Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą reportaż. Pokaż wszystkie posty
Siła kobiet z endometriozą - Joanna Bożek-Deutsch

Siła kobiet z endometriozą - Joanna Bożek-Deutsch

 

Historie pisane bólem i nadzieją

Żyją tuż obok nas i każdego dnia toczą walkę, której nie widać gołym okiem. Endometrioza wywraca ich świat do góry nogami, wystawia na próbę relacje, odbiera spokój i zmusza do nieustannego poszukiwania zrozumienia. Przez lata cierpią w ciszy – bagatelizowane przez lekarzy, lekceważone przez otoczenie. A mimo to pozostają kobietami pełnymi niezwykłej siły.

Dzięki szczerym, głębokim rozmowom – wzbogaconym o psychologiczną analizę – Joanna Bożek-Deutsch ukazuje nie tylko skalę cierpienia, ale przede wszystkim determinację oraz solidarność kobiet walczących z przewlekłym bólem powodowanym endometriozą. Ich historie są świadectwem niezwykłej zdolności człowieka do adaptacji, rozwoju osobistego i znajdowania sensu nawet w najtrudniejszych doświadczeniach.

To inspirująca, zawierająca praktyczne wskazówki książka, z której przebija głos tych zbyt długo niesłyszanych.




„Siła kobiet z endometriozą” autorstwa Joanny Bożek-Deutsch to reportaż, który trudno czytać obojętnie. Już od pierwszych stron daje się odczuć, że nie jest to jedynie zbiór historii o chorobie, lecz przede wszystkim opowieść o doświadczeniu życia w cieniu bólu, który przez długi czas pozostawał niezauważony i niedoceniany.

Autorka oddaje głos kobietom zmagającym się z endometrioza, tworząc przestrzeń do szczerych, często bardzo intymnych wypowiedzi. Każda z historii jest inna, ale wszystkie łączy poczucie niezrozumienia i wieloletniej walki – nie tylko z samą chorobą, lecz także z systemem, stereotypami i społeczną niewiedzą. To sprawia, że książka ma wymiar nie tylko osobisty, ale i społeczny.

Największą siłą tego reportażu jest jego autentyczność. Bohaterki nie są anonimowymi przypadkami medycznymi, lecz konkretnymi osobami z własnymi emocjami, relacjami i marzeniami. Dzięki temu czytelnik ma szansę zobaczyć, jak choroba wpływa na różne obszary życia – od codziennych obowiązków, przez związki, aż po poczucie własnej wartości.

Istotnym elementem książki są komentarze autorki, wynikające z jej doświadczenia psychologicznego. Nie dominują one nad narracją, ale stanowią jej ważne uzupełnienie. Pozwalają uporządkować emocje, nazwać mechanizmy i spojrzeć na przedstawione historie z szerszej perspektywy. To połączenie reportażu z refleksją psychologiczną wypada przekonująco i dodaje całości głębi.

Warto również zwrócić uwagę na praktyczny wymiar publikacji. Obok historii pojawiają się wskazówki i ćwiczenia, które mogą być pomocne nie tylko dla osób chorujących, ale także dla ich bliskich. Dzięki temu książka wychodzi poza ramy czystej narracji i staje się realnym wsparciem.

Nie jest to jednak lektura łatwa. Opisy doświadczeń kobiet bywają bolesne, momentami przytłaczające, a powtarzający się motyw braku zrozumienia ze strony otoczenia może budzić frustrację. Ta intensywność emocjonalna jest jednak uzasadniona – oddaje rzeczywistość, z którą bohaterki mierzą się na co dzień.

Jednocześnie w tych historiach obecna jest nadzieja. Nie w formie prostych rozwiązań, lecz jako siła wynikająca z solidarności, świadomości i stopniowego odzyskiwania kontroli nad własnym życiem. To właśnie ten aspekt sprawia, że książka nie pozostawia czytelnika wyłącznie z poczuciem ciężaru, ale także z refleksją i większym zrozumieniem.

„Siła kobiet z endometriozą” to ważny głos w dyskusji o chorobach, które przez lata pozostawały w cieniu. To książka potrzebna – nie tylko dla kobiet dotkniętych endometriozą, ale dla każdego, kto chce lepiej zrozumieć, jak wygląda życie z przewlekłym bólem i jak wielką rolę odgrywa w nim wsparcie.

Ostatecznie jest to reportaż, który spełnia więcej niż jedną funkcję: informuje, porusza i edukuje. Pozostawia po sobie ślad nie tyle w postaci konkretnych odpowiedzi, ile w zmianie perspektywy. A to w literaturze tego typu wydaje się wartością najcenniejszą.

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

Reportaż

Data wydania: 2025-10-29

Liczba stron: 216

ISBN: 9788384230619

 

Koniec jest moim początkiem - Tiziano Terzani

Koniec jest moim początkiem - Tiziano Terzani

 

Jeżeli mnie zapytasz, co zostawiam po sobie, odpowiem, że książkę, która może komuś pomóc ujrzeć świat w lepszym świetle, cieszyć się bardziej własnym życiem, zobaczyć je w szerszym kontekście, w takim, jaki ja teraz czuję tak mocno.

Ta pośmiertna książka, przygotowana do druku przez syna autora, jest doskonałym sprawdzianem szczerości. To podróż niezmordowanego globtrotera, który starał się doprowadzić do końca swoje ostatnie dziennikarskie śledztwo. Chciał odnaleźć sens choroby, śmierci, cierpienia. Aby tego dokonać, trzeba było wielkiego dziennikarza. Jednego z największych na świecie.




„Koniec jest moim początkiem” Tiziana Terzaniego to książka wyjątkowa – intymna, spokojna i głęboko poruszająca, a przy tym pozbawiona sentymentalizmu. Powstała jako zapis rozmów autora z synem, prowadzonych u kresu życia, staje się czymś więcej niż autobiografią. To świadomy testament człowieka, który całe życie poświęcił patrzeniu na świat uważnie, krytycznie i z empatią.

Forma dialogu nadaje tej opowieści niezwykłą naturalność. Nie ma tu patetycznych monologów ani chęci podsumowania wszystkiego w sposób definitywny. Jest rozmowa – szczera, czasem bolesna, czasem pełna ciepła – w której ojciec i syn spotykają się na równych prawach. Folco nie tylko zadaje pytania, ale tworzy przestrzeń, w której Terzani może mówić swobodnie, bez dziennikarskiej maski.

Autor wraca do dzieciństwa we Florencji, do skromnego domu pełnego miłości, do pierwszych doświadczeń, które ukształtowały jego wrażliwość i niezgodę na niesprawiedliwość. Te fragmenty są niezwykle plastyczne i pokazują, że pragnienie zrozumienia świata nie rodzi się nagle, lecz dojrzewa latami, wyrasta z obserwacji i poczucia odpowiedzialności za innych.

Dużą część książki zajmują wspomnienia z pracy korespondenta zagranicznego. Terzani prowadzi czytelnika przez burzliwe dekady XX wieku, przez Azję targaną rewolucjami, wojnami i ideologicznymi złudzeniami. Nie jest to jednak sucha kronika wydarzeń, lecz refleksja nad tym, jak wielkie idee potrafią zamieniać się w opresję i jak łatwo idealizm przegrywa z ludzką żądzą władzy.

Szczególnie wybrzmiewają fragmenty poświęcone dziennikarstwu. Terzani mówi o etyce zawodu, o odpowiedzialności za słowo, o potrzebie odwagi i niezależności. Jego doświadczenia pokazują, jak trudne jest zachowanie uczciwości w świecie nacisków politycznych i ekonomicznych, a jednocześnie jak bardzo jest to konieczne, jeśli dziennikarstwo ma mieć sens.

Najbardziej przejmująca warstwa książki dotyczy jednak choroby i przemijania. Autor nie ukrywa cierpienia, ale też nie czyni z niego centrum narracji. Rak staje się impulsem do najważniejszego śledztwa w jego życiu – poszukiwania sensu śmierci i pogodzenia się z jej nieuchronnością. Terzani pisze o tym z zadziwiającym spokojem, jakby patrzył na własny koniec z dystansu, który przynosi ulgę, a nie strach.

Mimo ciężaru poruszanych tematów książka nie przytłacza. Przeciwnie – emanuje spokojem i afirmacją życia. Autor wielokrotnie podkreśla, że czuje się człowiekiem spełnionym, który nie poszedł na łatwe kompromisy i nie żałuje obranej drogi. To opowieść o konsekwencji, cierpliwości i gotowości do zaczynania od nowa, nawet po bolesnych rozczarowaniach.

„Koniec jest moim początkiem” to lektura, która zostaje z czytelnikiem na długo. Nie daje prostych odpowiedzi ani gotowych recept, ale zmusza do zatrzymania się i spojrzenia na własne życie z szerszej perspektywy. To książka mądra, kojąca i inspirująca, przypominająca, że prawdziwa podróż nie zawsze prowadzi przez kolejne kraje – czasem biegnie w głąb siebie.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Seria: NAOKOŁO ŚWIATA

Tytuł oryginału: Fine è il mio inizio

Data wydania: 2025-08-19

Liczba stron: 578

ISBN: 9788383356242


 

Czwarty zwrot już nadszedł. Co sezony historii mówią nam o tym, jak i kiedy zakończy się obecny kryzys - Neil Howe

Czwarty zwrot już nadszedł. Co sezony historii mówią nam o tym, jak i kiedy zakończy się obecny kryzys - Neil Howe

 

Pouczająca i w ostatecznym rozrachunku pokrzepiająca książka, która pozwala zrozumieć obecny kryzys i pokazuje, w jaki sposób Ameryka i świat muszą się przygotować na wyzwania przyszłości.

Dwadzieścia pięć lat temu Neil Howe i William Strauss olśnili świat prowokacyjną nową teorią o amerykańskiej historii. Patrząc wstecz na ostatnie 500 lat, odkryli wyraźny schemat: nowożytna historia przebiega w cyklach trwających mniej więcej osiemdziesiąt do stu lat, podzielonych na cztery zwroty. Ostatni z tych okresów jest najbardziej niebezpieczny, stanowiąc okres wstrząsów społecznych i mobilizacji narodowej, czego najbardziej traumatycznymi przykładami są druga wojna światowa, wojna secesyjna i rewolucja amerykańska. Teraz, zgodnie z planem, nadszedł nasz własny czwarty zwrot. Neil Howe powraca więc z nową, niezwykłą prognozą. To, co widzimy wokół nas – polaryzacja, rosnące zagrożenie konfliktem wewnętrznym i globalną wojną – na początku lat trzydziestych XXI wieku osiągnie punkt kulminacyjny, który stwarza ogromne zagrożenie, a jednocześnie niesie ze sobą wielką obietnicę, być może nawet kolejnego złotego wieku Ameryki. „Kierując się głębokim poczuciem, że amerykańska demokracja jest poważnie zagrożona, Howe przewiduje jednak, że z dzisiejszego kryzysu i wszechobecnego partyjniactwa wyłoni się egalitarna, otwarta na świat, pewna siebie i zjednoczona Ameryka”. Francis Fukuyama



Neil Howe w swojej najnowszej książce „Czwarty zwrot już nadszedł” podejmuje się śmiałej próby zrozumienia historii przez pryzmat powtarzających się cykli. Opierając się na koncepcji, którą wraz z Williamem Straussem przedstawił już ćwierć wieku temu, autor stawia tezę, że nasz świat – a zwłaszcza społeczeństwo amerykańskie – znajduje się właśnie w najbardziej burzliwej fazie cyklu historycznego. To odważna, ale dobrze uargumentowana diagnoza, która może przemówić do czytelnika zaniepokojonego tym, co dzieje się na świecie.

Książka nie tylko analizuje przeszłość – opowiada o wojnie secesyjnej, drugiej wojnie światowej czy kryzysie lat 30. XX wieku – ale również z rozmachem próbuje przewidzieć przyszłość. Według Howe’a wchodzimy właśnie w czas głębokich przemian: chaosu, niepewności i konfliktów, które mogą doprowadzić do wielkiej zmiany. Czy będzie to odrodzenie społeczne i moralne, czy raczej ostateczny upadek dotychczasowego ładu – zależy od działań, które podejmiemy jako społeczeństwo. W tej wizji jest zarówno ostrzeżenie, jak i iskra nadziei.

To, co imponuje najbardziej, to rozległość materiału i konsekwencja, z jaką autor prowadzi czytelnika przez meandry historycznych analogii. Każdy z czterech zwrotów – wysokiego, przebudzenia, rozkładu i kryzysu – ma swoje unikalne cechy i miejsce w większej układance. Howe nie tylko opisuje te fazy, ale pokazuje też, jak każda generacja – Baby Boomers, pokolenie X, Millenialsi i Z – wpisuje się w ich schemat i jak wpływa na społeczne przemiany.

Narracja książki jest zaskakująco przystępna, mimo jej akademickiego fundamentu. Autor nie zasypuje czytelnika suchymi faktami – prowadzi go, krok po kroku, przez skomplikowany świat zależności społecznych i politycznych. Czuć jednak, że to książka amerykańska w duchu i treści – dominują odniesienia do historii USA, ich polityki, gospodarki i kultury. Choć autor chwilami wspomina o innych częściach świata, brakuje bardziej uniwersalnego spojrzenia, które uwzględniłoby doświadczenia Europy, Azji czy Ameryki Południowej.

Nie zmienia to jednak faktu, że zaproponowana koncepcja cykliczności dziejów może być inspirująca również dla czytelnika spoza USA. Takie podejście do historii – jako serii powtarzających się scenariuszy – budzi refleksję nad tym, czy nasze społeczeństwa rzeczywiście uczą się na błędach przeszłości, czy raczej są skazane na ich wieczne powielanie. Czwarty zwrot jako czas kryzysu – pełen wojen, przewartościowań, ale też nadziei – znajduje niepokojąco wiele potwierdzeń we współczesnym świecie.

Autor przekonuje, że z obecnego chaosu może narodzić się coś nowego – bardziej egalitarna, zjednoczona, odporna społecznie rzeczywistość. Nie jest to jednak optymizm bezwarunkowy – to raczej apel o odpowiedzialność. W tej książce nie znajdziemy pocieszenia dla biernych – przeciwnie, jest to wezwanie do działania, do zrozumienia procesów, które na naszych oczach zmieniają świat.

Na tle współczesnej literatury społeczno-historycznej „Czwarty zwrot już nadszedł” wyróżnia się odwagą myślenia i erudycyjnością. To nie jest książka, którą można połknąć w jeden wieczór – wymaga czasu, uwagi i refleksji. Ale wysiłek ten zostaje wynagrodzony – otrzymujemy spójną, głęboko przemyślaną analizę mechanizmów społecznych, które mogą rządzić historią bardziej, niż chcielibyśmy przyznać.

Warto podkreślić, że Howe nie straszy przyszłością, lecz raczej stara się oswoić jej nieuchronność. Książka nie tylko tłumaczy teraźniejszość, ale pomaga odnaleźć się wśród niepokojów i napięć, które towarzyszą naszym czasom. To pozycja obowiązkowa dla tych, którzy chcą zrozumieć, dlaczego świat wygląda tak, jak wygląda – i co jeszcze może się wydarzyć.


Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Reportaż

Data wydania: 2025-05-13

Liczba stron: 632

ISBN: 9788383355269


 

Brian Deer - Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat?


Gdy tylko zobaczyłam tę książkę w zapowiedziach wiedziałam, że absolutnie MUSZĘ ją przeczytać. Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat to jedna z tych pozycji, które wpisują się nie tylko w moje potrzeby czytelnicze, ale również naukowe i poglądowe. 



Autor Brian Deer to wielokrotnie nagradzany dziennikarz śledczy, który w swojej pracy skupia się na przemyśle medycznym i farmaceutycznym, zatem bardzo spektakularne, niepokojące i zaskakująco niepowtarzalne wyniki Wakefielda w oczywisty sposób wpisują się w jego zainteresowania. Temu, aby udowodnić to co wielu podejrzewało, pan Deer poświęcił lata swojej żmudnej pracy, a nawet swoją reputację.

Wojna o szczepionki Briana Deera to precyzyjny i szczegółowy zapis absolutnie wyjątkowej reporterskiej pracy, która miała na celu odkrycie mechanizmu niezwykle skomplikowanego, wielopoziomowego oszustwa doktora Andrew Wakefielda - twórcy nieprawdziwej teorii o powiązaniu szczepionek (a konkretnie szczepienia MMR - trójskładnikowej szczepionce przeciwko odrze, różyczce i śwince), chorób gastroenterologicznych i autyzmu. Na niemal 500 stronach pan Deer demaskuje kolejne teorie, badania, rzekome wyniki, sprawdza powiązania badaczy, lekarzy, prawników, rodziców, sponsorów i to co odkrywa jest naprawdę szokujące.



To, że „Wakefield oszukał świat" nie budzi moich wątpliwości. Już na studiach był mi on przedstawiany jako koronny przykład naukowej szkody, a jego nadużycia sprowokowały dyskusję: o etyce publikacji, o metodach finansowania badań i konfliktach interesów, a także o metodologii prowadzenia badań i chociażby doborze próby. Mimo, że to wszystko wiedziałam, to oszustwo wciąż mnie zaskakuje skalą i budzi jeszcze większe pokłady odrazy. Zwłaszcza, że niestety, wiele okropnych zbiegów okoliczności i jeden błąd The Lancet później, otrzymaliśmy proroka antyszczepionkowców. Prawda jest taka, że Wakefield to moim zdaniem, jeden z najpopularniejszych "naukowców", a jego zakłamana publikacja najbardziej znaną na świecie. Nieważne ile razy jej zaprzeczymy, ile dowodów na jej błędy na absolutnie każdym poziomie pokażemy, ile razy przypomnimy, że czasopismo naukowe The Lancet ją wycofało, wykasowało i po stokroć przeprosiło, ile razy wskażemy, że powstały niezależne i wieloletnie badania dowodzące, że Wakefield kłamał, niestety mleko się już rozlało.



Lekarz bez pacjentów, jak nazywał go autor, żerował na rodzicielskich lękach, na strachu, poczuciu winy i bezradności rodziców, których ukochane dzieci zmieniały się nie do poznania. W tamtym czasie autyzm nie był zrozumiany, zatem trudno się dziwić, że rodzice, postawieni w tak trudnej sytuacji, wszędzie i rozpaczliwie szukali dla swoich dzieci ratunku. Andrew Wakefield w sposób bezwzględny i pozbawiony choćby najmniejszych skrupułów to wykorzystał.  



Tu mieszkał Andrew Wakefield

Lekarz bez pacjentów

Przyniósł nam strach, poczucie winy i chorobę



Wakefield odrzucił wszystkie prośby przełożonych o weryfikację swoich wyników raz jeszcze lub sprawdzenia ich innymi metodami. Nawet tę propozycję, w której to on sam weryfikowałby je innymi metodami. Naukowcy z całego świata, mimo najlepszych chęci, nie byli w stanie otrzymać tych samych wyników. Później wyszły na jaw wielowymiarowe oszustwa, manipulacje i przekręty. Jakby tego było mało, odkryto gigantyczny konflikt interesów. Nie, nie big pharmy. Konflikt interesów pomiędzy niezawisłym naukowym badaniem, które powinno iść za faktami i otrzymanymi wynikami, a planowanym wytoczeniem procesu twórcom szczepionek MMR. To drugie wygrało. Badania Wakefielda były zwykłym fałszerstwem, nastawionym na zaspokojenie ambicji i pieniądze. Wielkie pieniądze.



Ważne jest także to, że Deer przedstawia kompletny obraz - nie umniejsza roli współpracowników Wakefielda, kolegów, przełożonych, sponsorów, wielbicieli. Nie omija roli rodziców, gotowych by walczyć o swoje dzieci, zagubionych w systemie. Jego opowieść nie kończy się na oskarżeniu Lekarza bez pacjentów o oszustwa, ale opowiada również jego późniejszą historię, jego amerykański sukces, z którego zrobił sobie źródło utrzymania. W pewnym sensie żałuję, że nie załapała się do niej pandemia, ale chyba nie mam złudzeń jak ten mistyfikator by się zachował. 



Moim zdaniem ta książka ma jedną niewielką wadę - podczas lektury wyraźnie czułam, że Brian Deer naprawdę nie lubi złych bohaterów swojej książki. Wakefielda darzy jawną i bardzo głęboką niechęcią, choć biorąc pod uwagę co Deer dowiódł i jakie przez lata ponosił tego konsekwencje, może nie jest to takie zaskakujące. Nie mniej, wolałabym by zachował większy dystans, to udoskonaliłoby przekaz skierowany do nieprzekonanych. Mnie, o manipulacjach Wakefielda nie trzeba przekonywać - cały świat nauki wie, że to co ten człowiek zrobił było po prostu złe i to na bardzo wielu płaszczyznach, ale są tacy, którzy wciąż mają co do tego wątpliwości.



Jednocześnie, czuję się w obowiązku podkreślić, że ta książka nie jest prosta. To prawdziwy i rzetelny reportaż ze śledztwa, a autor nie uchyla się od rozwiewania wszystkich wątpliwości, także tych naukowych, co wymaga od czytelnika bardzo dużej uważności. Plejada nazwisk, wydarzeń czy opisów eksperymentów powoduje, że tę lekturę musimy czytać w sporym skupieniu. Wojna o szczepionki jest zaskakująca, dynamiczna, intrygująca, ale jednocześnie dramatyczna, przykra i druzgocąca.

Chcę wyraźnie podkreślić - wyniki badań Andrew Wakefielda na temat szczepionek nie są prawdziwe (zostały spreparowane pod tezę), a powoływanie się na przekazywane przez niego dane jest równie zgodne z prawdą co teoria płaskiej ziemi. 



Niestety, mleko się rozlało. Pomimo wycofania publikacji przez The Lancet, pomimo zrujnowanych karier współpracowników Wakefielda, pomimo tego, że wykonano ogromne, przekrojowe badania nad bezpieczeństwem szczepionek, to tego gigantycznego kłamstwa i jego konsekwencji nie dało się już zatrzymać. Do dziś ta publikacja w The Lancet jest jedną z najbardziej znanych i najszerzej cytowanych, mimo, że obecnie nie jest ona nawet publikacją naukową. Wakefield osiadł w USA gdzie nieprzerwanie nakręca rodziców do inwestycji w swoje oszustwa, szerzy dezinformację i swoje manipulacje robiąc z siebie ofiarę.  

Nie jest to lektura ani prosta, ani szczególnie przyjemna. Nie ukrywam, że mną targały wielkie emocje gdy to czytałam, a drobiazgowo przedstawione tutaj śledztwo było bardzo zagmatwane. Nie mniej, naprawdę warto podjąć to wyzwanie. To niezwykle rzetelny opis jednego z najważniejszych śledztw medycznych w historii.


 

Tytuł: Wojna o szczepionki. Jak doktor Wakefield oszukał świat?

Tytuł oryginału:TheDoctorWhoFooled the World: Andrew Wakefield’s War on Vaccines

Autor: Brian Deer

Tłumaczenie: Piotr Chojnacki, Katarzyna Bażyńska-Chojnacka

Seria: Reporterska

Data wydania: 2020-09-30

Liczba stron: 456

Wydawca: Wydawnictwo Poznańskie

ISBN: 978-83-66570-33-7

#wydawnictwopoznanskie#wojnaoszczepionki#literaturafaktu



Zrecenzowała: Marta z bloga W sercu książki

 

Laura Chudzińska - Kryształowe dzieci

Laura Chudzińska - Kryształowe dzieci






Jako, że lubię literaturę faktu, a dopalacze są tematem na tyle kontrowersyjnym, że literacko ciekawym, sięgnęłam po książkę Laury Chudzyńskiej z ochotą. Miała ona przedstawiać (przynajmniej w moim mniemaniu) pikantne, zatrważające historie młodzieży po dopalaczach.

Prawda jest taka, że poza nimi, sporo jest w książce dłużyzn. Owszem, dowiadujemy się, co Mefedron, tabletka gwałtu (np. zażywana z własnej woli dla efektu) robi z ludźmi, ale autorka funduje nam także wycieczkę (niekoniecznie porywającą) po odurzonej psychice, majakach, wizjach.

Poruszony został trudny temat osób uzależnionych, które już nie mogą normalnie funkcjonować bez dopalaczy. Ba! Funkcjonowanie na tychże środkach też trudno nazwać normalnym.

Już na wstępie dowiadujemy się, że historie opisane w książce są autentyczne. Zmienione zostały jedynie dane bohaterów i miejsca akcji. Wyobrażam sobie, że przygotowanie do tego swoistego reportażu wymagało sporo zachodu i dobrego researchu i to się w książce czuje.

Autor podzieliła opowieść na krótkie rozdziały, pisane z perspektywy osób „pod wpływem”, co sprzyja tempu czytania. Dodatkowo obszerność lektury nie zniechęca, to niespełna trzysta stron. Historie przedstawione w książce dotyczą pięciorga znajomych, których połączyło uzależnienie, chęć oderwania się od rzeczywistości, której nie potrafią już znosić na trzeźwo.

Publikacja ma poza funkcją poznawczą również edukacyjną. Pokazuje brutalna stronę narkotyków i konsekwencje, jakie może przynieść ich stosowanie, z utratą zdrowia i życia włącznie. Przy czym szkodzą niekoniecznie bezpośrednio. Niejednokrotnie opłakane skutki spotykają nas poprzez otępienie wywołane dopalaczem, np. wypadek samochodowy.

Czasem też po prostu na wspomagaczach nie jesteśmy sobą i to w ten najgorszy z możliwych sposób. Możemy stać się nawet katem dla drugiej osoby.

To co przebija z kart książki to refleksja, że po dopalacze łatwo sięgnąć i czynimy to zazwyczaj, aby poczuć się lepiej, oderwać od realnego świata. Efekt długotrwałego brania jest jednak taki, że nie odczuwamy już żadnej poprawy. To po prostu zagłuszanie głodu, codzienność.

Jak mówi jedna z bohaterek, nie czuje już nic. Czemu wiec bierze nadal? Bo z każdą kolejną dawką ma nadzieję, że jednak coś poczuje... Smutne to. Cała lektura nie była dla mnie właśnie szokująca, kontrowersyjna, a do bólu smutna, depresyjna.

Zastanawia mnie więc, czy warto tę książkę przedstawić młodzieży w celach zapobiegawczych. Cóż, młodzi i tak wiedzą lepiej. Jednak jest to intrygujące studium, zniechęcające do brania. Przenika kartki brudna, dołująca rzeczywistość. Jeśli zatem przemówi choć do jednego z czytelników, aby nie brali, można to uznać za sukces autorki.

Nie jest to lektura przyjemna, nie zrelaksujemy się z nią, jednak ważna. Powiedziałabym, że także trudna... to taka masochistyczna przyjemność z czytania. Nie wszystkie jednak książki musza być wesołe, niektóre są po prostu potrzebne. Z nałogów pozostaję przy kawie i książkach, a „Kryształowe dzieci” są głosem tych, którzy doświadczyli i warto z ich autopsji skorzystać i wyciągnąć stosowne wnioski.



Tytuł: Kryształowe dzieci. Historie uzależnienia od dopalaczy oparte na faktach
Autor: Laura Chudzyńska
Liczba stron: 296
Data wydania: 2020-06-26
Wydawca: Novae Res
ISBN: 978-83-8147-852-6


Zrecenzowała Maria Piękoś

"Stracone pokolenia, czyli co robią studenci za Twoje pieniądze" Jan Nowicki

"Stracone pokolenia, czyli co robią studenci za Twoje pieniądze" Jan Nowicki




Stracone pokolenia, czyli co robią studenci za Twoje pieniądze Jana Nowickiego przedstawiają uczelniane perypetie autora. Książka pisana jest w formie luźnych wspomnień akademickich leniwego studenta.

Opowieść podzielona została na kolejne rozdziały – semestry, w każdym opisane są przygody Nowickiego z zaliczania kolokwium, egzaminów i zdobywania upragnionych wpisów do indeksu. Nie jest to jednak (jak się zapewne po tytule domyślacie) nudna proza o zakuwaniu po nocach. Mowa jest raczej o zdobywaniu wiedzy… praktycznej.

Komu zapłacić za prezentację z zeszłego roku czteropakiem piwa. Przy kim można ściągać otwarcie. Który profesor jest miłośnikiem piłki nożnej, wiec grając kilkanaście lat wcześniej, można mu zaimponować. Lub jeszcze bardziej przyziemne tematy: jak znaleźć sobie dziewczynę, która zrobi nam ściągawkę, streszczenie, czy sprawdzi zadanie.

Poza tym sporo jest o piciu, dobrej zabawie, wszelkiego rodzaju kombinatorstwie, urabianiu pań z dziekanatu kwiatami, czekoladkami i komplementami, a nawet o zdradzaniu tejże uczynnej dziewczyny, która produkuje bryki, gdy główny bohater ogląda z piwem ligę mistrzów. Słowem bananowa młodzież bez obowiązków, ale z przyjemnościami.

Za czasów moich studiów, często powtarzaliśmy z kolegami powiedzenie „życie studenckie jest mocno przereklamowane”, musieliśmy się uczyć… zakuwać wręcz, zarywając noce i zapijając hektolitrami kawy i napojów energetycznych kolejne strony notatek. Książka Nowickiego to jednak istna reklama studenckich lat. Wszystko układa się gładko, zero problemów… no może poza tym, że jedyna praca, jaka czeka na końcu kilku semestrów, to zatrudnienie w budce z kebabem czy innej pizzerii. Taką alternatywę mają jednak wszyscy, nawet ci, którzy wkują wszystko na pamięć.  Innym problemem jest fakt, że zdobywa się tez mnóstwo wiedzy niepotrzebnej później w zawodzie. Bohater narzeka tak na socjologię, zatrwożony, że na innych kierunkach śmią wymagać wiedzy z dziedziny filozofii.


Książkę Nowickiego czyta się niezwykle płynnie i lekko, niczym artykuł ze studenckiej gazety. Autor, opisując poszczególnych wykładowców, ogranicza się do inicjału, podając zarazem wiele szczegółów, charakteryzujących daną osobę. A postaci te są barwne, jak mało kto.

Starszych książka Nowickiego może nieco przerazić, ukazując jak wyglądają współczesne studia. Oczywiście trzeba brać poprawkę na wyobraźnię autora i pisarskie uwypuklenie pewnych spraw. Młodsi natomiast mogą podłapać kilka patentów na profesorów. Życie studenckie nie jest aż tak kolorowe, ale z jednym się z autorem zgodzę w stu procentach: najważniejszą osobą na uczelni jest pani w dziekanacie…



Tytuł: Stracone pokolenia, czyli co robią studenci za Twoje pieniądze
Autor: Jan Nowicki
Data wydania: 2020-04-08
Wydawca: Novae Res
Liczba stron: 236
ISBN: 9788381477468

Autorka recenzji: Maria Piękoś
"Podziemia. W głąb czasu" Robert Macfarlane

"Podziemia. W głąb czasu" Robert Macfarlane



Rzadko rozmyśla człowiek o tym, co ukryte jest pod ziemią, po której się porusza. A tak naprawdę im głębiej się zapuszcza – kiedy już najdzie go ochota – tym więcej jest do odkrycia. Ponoć przecież dno Rowu Mariańskiego jest słabiej zbadane niż powierzchnia Księżyca. 

Robert Macfarlane zwraca uwagę czytelnika właśnie na sferę, której granica tkwi tak blisko, a tak sporadycznie jest tematem rozmyślań – mowa tu o podziemiach. I nie próżnuje, aby uczynić tę podróż ciekawą i ekscytującą. Szybko udowadnia, że pod ludzkimi stopami znajduje się świat rodem z science fiction.

Autor podsuwa czytelnikowi zapis swoich wypraw, które odbył właśnie w związku z fascynacją podziemnym światem, czego wyraz daje w każdym z trzynastu rozdziałów. Zabiera on w swej publikacji do jaskiń, kopalń i podziemi na terenie głównie kontynentu europejskiego, ale nie tylko, bo oprócz tego, że dociera do Paryża czy Skandynawii, to również chociażby do Ameryki Południowej. Różnorodność tych lokalizacji sprawia, że w każdej z nich czytelnik odnajduje specyficzną cząstkę krajobrazu (i tego co pod nim), unikalną i intrygującą zarazem.

Macfarlane potrafi pisać w sposób lekki i zajmujący – z jego własnych słów można wyczuć, że ma bardzo specyficzne podejście do swoich poczynań związanych ze zgłębianiem podziemi i ten wymiar kontaktu z naturą stanowi podłoże do wielu refleksji. Nie szczędzi czytelnikowi przemyśleń związanych z przebywaniem dziesiątki stóp po poziomem gruntu, czasem sugeruje niemal duchowy wymiar tych wycieczek. Ostrzegam jednak, że pisze bardzo sugestywnie – jeżeli trafia w miejsca ciemne, głębokie i mokre, to atmosferę tę bardzo dobitnie przekazuje odbiorcy. Z jednej strony jest to plusem (porównywałam wcześniej książkę klimatem do historii rodem z science fiction), a z drugiej, potrafi wzbudzić dyskomfort podczas czytania (i wtedy mamy historie w klimacie grozy).

Co ważne, w swych opowieściach o wszelkiego rodzaju przygodach związanych z podziemiami, autor wyraźnie zarysowuje kontekst kulturowy – wspomina o społecznościach związanych z danym terenem, oddaje im głos, dokonuje wzmianek o ważnych wydarzeniach historycznych i nawiązuje do spuścizny, którą pozostawi po sobie obecne pokolenie. Niejednokrotnie podkreśla jak ważne jest to, byśmy jako gatunek ludzki nie pozostawali krótkowzroczni i mieli na uwadze następców, którym przyjdzie zmagać się z tym, co za sprawą współczesnych wydarzeń znajdzie się pod ziemią.

Narracja w bardzo przystępny sposób obrazuje czytelnikowi, jaką rolę dla ludzkiego żywota odgrywają podziemia i z jak wieloma aspektami życia się łączą. Macfarlane z zapałem, ale również pokorą podkreśla, że człowiek i natura to nierozerwalne połączenie. W tylko jednym momencie książki miałam wrażenie, że pewne niedopowiedzenie związane z opowieścią autora powinno zostać uzupełnione, ponieważ brak takowego nieco sugerował grunt, na który nie chciałabym wchodzić i na który wejście nie posądzałabym autora Podziemi. W całości książka po lekturze pozostawia czytelnika z refleksją, ale też z pewnym niepokojem i… bogactwem. Ciężko po przerzuceniu ostatniej kartki nie podzielać specyficznej fascynacji autora do natury w jej mrocznym i słabo zbadanym wydaniu, w jakim istnieje ona tuż pod naszymi stopami.



Tytuł: Podziemia. W głąb czasu
Tytuł oryginału: Underland: A Deep Time Journey
Autor: Robert Macfarlane
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Data wydania: 2020-06-03
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
ISBN: 9788366553576

Autorka recenzji: Jagoda Wojciechowska

"Książka o śmieciach" Stanisław Łubieński

"Książka o śmieciach" Stanisław Łubieński


Wydawać by się mogło, że śmieci nie są zbyt wdzięcznym tematem. W końcu z jakiegoś powodu są synonimem czegoś niepotrzebnego, niepożądanego, czego chcemy się jak najszybciej pozbyć z naszego życia i nie myśleć o tym więcej. Bo w sumie ilu z nas poświęca choć chwilę, żeby zastanowić się nad tym, co się dzieje z naszymi śmieciami po tym, jak umieszczamy je w kontenerze?

Książka Stanisława Łubieńskiego jest próbą odpowiedzi na to pytanie. Skalę problemu uwypuklają zdjęcia i statystyki, które przytacza autor. Nie ma chyba wątpliwości, że jako gatunek jesteśmy pod tym względem wyjątkowi - śmiecimy wszędzie i na rozmaite sposoby. W książce podane są przykłady najróżniejszych przedmiotów, które przebywają morza i oceany, aby zostać wyrzucone na brzeg po drugiej jego stronie. Łubieński przygląda się temu, jak natura próbuje poradzić sobie z naszymi wszędobylskimi śmieciami - od ptaków wykorzystujących watolinę do wypełniania gniazd po żuki ginące setkami w butelkach po piwie wyrzucanych w lasach.

Autor sprawdza też, jak próbujemy sobie z nimi radzić i my. Przygląda się przemysłowi, jakim sortowanie i przetwarzanie odpadów. Osobiście odwiedza zakłady tym się zajmujące, na przykład ten na warszawskim Targówku. Rozmawia zarówno z kierowcami śmieciarek, jak i osobami kierującymi zakładami.

Jednocześnie pisze przystępnie i ciekawie, bez przytłaczania nadmiarem przypisów, nazw związków chemicznych czy łacińskich nazw zwierząt. Książka ta napisana jest tak, by zainteresować czytelnika tematem i dać mu do myślenia. Zawarcie osobistych rozterek i codzienności osoby, która stara się ograniczać swój wpływ na środowisko naturalne, dodaje jej osobistego charakteru i sprawia, że staje się czymś więcej, niż spisem ludzkim przewinień. Autor również podkreśla, że ma świadomość, iż jego refleksje są wynikiem uprzywilejowania i luksusu życia w tzw. Pierwszym Świecie.

Autor porusza również wiele aspektów problemu, które nie przychodzą nam od razu na myśl, gdy myślimy o śmieciach, czyli na przykład mówi o zanieczyszczeniu środowiska przez dzikie wysypiska oraz o systematycznym truciu zwierząt śrutem przez myśliwych.

Nie jest to z pewnością pozycja wyczerpująca, jednak autor zawarł w swojej książce bardzo dużo ciekawych i często bulwersujących informacji na temat naszego stosunku do śmieci. Obszerna bibliografia zawarta w przypisach na pewno usatysfakcjonuje każdego, kto chciałby się zagłębić w temat.



Tytuł: Książka o śmieciach
Autor: Stanisław Łubieński
Data wydania: 2020-05-01
ISBN:978-83-268-3249-9
Wydawca: Wydawnictwo Agora
Liczba stron: 288

Autorka recenzji: Anna Klata