiero po pewnym czasie. Ta nierówność jest zresztą nieunikniona przy takiej formule, ale sprawia również, że każdy może znaleźć w książce refleksję szczególnie bliską własnemu doświadczeniu.

„Praca nad własnym rozwojem nie może zatrzymać się na żadnym etapie, ponieważ kolejny etap to wstęp do następnego, często nam jeszcze nieznanego”

Jako trzeci tom tryptyku „Rok pierwszy” domyka projekt, w którym filozoficzne, naukowe i literackie spojrzenie na rzeczywistość wzajemnie się przenikają. Jeśli potraktować wszystkie trzy książki jako kolejne sposoby zatrzymywania się nad światem, ten tom ma charakter najbardziej bezpośredni i codzienny. Zellker bierze wielkie pytania i sprowadza je do rozmiaru jednej strony, jednego zdania, czasem jednej metafory. Nie zawsze są to myśli przełomowe – i chyba nie taki jest ich cel. Ich wartość polega raczej na tym, że przypominają o czymś, o czym w codziennym pośpiechu łatwo zapomnieć: że rozwój zaczyna się od pytania, zmiana od zauważenia błędu, a myślenie od gotowości, by na chwilę zatrzymać się i zakwestionować własne przyzwyczajenia. „Rok pierwszy” najlepiej więc czytać nie po to, by szybko go ukończyć, lecz po to, by niektóre jego strony pozostały z nami znacznie dłużej niż trwa sama lektura.



Moja ocena: 7/10

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska


Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Wydawnictwo: TUTO

Cykl: Tryptyk pierwszy, tom 3

Kategorie: Filozofia, Poezja

Stron: 144

Rok jak krok pierwszy. 365 kilkunastosekundowych metaforycznych refleksji - Częścik-Zellker Józef

Rok jak krok pierwszy. 365 kilkunastosekundowych metaforycznych refleksji - Częścik-Zellker Józef

 Metafora potrafi powiedzieć więcej niż definicja — ta myśl przyświeca konstrukcji i treści Roku jak kroku pierwszego. Drugi tom tryptyku Zellkera przynosi 365 refleksji metaforycznych, mieszczących się na pograniczu eseju, poezji i filozofii. Każdy wpis to miniaturowy obraz, który oddziałuje zarówno na intelekt, jak i na intuicję i wyobraźnię. Tematyka zbioru jest imponująco rozległa: ludzkie uczucia i postawy wobec życia, natura człowieka, jego stosunek do autorytetów i idei, nasze funkcjonowanie w świecie zmieniającym się z dnia na dzień, relacja człowieka z Absolutem. Rok jak krok pierwszy to literatura na granicy aforystyki i prozy poetyckiej, raczej stawiająca pytania niż przynosząca gotowe do przyjęcia odpowiedzi, czerpiąca z uważnej obserwacji codzienności i wrażliwości aksjologicznej Zellkera.

 Rok jak krok pierwszy to druga część tryptyku, który został pomyślany przez autora jako swoiste wprowadzenie do serii Lazurowa Idea, łączącej w sobie żywioły filozoficzny, naukowy i literacki.




 „Rok jak krok pierwszy. 365 kilkunastosekundowych metaforycznych refleksji” to książka, która świadomie wybiera formę niewielką, aby mówić o sprawach dużych. Drugi tom projektu Zellkera nie próbuje budować rozległego filozoficznego wywodu. Zamiast tego proponuje 365 krótkich zatrzymań – obrazów, skojarzeń i metafor, które mają zadziałać szybciej niż rozbudowany argument, ale pozostać w pamięci znacznie dłużej. To literatura wymagająca od czytelnika nie tyle specjalistycznej wiedzy, ile uważności.

Metafora jest tutaj czymś więcej niż ozdobnikiem językowym. Staje się podstawowym sposobem poznawania rzeczywistości. Autor zamiast definiować, pokazuje; zamiast wykładać, sugeruje; zamiast zamykać znaczenie w jednej interpretacji, pozostawia czytelnikowi przestrzeń do dopowiedzenia. Dzięki temu poszczególne refleksje można czytać jak małe literackie zagadki. Czasem ich sens pojawia się natychmiast, innym razem dopiero po chwili, kiedy obraz zaczyna łączyć się z własnym doświadczeniem odbiorcy.

Zellker szczególnie dobrze wypada tam, gdzie metafora pozwala mu przełożyć abstrakcyjną myśl na coś znajomego. Refleksja o marzeniach przyrównanych do architektonicznych planów trafnie pokazuje różnicę między wyobrażeniem przyszłości a rzeczywistym wysiłkiem potrzebnym do jej stworzenia. Sam pomysł nie wystarcza – potrzebne są fundament, konsekwencja i codzienna praca. Podobnie działa obraz niegodziwości jako pleśni pojawiającej się na sumieniu: pozornie niewielkie odstępstwo może z czasem stać się czymś, czego przestajemy nawet zauważać. To proste obrazy, ale właśnie ich prostota nadaje im siłę.

Tematyka tomu jest bardzo szeroka. Autor przygląda się ludzkim emocjom, wyborom i postawom, zastanawia się nad naturą człowieka, jego stosunkiem do autorytetów i idei, a także nad miejscem jednostki w świecie podlegającym nieustannym przemianom. W tle pojawiają się pytania o wartości, odpowiedzialność, sens oraz relację człowieka z Absolutem. Nie jest to jednak system filozoficzny, który krok po kroku prowadzi do określonej konkluzji. Bardziej przypomina kolekcję soczewek, przez które można oglądać ten sam świat z różnych perspektyw.

„Marzenia bywają czymś na kształt planów architektonicznych, bez których dom nigdy nie powstanie. Plan to dopiero początek, potrzebny jest bowiem jeszcze fundament woli i codzienny trud wznoszenia murów. Bez realizacji najpiękniejsza wizja pozostaje jedynie zbiorem linii na papierze.”

Właśnie dlatego „Rok jak krok pierwszy” dobrze sprawdza się jako książka do czytania fragmentami. Można sięgnąć po jeden tekst rano, przeczytać kolejny przed snem albo otworzyć tom przypadkowo i zatrzymać się przy wybranej refleksji. Taka konstrukcja ma jednak również swoją pułapkę: nie każda metafora będzie równie celna dla każdego czytelnika. Niektóre miniatury pozostają w pamięci, inne mogą wydać się zbyt oczywiste albo nazbyt ogólne. Jest to naturalna konsekwencja gatunku, który opiera się na subiektywnym rezonansie.

Ciekawa jest także pozycja tej książki w ramach większego projektu. „Rok jak krok pierwszy” należy do tryptyku związanego z „Lazurową Ideą”, przedsięwzięciem sytuującym się na styku filozofii, nauki i literatury. W drugim tomie środek ciężkości przesuwa się jednak wyraźnie w stronę języka artystycznego. Jeśli filozoficzna refleksja bywa próbą dotarcia do prawdy za pomocą pojęć, Zellker sprawdza tutaj, ile można powiedzieć za pomocą obrazu. To interesujący eksperyment: filozofia zostaje pozbawiona akademickiego dystansu i próbuje przemówić językiem codziennych obserwacji.

„Niegodziwość jest na kształt pleśni na sumieniu. Zrazu pojawia się plamka, która potem rośnie, gdy nadal brniemy w występek. Najtrudniej ja dostrzec wtedy, gdy już pokryła wszystko.”

Ważną cechą tych tekstów jest również ich aksjologiczny charakter. Autor nie przygląda się człowiekowi wyłącznie jako obserwator. Interesuje go pytanie, jak powinniśmy żyć, czym różni się postępowanie dobre od złego i w jaki sposób nasze drobne decyzje wpływają na kształt życia. Niektóre refleksje mają więc charakter niemal moralitetowy, ale na szczęście książka nie zamienia się w zbiór prostych pouczeń. Najciekawsze fragmenty są właśnie tymi, które pozostawiają pewien dyskomfort i zmuszają do zastanowienia się, czy przedstawiony obraz rzeczywiście nas nie dotyczy.

Ostatecznie „Rok jak krok pierwszy” jest książką bardziej do przeżywania niż do jednorazowego przeczytania. Jej wartość nie polega na tym, że po 365 refleksjach otrzymujemy kompletną odpowiedź na pytania o człowieka i świat. Przeciwnie – autor konsekwentnie pokazuje, że ważniejsze od gotowych odpowiedzi może być samo utrzymanie zdolności do zadawania pytań. To propozycja dla czytelników, którzy lubią aforyzm, prozę poetycką i filozoficzne miniatury, ale także dla tych, którzy chcą na kilka minut dziennie wyłączyć informacyjny hałas i skierować uwagę ku własnym myślom. Drugi krok Zellkera okazuje się więc nie tyle kontynuacją pierwszego, ile zmianą sposobu patrzenia: z analizy na metaforę, z definicji na obraz i z odpowiedzi na pytanie.

 



Moja ocena: 7/10

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

 Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Wydawnictwo: Wydawnictwo TUTO

ISBN: 9788383099842

Rok wydania: 2026

Obrót pierwszy. 365 jednominutowych refleksji - Częścik-Zellker Józef

Obrót pierwszy. 365 jednominutowych refleksji - Częścik-Zellker Józef

 

Istnieją pytania tak ważne dla człowieka, że powracają do nas niemal każdego dnia. Świadectwem zmagań z tymi uniwersalnymi tematami niewątpliwie jest „Obrót pierwszy”. Książka zawiera 365 aforyzmów, a niektóre z nich odznaczają się niemal poetyckim rozmachem i stanowią miniaturowe eseje, wymagające od czytelnika skupienia i wrażliwości. Tematyka obejmuje z jednej strony istotne problemy filozoficzne, takie jak: pierwsza przyczyna bytu, logika i matematyka jako tworzywo racjonalności świata, ekologia i moralny dług człowieka wobec przyrody, mit będący narzędziem porządkowania zbiorowej wyobraźni, natura kłamstwa i fałszu – a z drugiej strony osobiste refleksje autora na temat rodziny, bliskości, miłości, cierpienia czy pracy. Abstrakcja spotyka się tu z żywym doświadczeniem, analiza pojęciowa – z poezją, odwołania do filozofii i nauki – z wyznaniami.

Obrót pierwszy to publikacja otwierająca tryptyk, który został pomyślany przez Zellkera jako swoiste wprowadzenie do serii Lazurowa Idea, łączącej w sobie żywioły filozoficzny, naukowy i literacki.




 „Obrót pierwszy. 365 jednominutowych refleksji” Zellkera to książka, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Nie jest ani klasycznym zbiorem aforyzmów, ani podręcznikiem filozofii, ani też literaturą piękną w tradycyjnym rozumieniu. Najbliżej jej chyba do osobistego zaproszenia do myślenia – takiego, które nie narzuca gotowych odpowiedzi, lecz zatrzymuje czytelnika na chwilę przy pytaniach, od których na co dzień często uciekamy. Konstrukcja oparta na 365 krótkich refleksjach sprawia, że książkę można czytać systematycznie, po jednej myśli dziennie, ale równie dobrze można otworzyć ją w dowolnym miejscu i pozwolić, by wybrany fragment stał się punktem wyjścia do własnych rozważań.

Największą siłą tej publikacji wydaje się jej rozpiętość tematyczna. Zellker z równą swobodą podejmuje zagadnienia dotyczące natury rzeczywistości, źródeł racjonalności czy znaczenia logiki i matematyki, jak i pisze o sprawach najbardziej osobistych: rodzinie, miłości, bliskości, cierpieniu czy pracy. Dzięki temu „Obrót pierwszy” nie zamyka się w świecie abstrakcyjnych pojęć. Filozofia zostaje tu sprowadzona z wysokości akademickich definicji do poziomu codziennego doświadczenia, a zwyczajne ludzkie sytuacje stają się materiałem do stawiania pytań o znacznie szerszym znaczeniu.

To jednak nie jest książka, którą warto czytać w pośpiechu. Choć podtytuł zapowiada jednominutowe refleksje, niektóre z nich mogą pozostać z czytelnikiem znacznie dłużej. Krótka forma nie oznacza bowiem prostoty. Przeciwnie – wiele tekstów ma charakter zagęszczony, niemal poetycki, a ich sens nie zawsze wyczerpuje się podczas pierwszej lektury. To książka wymagająca pewnej uważności i gotowości do powracania do przeczytanych zdań, ponieważ właśnie wtedy mogą ujawnić się kolejne znaczenia.

Interesujące jest również połączenie różnych sposobów patrzenia na świat. Obok refleksji inspirowanych filozofią pojawiają się odniesienia do nauki, ekologii, mitu i mechanizmów ludzkiego myślenia. Autor zastanawia się między innymi nad miejscem człowieka wobec natury, nad moralną odpowiedzialnością za otaczający świat oraz nad rolą opowieści i mitów w porządkowaniu zbiorowej wyobraźni. Ważne miejsce zajmuje także problem prawdy, fałszu i kłamstwa – temat szczególnie aktualny w rzeczywistości, w której coraz trudniej oddzielić informację od manipulacji.

Na tym tle mocno wybrzmiewają fragmenty bardziej osobiste. To właśnie zderzenie wielkich pytań o byt i rzeczywistość z doświadczeniem miłości, samotności czy cierpienia nadaje książce jej charakter. Zellker nie traktuje człowieka wyłącznie jako przedmiotu filozoficznej analizy. Człowiek jest tutaj kimś, kto jednocześnie myśli, czuje, kocha, ponosi porażki, pracuje i próbuje odnaleźć sens w świecie, którego nie da się do końca wyjaśnić. Dzięki temu nawet najbardziej abstrakcyjne rozważania mają szansę znaleźć swoje odbicie w osobistych doświadczeniach czytelnika.

Szczególnie ciekawa jest sama idea książki jako przestrzeni dialogu. Jedna z refleksji mówi o tym, że książki są dla umysłu tym, czym powietrze dla życia – pozwalają uczestniczyć w wymianie myśli ponad granicami czasu i pokoleń. To trafnie oddaje ducha całego tomu. „Obrót pierwszy” zdaje się przypominać, że myślenie nie musi być samotnym budowaniem własnych odpowiedzi od zera. Czytając, wchodzimy w rozmowę z cudzym doświadczeniem, a czasem rzeczywiście łatwiej znaleźć wspólny język z autorem żyjącym w innej epoce niż z osobami znajdującymi się najbliżej nas.

Nie każdemu przypadnie do gustu taka forma lektury. Osoby oczekujące wyrazistej fabuły, dynamicznej narracji albo jednoznacznych odpowiedzi mogą poczuć się rozczarowane. Zellker nie prowadzi czytelnika za rękę i nie oferuje prostego zestawu życiowych recept. Pozostawia miejsce na niepewność, interpretację, a czasem również na sprzeciw wobec przedstawionej myśli. I właśnie ta otwartość jest jedną z wartości książki – dobra refleksja nie zawsze ma przecież przekonać, czasem jej zadaniem jest po prostu uruchomienie pytania.

„Obrót pierwszy. 365 jednominutowych refleksji” można więc polecić przede wszystkim czytelnikom, którzy lubią książki pozostawiające po sobie więcej niż tylko streszczenie fabuły. To propozycja dla osób gotowych zwolnić, zatrzymać się nad pojedynczym zdaniem i dopuścić możliwość, że nie każda ważna lektura musi dostarczać odpowiedzi. Jako otwarcie planowanego tryptyku i wprowadzenie do serii „Lazurowa Idea” książka zapowiada projekt ambitny, łączący filozofię, naukę i literaturę. Jej największym atutem jest jednak coś prostszego: przypomnienie, że w świecie pełnym nieustannego pośpiechu minuta poświęcona prawdziwej refleksji może czasem znaczyć więcej niż wiele godzin spędzonych na bezmyślnym odbieraniu kolejnych informacji.

 

„Jak nie możemy żyć bez powietrza, tak nie potrafimy już żyć bez książek. Kto bez nich żyje, żyje na pół gwizdka. Stworzyła nas wymiana myśli za pomocą słów, a ona właśnie zapisana jest najpełniej w książkach. Dzięki nim prowadzimy dialog ponad pokoleniami. Niektórym z nas łatwiej porozumieć się z mistrzem żyjącym kilka wieków temu niż z własnymi rodzicami. Umysł oddycha myślą, przy czym niekoniecznie musi to być nasza własna myśl.”

 



Moja ocena: 7/10

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

 

Wydawnictwo: TUTO

Cykl: Tryptyk pierwszy (tom 1)

Liczba stron: 392

ISBN: 9788383099859

Rok wydania: 2026

Niepewność i węzły losu - Marian Golka

Niepewność i węzły losu - Marian Golka

 

Człowiek wobec niepewności

W swojej najnowszej książce Marian Golkaz uwagą pochyla się nad sposobem, w jaki próbujemy nadać sens temu, co nas spotyka. Autor – sceptyk w najlepszym znaczeniu tego słowa – stawia pytania, na które nie ma jednoznacznych odpowiedzi, i pokazuje, że to właśnie wątpliwości potrafią stać się najuczciwszym początkiem myślenia o świecie. W centrum jego rozważań stoi człowiek, który mierzy się z koniecznością, przypadkiem i własną sprawczością, próbując znaleźć miejsce dla swojej odpowiedzialności i nadziei.

Autor prowadzi czytelnika przez bogaty pejzaż ludzkich przekonań i aktywności: od różnych form wiary, przez pojęcie losu, aż po strategie radzenia sobie z niepewnością. Z wielką ostrożnością, ale i intelektualną odwagą, analizuje nasze codzienne próby oswojenia niepewności – tej najbardziej uniwersalnej cechy ludzkiego doświadczenia.

To książka dla wszystkich, którzy szukają spokojnej, pozbawionej dogmatyzmu refleksji nad losem, nad światem i nad sobą. Nie oferuje łatwych pocieszeń, ale proponuje coś znacznie cenniejszego: uczciwe myślenie, głęboką wrażliwość i próbę zrozumienia tego, co w życiu najtrudniejsze do uchwycenia.



„Niepewność i węzły losu” Mariana Golki to książka, która nie próbuje udzielać prostych odpowiedzi na najważniejsze pytania dotyczące ludzkiego życia. Zamiast tego zachęca do refleksji nad tym, co nieprzewidywalne, przypadkowe i wymykające się naszej kontroli. Autor podejmuje temat obecny w życiu każdego człowieka – niepewność – i pokazuje, jak różnorodne są sposoby radzenia sobie z nią.

Już od pierwszych stron widać, że Golka nie jest filozofem zamkniętym w świecie abstrakcyjnych pojęć. Jego rozważania są mocno osadzone w codziennym doświadczeniu. Pisze o losie, przypadku, wierze, nadziei i odpowiedzialności w sposób przystępny, dzięki czemu nawet osoby na co dzień niezainteresowane filozofią odnajdą w tej książce coś dla siebie. To lektura, która nie onieśmiela akademickim językiem, lecz zaprasza do rozmowy.

Szczególnie cenne jest to, że autor nie narzuca czytelnikowi własnych przekonań. Zamiast budować kolejną teorię wyjaśniającą świat, pokazuje różne sposoby myślenia o ludzkim losie. Analizuje zarówno postawy pełne wiary w przeznaczenie, jak i te opierające się na przekonaniu o ludzkiej sprawczości. Dzięki temu książka staje się przestrzenią do stawiania pytań, a nie zbiorem gotowych recept.

Jednym z najmocniejszych elementów publikacji jest umiejętność łączenia filozoficznej refleksji z konkretnymi przykładami. Golka często odwołuje się do sytuacji, które każdy z nas zna z własnego życia. Rozważania o przypadku, szczęściu czy pechu nie pozostają więc abstrakcyjne, lecz nabierają bardzo ludzkiego wymiaru. To sprawia, że czytelnik nie tylko śledzi tok myślenia autora, ale także konfrontuje go z własnymi doświadczeniami.

Autor wiele miejsca poświęca również ludzkiej potrzebie wiary. Nie ogranicza się przy tym wyłącznie do religii, lecz szerzej patrzy na zjawisko poszukiwania oparcia w ideach, wartościach czy przekonaniach. Pokazuje, że człowiek od zawsze próbował znaleźć sens w tym, co go spotyka, nawet jeśli odpowiedzi pozostawały niepełne lub niejednoznaczne. To jeden z tych fragmentów książki, które skłaniają do najdłuższych przemyśleń.

Na uwagę zasługuje także styl autora. Golka pisze spokojnie, rzeczowo i z dużą kulturą intelektualną. Nie epatuje erudycją ani nie komplikuje przekazu ponad potrzebę. Wręcz przeciwnie – sprawia wrażenie rozmówcy, który dzieli się swoimi obserwacjami i zachęca do wspólnego namysłu nad naturą ludzkiego życia. Dzięki temu lektura pozostaje angażująca od początku do końca.

„Niepewność i węzły losu” wyróżnia się również tym, że pozostawia przestrzeń na niezgodę. Czytelnik nie musi przyjmować wszystkich tez autora, by czerpać przyjemność z lektury. Wręcz przeciwnie – książka zyskuje najwięcej wtedy, gdy staje się punktem wyjścia do własnych rozważań. To publikacja, z którą można polemizować, wracać do niej i odkrywać kolejne warstwy znaczeń.

W czasach, gdy wielu ludzi oczekuje szybkich odpowiedzi i prostych rozwiązań, Golka proponuje coś znacznie bardziej wartościowego – zgodę na wątpliwość. Pokazuje, że niepewność nie zawsze musi być źródłem lęku, lecz może stać się impulsem do głębszego poznania siebie i świata. To przesłanie wybrzmiewa szczególnie mocno i pozostaje w pamięci długo po zakończeniu lektury.

„Niepewność i węzły losu” to mądra, wyważona i inspirująca książka dla wszystkich, którzy lubią zatrzymać się na chwilę i spojrzeć na własne życie z szerszej perspektywy. Nie oferuje łatwych pocieszeń ani jednoznacznych odpowiedzi, ale zachęca do uczciwego namysłu nad tym, co kształtuje nasze wybory, przekonania i losy. To jedna z tych lektur, które nie kończą się wraz z ostatnią stroną, lecz pozostają z czytelnikiem na długo.

 

 Moja ocena: 6/10

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

filozofia, etyka

Data wydania: 2026-03-17

Liczba stron: 272

ISBN: 9788383358079

Jedna miłość we dwoje - Nat Natan

Jedna miłość we dwoje - Nat Natan

 

Podróż w głąb siebie zaczyna się tutaj – zrozum harmonię serca i umysłu

Bóg zapragnął poznać siebie – dlatego stworzył lustrzane odbicie własnej Istoty. Człowieka, który od zarania dziejów jest świadkiem gry między umysłem a sercem. To właśnie one kształtują duszę. Ich pokojowe współistnienie stanowi sedno ludzkiej egzystencji i warunek prawdziwego szczęścia.

„Jedna miłość we dwoje” to podróż w głąb świadomości, miłości oraz jedności istnienia. Przez poetyckie dialogi, medytacyjne obrazy i filozoficzne rozważania książka wymyka się sztywnym ramom narracji. Zachęca do zatrzymania się i uważnego spojrzenia na życie.

Odkryj głębię relacji, w których myśli i uczucia ścierają się, by odnaleźć wspólny rytm.

Harmonia jest bliżej, niż myślisz.



 „Jedna miłość we dwoje” Nat Natana to książka-medytacja nad relacją między sercem a umysłem, między tym, co rozumiane i tym, co czute. Autor stawia tezę: człowiek to odbicie Boga-stwórcy, w którym współistnieją dwa pierwiastki – umysł i serce – i prawdziwe szczęście polega na ich harmonii. Książka nie proponuje klasycznej fabuły, lecz zaprasza do rozmowy, zatrzymania, spojrzenia w głąb siebie i związku.

Już sam styl powieści wymaga od czytelnika pewnego zatrzymania. To nie jest lektura dla kogoś, kto oczekuje wartkich zwrotów akcji czy napiętych wątków. Tu dialogi są krótkie, scenki minimalistyczne: umysł mówi, serce odpowiada. Czasem jeden fragment wystarcza, by myśl zawisła w głowie na chwilę dłużej. Dla mnie ten ton był dużym plusem – gdy pozwoliłam sobie na wciągnięcie się w ten rytm, książka zaczęła działać jak lustro.

Na pierwszy rzut oka łatwo by ją potraktować jako książkę dla par albo coachingowy esej. Ale zabieg, który stosuje autor-rozmówca, jest głębszy: to wewnętrzna debata – czy serce ma pierwszeństwo nad umysłem, czy odwrotnie; i czy możliwa jest jedność tych dwóch. W tym sensie „Jedna miłość we dwoje” to książka o relacji – nie tylko między dwojgiem ludzi, ale między dwiema częściami nas samych. I to czyni ją ciekawszą niż przeciętny tytuł tego typu.

W dialogach pojawiają się pytania: czym jest wolność, czym harmonia, czy miłość to połączenie lub przeciwnie — to wybór, który zadaje pytanie o granice. Autor nie daje gotowych odpowiedzi; raczej pokazuje drogę, pyta i zostawia przestrzeń. Czytelnik zostaje na tej ścieżce i sam może zdecydować, co dla niego znaczy jedność umysłu i serca. Właśnie ta otwartość była dla mnie wartościowa — nie czułam się młotkowana moralitetem.

Z drugiej strony – momentami miałam wrażenie, że książka trochę wymaga od czytelnika więcej niż zwykle: chwilową ciszę, gotowość do refleksji, umysł otwarty na metaforę. Dla kogoś, kto oczekuje fabuły pełnej zdarzeń i dramatów — może być to zbyt ascetyczne. To nie książka, którą się połyka z napięciem, lecz raczej się jej towarzyszy, wraca do myśli, zostawia w tle.

Bohaterowie-wyimaginowani rozmówcy (serce i umysł) nie mają konkretnych imion ani historii życia, co może być i siłą, i ograniczeniem. Siłą — bo łatwiej utożsamić się i przenieść własne doświadczenia. Ograniczeniem – bo brak konkretu może zostawić niektórych czytelników w zawieszeniu. Ja traktuję to jako świadomy wybór autora: pozwolić czytelnikowi wejść w własną przestrzeń.

„Jedna miłość we dwoje” to książka, która zostaje z czytelnikiem nie tylko przez parę godzin, ale przez myśli, które się w nim rodzą. To nie tyle lektura one-time, ile doświadczenie, które może zmienić perspektywę. W mojej ocenie to lektura na 6,5/10 – bo choć doceniam wagę przekazu i literacką odwagę autora, to tempo i forma nie są dla każdego.

Jeżeli szukasz czegoś inaczej niż typowa powieść, czegoś co zaprosi Cię do zatrzymania się i spojrzenia w swoje wnętrze — „Jedna miłość we dwoje” może być właśnie tym wyborem. Ale warto wejść w nią z otwartym umysłem i gotowością na rozmowę z własnym sercem.

 

 Recenzja napisana przez: Gosia Celinska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

filozofia, etyka

Data wydania: 2025-08-11

Liczba stron: 170

ISBN: 9788383738802

Ścieżki Wyrzutków  - Krystian Machaj

Ścieżki Wyrzutków - Krystian Machaj

 Nie dotrzesz do prawdy, jeśli nie odważysz się choć raz zboczyć z utartej ścieżki

Miłosz, młody doktorant rozpoczynający pracę na Uniwersytecie w Cambridge, nie potrafi znaleźć swojego miejsca w świecie. Gdy trafia na Teneryfę, poznaje ludzi, którzy świadomie wyrwali się ze sztywnych ram społeczeństwa – offgridowców żyjących w przyoceanicznych jaskiniach. Ich codzienność, wolna od schematów i konwenansów, zmusza go do konfrontacji z własnymi przekonaniami.

Coraz głębsze zanurzanie się w ten hipnotyzujący świat powoduje, że Miłosz zaczyna w inny sposób patrzeć na rzeczywistość. Dostrzega wyraźniej niż kiedykolwiek bezkompromisowe piękno natury i odkrywa w sobie siłę do przezwyciężenia strachu oraz uporania się z sercowymi rozterkami.

„Ścieżki wyrzutków” to nie tylko opowieść o podróży pełnej egzotycznych krajobrazów, lecz także intymna analiza ludzkich pragnień i próba odnalezienia sensu w życiu, które nieubłaganie pędzi przed siebie. Czy podejmiesz to ryzyko?

 


„Ścieżki wyrzutków” Krystiana Machaja to powieść, która zaskakuje swoją dojrzałością, głębią i filozoficznym tonem – szczególnie jak na debiut literacki. Autor zabiera czytelnika w podróż nie tylko geograficzną, ale i duchową, ukazując świat poza schematem, gdzie życie płynie w rytmie natury, a człowiek mierzy się z własnymi lękami, pragnieniami i wyobrażeniami o wolności. To książka o potrzebie sensu, poszukiwaniu prawdy i odwadze, by zejść z utartej ścieżki, nawet jeśli oznacza to samotność i niepewność.

Głównym bohaterem jest Miłosz – młody doktorant, który właśnie rozpoczyna pracę na Uniwersytecie w Cambridge. Na pierwszy rzut oka ma wszystko, co mogłoby stanowić spełnienie młodzieńczych ambicji: prestiż, stabilność, perspektywy. A jednak coś w nim pęka. Czuje się obcy, zagubiony, odcięty od życia, które toczy się gdzieś obok. Zamiast satysfakcji, towarzyszy mu nieustanne poczucie braku. Ten wewnętrzny dysonans staje się impulsem do podróży – zarówno dosłownej, jak i metaforycznej.

Na Teneryfie Miłosz trafia do społeczności offgridowców – ludzi, którzy z wyboru porzucili miejskie wygody, by żyć w jaskiniach nad oceanem. To świat zupełnie odmienny od jego dotychczasowej rzeczywistości, zbudowany na prostocie, współpracy i bliskości z naturą. W tym niezwykłym środowisku młody naukowiec zaczyna powoli odzyskiwać kontakt z samym sobą. Spotkania z mieszkańcami jaskiń stają się dla niego lustrami, w których odbija się własne życie – jego lęki, niespełnienia i tęsknoty.

Machaj bardzo umiejętnie splata wątki filozoficzne z reporterską obserwacją rzeczywistości. Czuć, że autor sam zna świat, o którym pisze – jego codzienność, rytm i niełatwe kompromisy. Opisy życia „poza systemem” są szczere, momentami brutalne, ale pozbawione ocen. To nie romantyzacja ucieczki od cywilizacji, lecz próba zrozumienia, co skłania człowieka do takiego wyboru. Czy chodzi o wolność, bunt, a może zwykłą bezradność wobec chaosu współczesności?

W „Ścieżkach wyrzutków” niezwykle istotną rolę odgrywa przyroda – morze, skały, księżyc, cykle dnia i nocy. To nie tylko tło, ale pełnoprawny bohater. Świat natury jest tu symbolem pierwotnego ładu, do którego człowiek próbuje powrócić, by choć na chwilę poczuć sens. Właśnie w ciszy, w rytmie fal i w codziennych prostych czynnościach Miłosz odnajduje spokój, który wcześniej wydawał mu się nieosiągalny.

Machaj nie stroni od trudnych pytań: czym właściwie jest prawda? Czy można ją odkryć, żyjąc w społeczeństwie pełnym masek i pozorów? A może prawda to coś, co rodzi się dopiero wtedy, gdy zrzucimy z siebie wszystkie narzucone role i zostaniemy sam na sam z własnym strachem? Autor nie udziela prostych odpowiedzi, zamiast tego proponuje podróż – powolną, refleksyjną i pełną nieoczywistych spotkań.

Choć książka liczy ponad czterysta stron, nie jest to lektura łatwa. Jej rytm jest spokojny, niemal medytacyjny, a język pełen opisów, introspekcji i metafor. To nie opowieść dla tych, którzy szukają akcji – raczej dla czytelników, którzy lubią zatrzymać się na chwilę i pomyśleć. Każdy rozdział przypomina tu kolejny krok w głąb siebie, kolejną próbę zmierzenia się z własnymi ograniczeniami.

„Ścieżki wyrzutków” można czytać jako filozoficzną przypowieść o współczesnym człowieku – zagubionym, przesyconym informacjami, a jednak spragnionym ciszy i sensu. To historia o ludziach, którzy, choć nazwani wyrzutkami, w rzeczywistości odnaleźli coś, czego większość z nas wciąż desperacko szuka – autentyczność.

Krystian Machaj stworzył powieść nieoczywistą, dojrzałą i pełną refleksji. To debiut, który ma w sobie coś z duchowego dziennika podróży i filozoficznego eseju. Książka, która wymaga skupienia, ale odwdzięcza się intensywnym doświadczeniem. Po jej lekturze trudno pozostać obojętnym – bo każdy z nas, choćby na chwilę, może poczuć, że też jest jednym z wyrzutków, próbujących znaleźć swoją własną ścieżkę.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

filozofia, etyka

Data wydania: 2025-06-23

Liczba stron: 436

ISBN: 9788383739311


 

Artur Schopenhauer - Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów

Artur Schopenhauer - Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów

 


Erystyka, czyli moja racja jest mojsza od Twojszej!

Wszystkim osobom, które po przeczytaniu lub usłyszeniu tytułu, zechcą sięgnąć po tę książkę z myślą, że jest to poradnik należy się krótkie wyjaśnienie. Nie. To nie jest poradnik. To nie Dale Carnegie w „Jak zdobyć przyjaciół i zjednać sobie ludzi”. Nie znajdziecie tu przewodnika, który zawsze będzie wyskakiwał z rękawa i wkładał Wam w usta odpowiednią ciętą ripostę. Wbrew opiniom wielu ludzi, książka nie wpisuje się także w parafrazę tytułu Carnegie’ego, o którym wspomniałem wyżej. Mianowicie: „Jak stracić przyjaciół i zniechęcić do siebie ludzi”. Taki skutek może jednak wywołać przy błędnej interpretacji. Jak zatem zinterpretować słowa XIX-wiecznego filozofa, chyba najbardziej znanego światu przedstawiciela pesymizmu? „Erystyka…”nie jest prostą pozycją. Ale tak to już jest z krótkimi utworami.

W tym liczącym zaledwie 85 stron dziełku autor z początku zderza ze sobą pojęcia erystyki z dialektyką, wyjaśnia definicje obydwu zagadnień oraz założenia, często będące tematami gorących sporów uczonych lub pod wpływem błędnych interpretacji – z braku o tymże [błędzie] wiedzy – nie roztrząsane publicznie w ogóle. Do erystyki i dialektyki błędnie ze sobą mylonymi, jednak znacząco powiązanymi dochodzi jeszcze logika. Fuzję dialektyki - sztuki dochodzenia do prawdy (obiektywnej) poprzez dokładne obgadanie tematu z perspektywy wszystkich stanowisk w oparciu o wnioski z owej dyskusji płynące, z erystyką – sztuką prowadzenia sporów za pomocą chwytów i zabiegów wyciągających nasze racje ponad racje rozmówców poprzez zwyczajne zbijanie ich argumentów – można nazwać dialektyką erystyczną. I od tego Schopenhauer wychodzi.

 „Gdyby w naturze ludzkiej nie było zła, gdybyśmy byli zupełnie uczciwi przy każdej wymianie zdań, wówczas staralibyśmy się dotrzeć jedynie do prawdy, nie dbając o to, czy racja okaże się po stronie poglądu wygłoszonego początkowo przez nas samych, czy też przez naszego przeciwnika. Ten ostatni wzgląd byłby dla nas zupełnie obojętny albo przynajmniej nie nadawalibyśmy mu pierwszorzędnego znaczenia. Jednak nasza wrodzona duma szczególnie jest drażliwa we wszystkim, co się tyczy sił intelektualnych i nie chce się zgodzić, aby to, cośmy twierdzili początkowo, było mylne, zaś to, co twierdził przeciwnik – prawdziwe”

Jakże ważne i ponadczasowe słowa płyną z tej książki. Sztukę polemiki, w której bronimy nie do końca i nie zawsze obiektywnej (i jedynej) prawdy w dyspucie nad ważnym lub nieważnym problemem – Schopenhauer zebrał w 34 wybiegach, które mogą teoretycznie służyć jako wskazówki ku temu jak zwyciężyć spór bez względu na środki. Istnieją jednak zasadnicze przeszkody w praktykowaniu dialektyki erystycznej dziś. Załóżmy, że chcemy na upartego wykorzystać tę książkę jako poradnik (choć na początku wyraźnie zaznaczyłem moje zdanie co do tego) - żeby prowadzić spór nawet z pozoru w nieistotnej sprawie, będziemy potrzebować czasu, cierpliwości i chociaż przeciętnie inteligentnych rozmówców. Wszystkie potrzebne składniki jednak (mam wrażenie) są w dzisiejszym świecie towarem deficytowym…

 AUTOR: Artur Schopenhauer

TYTUŁ: Erystyka, czyli sztuka prowadzenia sporów

GATUNEK: Filozofia, etyka

DATA WYDANIA: 30.09.2020r

LICZBA STRON: 96

WYDAWNICTWO: MG

ISBN: 9788377796429    

OCENA: 🌟🌟🌟🌟🌟🌟🌟🌟★★ (8/10)

PoważnieNiepoważny