Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Novae Res. Pokaż wszystkie posty
Nieznana historia rodziny Frankenstein - Krzysztof Von Lipiński

Nieznana historia rodziny Frankenstein - Krzysztof Von Lipiński

 

Jakie sekrety kryją się za wrotami zamku rodziny Frankenstein?

Alfred Frankenstein, spadkobierca starego i wpływowego rodu, wiedzie spokojne życie wraz z żoną i córką. Wszystko zmienia się, gdy w zamku pojawia się Klementyna – młoda kucharka, która wywraca jego świat do góry nogami. Alfred bez wahania odrzuca swoje dziedzictwo i zaczyna nowe życie ze swoją ukochaną, tracąc jednocześnie prawo do rodzinnego majątku.

W poszukiwaniu pracy trafia do renomowanego studia filmowego. Właśnie tam poznaje hrabiego Norberta – istotę o nienaturalnych pragnieniach, żywiącą się ludzką krwią. Od tej chwili ich losy splatają się nierozerwalnie, a ich znajomość przeradza się w głęboką i szczerą przyjaźń.


 


Książka „Nieznana historia rodziny Frankenstein” autorstwa Krzysztofa von Lipiński to propozycja, która już samym tytułem obiecuje wejście w znany, literacki mit, lecz szybko okazuje się jego swobodną i nieoczywistą reinterpretacją. Autor sięga po motywy klasyczne dla opowieści gotyckich, jednak traktuje je bardziej jako inspirację niż sztywne ramy gatunkowe, co nadaje tej historii specyficzny, niejednoznaczny charakter.

Punktem wyjścia narracji jest Alfred Frankenstein – spadkobierca wpływowego rodu, którego życie zostaje wywrócone do góry nogami przez pojawienie się Klementyny. Wątek rodzinny szybko jednak schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca opowieści o ucieczce od dziedzictwa, poszukiwaniu nowej tożsamości oraz zderzeniu z rzeczywistością, która okazuje się znacznie mniej uporządkowana, niż można by przypuszczać.

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów książki jest jej narracyjna niestabilność. Czas i przestrzeń nie są tu jasno określone, co sprawia, że historia przypomina raczej zbiór luźno powiązanych obrazów niż klasycznie skonstruowaną powieść. Zamek, karoca i elementy stylizowane na dawną epokę współistnieją z detalami współczesnymi, co tworzy specyficzny, miejscami surrealistyczny kontrast.

Ważną rolę odgrywa również postać Norberta – istoty o nienaturalnych cechach, której obecność wprowadza do fabuły elementy grozy i niepokoju. Jego relacja z Alfredem staje się osią wielu wydarzeń, a jednocześnie pretekstem do eksplorowania tematów przyjaźni, samotności i odmienności. To właśnie w tych fragmentach książka najbliżej zbliża się do klasycznego horroru, choć nigdy nie w pełni go realizuje.

Na uwagę zasługuje także sposób kreowania postaci drugoplanowych. Są one wyraziste, często przerysowane, a jednocześnie pełnią funkcję swoistych symboli lub nośników pojedynczych emocji. Ich losy – czasem tragiczne, czasem ironiczne – wprowadzają do opowieści elementy czarnego humoru oraz nieoczywistego dystansu do przedstawianej rzeczywistości.

Styl autora jest prosty, momentami surowy, co może być zarówno zaletą, jak i ograniczeniem. Z jednej strony pozwala na szybkie zanurzenie się w historii, z drugiej – niekiedy brakuje większej precyzji narracyjnej oraz konsekwencji w prowadzeniu niektórych wątków. Pojawiają się również drobne nierówności językowe, które mogą wybijać z rytmu lektury.

Interesującym zabiegiem są wplecione w fabułę elementy groteski i czarnego humoru, które przełamują mroczniejszy ton opowieści. To właśnie one sprawiają, że książka nie staje się jednowymiarowa – balansuje między powagą a absurdem, nie zawsze jednak utrzymując tę równowagę w sposób stabilny.

Trudność w jednoznacznym określeniu czasu i miejsca akcji może być dla części czytelników atutem, a dla innych przeszkodą. Z jednej strony buduje to aurę tajemnicy i uniwersalności, z drugiej – utrudnia pełne zanurzenie się w świecie przedstawionym. Ta nieokreśloność wydaje się jednak zamierzonym zabiegiem, wpisującym się w ogólną estetykę książki.

„Nieznana historia rodziny Frankenstein” to powieść niejednoznaczna, balansująca między pastiszem, reinterpretacją a autorską wizją literatury grozy. Nie jest to klasyczny horror, którego można by się spodziewać po inspiracji tak silnym literackim archetypem, lecz raczej eksperyment narracyjny, który celowo wymyka się jednoznacznym kategoriom.

Ostatecznie jest to książka, która może budzić skrajne reakcje – od fascynacji po dezorientację. Jej siłą jest atmosfera, oryginalne podejście do znanego motywu oraz odwaga w łamaniu konwencji. Wymaga jednak od czytelnika otwartości na nieoczywistość i gotowości na historię, która nie zawsze podąża utartymi ścieżkami.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 4/10

 

 

Wydawnictwo: Novae Res

Horror

Data wydania: 2025-11-18

Liczba stron: 210

ISBN: 9788384230992


Śmierć w Mieście Duchów - Agnieszka Kosydar

Śmierć w Mieście Duchów - Agnieszka Kosydar

 

Małe miasteczka mają swoje mroczne sekrety…

Trzydziestoletni Adam, rock’n’rollowiec z trudną przeszłością i miłością do motocykli, wraca do rodzinnego miasteczka na pogrzeb ciotki. Chce tylko sprzedać jej dom i zniknąć – ale zostaje wplątany w sprawę brutalnego morderstwa szesnastoletniej Kornelii.

Zmuszony zostać, rozpaczliwie szuka sposobu, by oczyścić swoje imię i rozwikłać zagadkę śmierci dziewczyny. Nie jest to jednak proste – bolesne wspomnienia wracają jak echo, mieszkańcy patrzą na niego z wrogością, a sam dom zdaje się jęczeć, aby wyrazić sprzeciw jego obecności. Z każdym dniem rośnie napięcie, a Adam coraz mniej ufa zarówno ludziom, jak i własnemu osądowi.

W miejscu, gdzie wszyscy coś ukrywają, prawda może okazać się bardziej przerażająca niż zbrodnia.



Książka „Śmierć w Mieście Duchów” autorstwa Agnieszki Kosydar to debiut, który od pierwszych stron jasno określa swój klimat – mroczny, niepokojący i pełen niedopowiedzeń. Autorka sięga po dobrze znany motyw małego miasteczka, gdzie pozorna cisza skrywa znacznie więcej, niż mieszkańcy chcieliby ujawnić, i wykorzystuje go w sposób, który skutecznie przyciąga uwagę czytelnika.

Fabuła koncentruje się wokół Adama – bohatera z przeszłością, który wraca do rodzinnych stron jedynie na chwilę, by uporządkować sprawy po śmierci ciotki. Szybko jednak okazuje się, że jego powrót uruchamia lawinę wydarzeń, nad którymi nie ma kontroli. Tajemnicze okoliczności śmierci nastoletniej Kornelii oraz rosnąca nieufność mieszkańców sprawiają, że Adam zostaje wciągnięty w sprawę, od której nie sposób się uwolnić.

Jednym z największych atutów powieści jest atmosfera. Autorka bardzo konsekwentnie buduje napięcie, operując niedopowiedzeniem i sugestią. Miasteczko nie jest tu jedynie tłem – staje się niemal osobnym bohaterem, pełnym ukrytych znaczeń, cichych konfliktów i niepokojących sygnałów. Wrażenie osaczenia towarzyszy czytelnikowi niemal przez całą lekturę.

Na uwagę zasługuje również sposób prowadzenia narracji. Krótkie rozdziały i dynamiczne sceny sprawiają, że książkę czyta się szybko, momentami wręcz jednym tchem. Autorka nie daje czytelnikowi chwili wytchnienia – kolejne wydarzenia następują po sobie w szybkim tempie, potęgując uczucie niepewności i napięcia.

 

Interesującym elementem jest wprowadzenie subtelnych motywów paranormalnych. Nie dominują one fabuły, ale skutecznie ją uzupełniają, nadając historii dodatkowego, nieco onirycznego wymiaru. Granica między tym, co realne, a tym, co niewyjaśnione, momentami się zaciera, co może być zarówno atutem, jak i źródłem dezorientacji.

Bohaterowie zostali nakreśleni w sposób wyrazisty, choć nie zawsze w pełni pogłębiony. Adam jako postać centralna budzi zainteresowanie swoją przeszłością i wewnętrznymi rozterkami, jednak niektóre postacie drugoplanowe – mimo potencjału – mogłyby zostać bardziej rozwinięte. Ich tajemnice są intrygujące, lecz chwilami pozostają jedynie zarysowane.

Nie obyło się jednak bez pewnych niedociągnięć. Styl oparty na krótkich, urywanych zdaniach, choć skutecznie buduje tempo, bywa momentami męczący i może zaburzać płynność czytania. Podobnie niektóre wątki wydają się potraktowane zbyt skrótowo, co pozostawia uczucie niedosytu.

Mimo tych uwag „Śmierć w Mieście Duchów” to debiut, który zdecydowanie wyróżnia się klimatem i pomysłem. Autorka pokazuje, że potrafi budować napięcie i tworzyć intrygującą, wielowątkową historię, która angażuje czytelnika od pierwszych stron.

To propozycja szczególnie dla miłośników kryminałów z nutą tajemnicy i niepokoju, gdzie równie ważne jak rozwiązanie zagadki jest samo doświadczenie atmosfery. Książka pozostawia po sobie lekki niedosyt, ale jednocześnie rozbudza ciekawość na tyle, by z zainteresowaniem sięgnąć po kolejne historie autorki.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

kryminał, sensacja, thriller

Data wydania: 2025-11-19

Liczba stron: 280

ISBN: 9788384230732

 


 

Kocham cię, nieznajomy - Justyna Rzecińska

Kocham cię, nieznajomy - Justyna Rzecińska

 

Miłość, która rani. Spojrzenie, które zniewala. Prawda, która zabija.

Aleksandra, współwłaścicielka kancelarii prawnej, wierzyła, że Rafał jest jej największą miłością… do chwili, gdy po raz pierwszy podniósł na nią rękę. Od tamtej pory ich – z pozoru idealnym – małżeństwem rządzą cisza, nieufność i strach.

Podczas wspólnego wyjazdu do Sopotu, w hotelowej windzie, spotykają jego – mężczyznę o lazurowych oczach, którego spojrzenie zdaje się sięgać zbyt głęboko. Cyfra sześć, wytatuowana na ciele nieznajomego, nie daje Aleksandrze spokoju – doświadcza rzeczy, których nie potrafi racjonalnie wytłumaczyć. Dziwne znaki, niepokojące sny i głos rozbrzmiewający w jej wnętrzu z każdym dniem nasuwają coraz więcej pytań.

 


Książka Kocham cię, nieznajomy autorstwa Justyny Rzecińskiej to debiut, który próbuje połączyć kilka gatunków – romans, powieść obyczajową i elementy thrillera psychologicznego. Już na wstępie widać, że ambicją autorki było stworzenie historii wielowymiarowej, opartej nie tylko na emocjach, ale też na napięciu i tajemnicy. Efekt jest intrygujący, choć momentami nierówny.

Główna bohaterka, Aleksandra, to kobieta sukcesu – współwłaścicielka kancelarii prawnej, która z zewnątrz prowadzi uporządkowane życie. Jednak za tą fasadą kryje się rzeczywistość pełna przemocy, lęku i narastającego poczucia bezsilności. Relacja z mężem, Rafałem, została ukazana w sposób bezkompromisowy – jako toksyczny związek, w którym dominują kontrola, manipulacja i agresja. To jeden z najmocniejszych elementów powieści, który nadaje jej ciężaru i wiarygodności.

Autorka nie unika trudnych tematów, takich jak przemoc domowa czy zdrada, i przedstawia je w sposób bezpośredni, momentami wręcz surowy. Dzięki temu czytelnik zostaje wciągnięty w emocjonalny świat bohaterki, odczuwając jej strach, zagubienie i stopniowo rodzącą się potrzebę zmiany. To właśnie ten psychologiczny aspekt książki wypada najbardziej przekonująco.

Na tym tle pojawia się wątek tajemniczego nieznajomego – mężczyzny o hipnotyzującym spojrzeniu i charakterystycznym tatuażu. Jego obecność wprowadza do fabuły element niepokoju i niedopowiedzenia, balansujący na granicy realizmu i czegoś trudnego do racjonalnego wyjaśnienia. Motyw wewnętrznego głosu oraz niepokojących wizji dodatkowo potęguje atmosferę zagrożenia i sprawia, że książka zyskuje bardziej mroczny ton.

Ciekawym zabiegiem narracyjnym jest prowadzenie historii z dwóch perspektyw – Aleksandry i Rafała. Dzięki temu czytelnik może lepiej zrozumieć mechanizmy rządzące ich relacją, a także zobaczyć, jak bardzo różnią się ich postrzegania tej samej rzeczywistości. To rozwiązanie dodaje głębi postaciom, choć momentami uwypukla również pewne uproszczenia w konstrukcji psychologicznej bohaterów.

Fabuła rozwija się dynamicznie i nie brakuje w niej zwrotów akcji, które potrafią zaskoczyć. Autorka umiejętnie buduje napięcie, wplatając w historię kolejne wątki i tajemnice. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że nie wszystkie z nich zostały w pełni wykorzystane lub odpowiednio rozwinięte, co wpływa na spójność całej opowieści.

Największym mankamentem książki wydaje się jednak zakończenie. Po intensywnej i emocjonalnej narracji finał sprawia wrażenie zbyt pospiesznego i niedostatecznie dopracowanego. Niektóre wątki pozostają niedomknięte, a czytelnik może odczuć niedosyt, oczekując bardziej wyrazistego rozwiązania.

Mimo tych niedociągnięć „Kocham cię, nieznajomy” to debiut, który zasługuje na uwagę. Autorka podejmuje ważne tematy i potrafi stworzyć atmosferę napięcia oraz niepokoju, która towarzyszy czytelnikowi przez większość lektury. To książka, która może zainteresować zarówno miłośników romansów, jak i tych, którzy szukają w literaturze czegoś bardziej niejednoznacznego.

Ostatecznie jest to opowieść o walce o siebie, o próbie wyrwania się z toksycznej relacji i o odwadze, by zacząć od nowa. Choć niepozbawiona wad, pozostawia po sobie wyraźny ślad i pokazuje potencjał autorki na przyszłość.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-11-17

Liczba stron: 334

ISBN: 9788384231586



 

Lekka, romantyczna opowieść apolityczna - Magdalena Szczyrk

Lekka, romantyczna opowieść apolityczna - Magdalena Szczyrk

 

Do diabła z opiniami wszystkich, którzy noszą garnitury!

Rozalia, ambitna trzydziestolatka, wierzy, że spełnia swoje marzenia. Jako asystentka Rajmunda Hornsta, kandydata na prezydenta Wrocławia, oddaje kampanii wyborczej całe serce. Chce lepszej Polski – a przecież tylko z ramienia PPU może o nią walczyć.

Od tygodni nie ma więc czasu na sen, na siebie ani na swój związek. I choć z biegiem czasu jej obowiązki zaczynają sprowadzać się do prasowania koszul i parzenia kawy, Rozalia wykonuje je bez cienia sprzeciwu.

Do czasu, gdy traci czujność, a jedno zdjęcie obraca w proch wszystkie starania. Aby ratować swój wizerunek, wkracza na terytorium wrogiej partii – i coraz częściej wpada na autora kompromitującej fotografii. Każde ich spotkanie burzy jej spokój, a niechęć zaczyna niebezpiecznie mieszać się z ciekawością…

Już wkrótce Rozalia stanie nad przepaścią: czy pozostanie wierna dawnym przekonaniom, czy odważy się zrobić krok w stronę nowej perspektywy – takiej, która daje jej głos, budzi sumienie… i porusza serce?



Książka „Lekka, romantyczna opowieść apolityczna” autorstwa Magdaleny Szczyrk to tytuł, który już na poziomie nazwy prowokuje i w pewnym sensie wprowadza czytelnika w błąd. Sugerowana lekkość i apolityczność okazują się jedynie punktem wyjścia do historii znacznie bardziej złożonej, osadzonej głęboko w realiach kampanii wyborczej i mechanizmach władzy. To powieść, która bawi się oczekiwaniami odbiorcy, jednocześnie oferując coś więcej niż prostą historię miłosną.

Główna bohaterka, Rozalia, to ambitna trzydziestolatka, która wierzy, że jej praca ma sens i realny wpływ na rzeczywistość. Jako asystentka kandydata na prezydenta Wrocławia angażuje się bez reszty, stopniowo zatracając granicę między życiem zawodowym a prywatnym. Autorka dobrze oddaje mechanizm wypalenia i rozczarowania – od idealistycznego zaangażowania po moment, w którym bohaterka zaczyna dostrzegać, że jej rola sprowadza się do zadań dalekich od pierwotnych ambicji.

Jednym z najmocniejszych aspektów książki jest ukazanie kulis świata polityki. Nie jest to przestrzeń wielkich idei i wzniosłych przemówień, lecz raczej miejsce pełne napięć, kompromisów i walki o wizerunek. Szczególnie wyraźnie wybrzmiewa problem nierównego traktowania kobiet, które – mimo kompetencji – często spychane są do roli „zaplecza”. Ten wątek nadaje powieści wyraźny, społeczny ciężar.

Równolegle rozwija się warstwa obyczajowa i romantyczna, choć nie ma ona klasycznego, lekkiego charakteru. Relacja Rozalii z partnerem stopniowo się rozpada, a na jej drodze pojawia się ktoś nowy – mężczyzna reprezentujący zupełnie inne spojrzenie na świat. Ich spotkania wprowadzają napięcie i ciekawość, ale zamiast typowego romansu otrzymujemy raczej historię o wyborach i konsekwencjach emocjonalnych.

Istotnym punktem zwrotnym fabuły jest pojawienie się kompromitującego zdjęcia, które burzy dotychczasowy porządek życia bohaterki. To wydarzenie uruchamia lawinę zmian – zarówno w sferze zawodowej, jak i osobistej. Rozalia zaczyna kwestionować swoje decyzje, przekonania i lojalność wobec środowiska, które dotąd uważała za własne.

Styl powieści jest lekki i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się szybko, mimo poruszanych trudniejszych tematów. Autorka umiejętnie balansuje między narracją obyczajową a bardziej refleksyjnymi fragmentami, dzięki czemu historia nie przytłacza, lecz angażuje. Jednocześnie można odnieść wrażenie, że niektóre wątki – zwłaszcza romantyczne – mogłyby zostać bardziej rozwinięte.

Nie każdemu czytelnikowi przypadnie do gustu sposób prowadzenia bohaterki. Rozalia bywa bierna, waha się i nie zawsze podejmuje zdecydowane działania, co może budzić frustrację. Z drugiej strony to właśnie ta niejednoznaczność czyni ją postacią bardziej realistyczną – osobą zagubioną, próbującą odnaleźć siebie w trudnym środowisku.

Największym zaskoczeniem pozostaje jednak ton całej książki. Wbrew tytułowi nie jest to historia jednoznacznie lekka ani jednoznacznie romantyczna. To raczej opowieść o rozczarowaniu, dojrzewaniu i konieczności przewartościowania własnych wyborów. Polityka nie jest tu jedynie tłem – stanowi integralną część fabuły.

Ostatecznie „Lekka, romantyczna opowieść apolityczna” to powieść, która pod pozornie prostą formą kryje bardziej złożone treści. Może nie spełnić oczekiwań tych, którzy szukają czystej rozrywki, ale z pewnością zainteresuje czytelników otwartych na historię z nutą realizmu i refleksji.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-11-13

Liczba stron: 354

ISBN: 9788384232132


 

Solo dookoła świata - Katarzyna Kozłowska

Solo dookoła świata - Katarzyna Kozłowska

 

Świat jest lepszy i bezpieczniejszy niż nam się zdaje – trzeba tylko zebrać się na odwagę, by go poznać

Katarzyna Kozłowska, autorka książki „50-tka dookoła świata”, ponownie łamie stereotypy i na rok przed sześćdziesiątymi urodzinami samotnie wyrusza w kolejną półroczną podróż dookoła globu.

Ucieka od nadmiaru bodźców, zachodniego pędu i medialnego zgiełku. W zamian wybiera bliskość natury, prostotę codzienności i spotkania z ludźmi, którzy nie znają pośpiechu. Od parków narodowych Utah, przez amazońską dżunglę, Galapagos i karaibskie plaże Kolumbii, aż po Wietnam, Kambodżę oraz Tajlandię – każda z odwiedzonych krain odsłania przed nią inne oblicze rzeczywistości i człowieka.

„Solo dookoła świata” to nie tylko historia wędrówki przez cztery kontynenty i dwanaście krajów, ale także wewnętrzna podróż ku wolności i zaufaniu. Opowieść o świecie, który – wbrew pozorom – wciąż potrafi być gościnny, bezpieczny i piękny.



Książka „Solo dookoła świata” autorstwa Katarzyny Kozłowskiej to publikacja, która już od pierwszych stron jasno pokazuje, że nie będzie to wyłącznie relacja z podróży. Choć na poziomie fabularnym mamy do czynienia z półroczną wyprawą przez cztery kontynenty, to w rzeczywistości jest to przede wszystkim opowieść o odwadze, przełamywaniu schematów i redefiniowaniu własnego życia. Autorka udowadnia, że marzenia nie mają daty ważności, a decyzja o samotnej podróży może być początkiem głębokiej przemiany.

Narracja ma charakter bardzo osobisty, momentami przypominający dziennik. Kozłowska nie skupia się wyłącznie na miejscach, które odwiedza, ale przede wszystkim na emocjach, jakie im towarzyszą. Dzięki temu czytelnik nie tylko „zwiedza” kolejne zakątki świata, lecz także uczestniczy w wewnętrznej podróży bohaterki. To właśnie ta warstwa refleksyjna nadaje książce wyjątkowego charakteru i odróżnia ją od klasycznych reportaży podróżniczych.

Trasa opisana w książce imponuje rozmachem – od parków narodowych w Stanach Zjednoczonych, przez Amerykę Południową i wyspy Pacyfiku, aż po Azję Południowo-Wschodnią. Każde z tych miejsc zostało przedstawione w sposób obrazowy, ale bez przesadnego idealizowania. Autorka potrafi uchwycić zarówno piękno natury, jak i codzienność mieszkańców, dzięki czemu świat przedstawiony wydaje się autentyczny i różnorodny.

Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki Kozłowska opisuje spotkania z ludźmi. To właśnie oni – przypadkowo poznani, często anonimowi – stają się najważniejszym elementem tej podróży. Ich życzliwość, otwartość i gotowość do pomocy tworzą obraz świata, który wbrew powszechnym obawom okazuje się miejscem bardziej przyjaznym, niż mogłoby się wydawać. Ten aspekt książki niesie ze sobą wyraźne przesłanie o zaufaniu i ludzkiej solidarności.

Istotnym motywem jest również samotność – nie jako stan negatywny, lecz jako przestrzeń do refleksji i samopoznania. Autorka pokazuje, że podróżowanie w pojedynkę pozwala zwolnić tempo, skupić się na chwili i lepiej zrozumieć samego siebie. Jednocześnie nie unika opisu trudności – pojawiają się momenty niepewności, zmęczenia czy zagubienia, które nadają tej historii realizmu.

Styl pisania jest lekki i przystępny, co sprawia, że książkę czyta się szybko i z przyjemnością. Jednocześnie nie brakuje w niej głębszych refleksji, które zostają z czytelnikiem na dłużej. Dodatkowym atutem są fotografie, które dopełniają narrację i wzmacniają poczucie autentyczności opisywanych doświadczeń.

Nie jest to jednak książka pozbawiona pewnych uproszczeń. Osoby szukające bardziej analitycznego spojrzenia na odwiedzane miejsca czy pogłębionych kontekstów kulturowych mogą poczuć niedosyt. „Solo dookoła świata” stawia przede wszystkim na emocje i osobiste przeżycia, a mniej na szczegółową analizę.

Ostatecznie jest to inspirująca i ciepła opowieść o spełnianiu marzeń, która może trafić do szerokiego grona odbiorców. Szczególnie mocno wybrzmi dla tych, którzy odkładają swoje plany „na później”. Kozłowska pokazuje, że czasem wystarczy odrobina odwagi, by zrobić pierwszy krok – a reszta drogi układa się sama.

„Solo dookoła świata” to lektura, która nie tylko pozwala na chwilę oderwać się od codzienności, ale też skłania do refleksji nad własnym życiem. I być może – co najważniejsze – zostawia czytelnika z pytaniem, dokąd sam chciałby wyruszyć.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura podróżnicza

Data wydania: 2025-11-13

Liczba stron: 420

ISBN: 9788384231715


 

Morderca moich dzieci, czyli (niezbyt) krótka historia bólu - Zuzanna Biel

Morderca moich dzieci, czyli (niezbyt) krótka historia bólu - Zuzanna Biel

 

Czy możesz wygrać, gdy przeciwnikiem jest twoje własne ciało?

Zuzanna – oddana pracy lekarka anestezjolożka, która każdego dnia uśmierza ból innych – od lat żyje w cieniu własnego cierpienia. W jej ciele ukrył się cichy, lecz bezlitosny wróg: endometrioza. Choroba, która miesiąc po miesiącu odbiera jej siły, zdrowie i marzenia o macierzyństwie.

Każda kolejna nieudana próba zajścia w ciążę niesie rozczarowanie, łzy i coraz trudniejszą do zasypania przepaść między nią a ukochanym mężem.

To jednak nie jest tylko historia choroby. To opowieść o miłości wystawionej na najcięższą próbę, o ciele, które odmawia współpracy, i o duszy, która – mimo bólu – wciąż nie chce się poddać.

Oparta na prawdziwych wydarzeniach książka, która porusza do głębi i uświadamia, jak wiele kobiet cierpi w milczeniu.



Książka Morderca moich dzieci, czyli (niezbyt) krótka historia bólu autorstwa Zuzanny Biel to jedna z tych publikacji, które już na poziomie tytułu budzą określone oczekiwania – w tym przypadku raczej mylne. Można spodziewać się historii sensacyjnej, może nawet kryminalnej, tymczasem czytelnik otrzymuje intymny, bolesny zapis walki z chorobą, która niszczy nie tylko ciało, ale też psychikę i relacje. To zderzenie oczekiwań z rzeczywistością działa jednak na korzyść książki – zaskakuje i zmusza do uważniejszego wejścia w opowieść.

Narracja prowadzona jest w sposób bardzo osobisty, momentami wręcz surowy. Autorka nie ucieka od trudnych emocji ani niewygodnych szczegółów, dzięki czemu historia nabiera autentyczności. Czytelnik nie ma poczucia obcowania z literacką kreacją, lecz z prawdziwym doświadczeniem kobiety, która przez lata funkcjonowała w cieniu bólu i niezrozumienia. To sprawia, że książka momentami przytłacza, ale jednocześnie trudno się od niej oderwać.

Jednym z najmocniejszych elementów tej publikacji jest sposób przedstawienia endometriozy – jako choroby podstępnej, długo ignorowanej i bagatelizowanej, nawet przez środowisko medyczne. Autorka pokazuje systemowe problemy: brak diagnozy, lekceważenie objawów, sprowadzanie cierpienia do „kobiecej natury”. Ten aspekt książki ma wymiar niemal reportażowy i stanowi ważny głos w dyskusji o kondycji opieki zdrowotnej.

Równolegle rozwija się wątek niepłodności, który w tej historii nabiera szczególnego ciężaru emocjonalnego. Każda kolejna próba, każda nadzieja i każde rozczarowanie są opisane z niezwykłą szczerością. To nie jest dramat jednego momentu, lecz długotrwały proces utraty – marzeń, planów, poczucia kontroli nad własnym życiem. Autorka bardzo trafnie oddaje to napięcie między nadzieją a rezygnacją.

Ważnym kontekstem pozostaje również relacja z partnerem. Książka pokazuje, jak choroba wpływa na związek – jak stopniowo wprowadza dystans, niezrozumienie, a czasem bezsilność. To jeden z bardziej uniwersalnych aspektów tej historii, który sprawia, że publikacja może być wartościowa nie tylko dla kobiet, ale również dla ich partnerów.

Nie sposób jednak pominąć kontrowersyjnego języka, którym momentami posługuje się autorka. Wulgaryzmy i ostre określenia mogą razić, szczególnie w kontekście jej wykształcenia i zawodu. Z drugiej strony można je odczytać jako element autentyczności – wyraz frustracji, gniewu i bezsilności. Nie każdemu czytelnikowi taki styl będzie odpowiadał, ale trudno odmówić mu szczerości.

Struktura książki przypomina pamiętnik lub zapis kolejnych etapów walki. Dzięki temu czytelnik ma poczucie uczestniczenia w tej drodze – od pierwszych objawów, przez diagnozy, aż po kolejne próby leczenia. To buduje silne zaangażowanie emocjonalne i sprawia, że historia zostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury.

„Morderca moich dzieci” to książka potrzebna – nie tylko jako świadectwo jednostkowego doświadczenia, ale także jako głos w imieniu wielu kobiet, które mierzą się z podobnymi problemami w milczeniu. Uświadamia, jak wiele cierpienia pozostaje niewidoczne i jak ważna jest empatia oraz realne wsparcie.

To lektura trudna, momentami bolesna, ale niezwykle wartościowa. Nie jest to książka, po którą sięga się dla rozrywki – raczej dla zrozumienia. I właśnie w tej roli sprawdza się najlepiej.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

biografia, autobiografia, pamiętnik

Data wydania: 2025-11-20

Liczba stron: 318

ISBN: 9788384231524

 


 

Filmowe obrazy schizofrenii - Dorota Daraż

Filmowe obrazy schizofrenii - Dorota Daraż

 

Między stereotypami a rzeczywistością: schizofrenia w kadrze

Jak kino przedstawia schizofrenię? Czy pomaga ją zrozumieć, czy tylko utrwala stereotypy?

Ta książka to podróż przez filmowe portrety osób zmagających się z jedną najbardziej niezrozumianych chorób psychicznych. Autorka łączy w niej wiedzę filmoznawczą z psychologiczną oraz psychiatryczną i przywołuje przykłady zarówno z klasyki światowego kina, jak i z mniej znanych, niszowych produkcji.

Publikacja skupia się na trzech obszarach: sylwetkach osób zmagających się z schizofrenią, filmowych obrazach świata widzianego ich oczami oraz narracjach pokazujących wpływ schizofrenii na relacje rodzinne i społeczne.

To wnikliwa refleksja nad tym, jak film potrafi kształtować, pogłębiać, a czasem także wypaczać zbiorowe wyobrażenia o chorobach psychicznych.



 

Filmowe obrazy schizofrenii autorstwa Doroty Daraż to publikacja, która podejmuje temat jednocześnie trudny i niezwykle potrzebny. Już na wstępie widać, że autorka nie ogranicza się do prostego przeglądu filmów, lecz próbuje odpowiedzieć na znacznie bardziej złożone pytanie: jak kino wpływa na nasze rozumienie schizofrenii i czy rzeczywiście pomaga ją oswoić.

Największą siłą tej książki jest jej interdyscyplinarność. Daraż sprawnie łączy perspektywę filmoznawczą z wiedzą z zakresu psychologii i psychiatrii, dzięki czemu analizowane obrazy nabierają głębszego znaczenia. Filmy nie są tu jedynie dziełami sztuki – stają się narzędziami, które kształtują społeczne wyobrażenia, często w sposób bardziej trwały niż podręczniki czy artykuły naukowe.

Autorka prowadzi czytelnika przez różne typy przedstawień schizofrenii w kinie, porządkując materiał w przejrzysty sposób. Szczególną uwagę zwraca na portrety bohaterów zmagających się z chorobą, próby oddania ich subiektywnego postrzegania rzeczywistości oraz wpływ zaburzenia na relacje z bliskimi. To podejście pozwala spojrzeć na temat wielowymiarowo, bez upraszczania i bez uciekania w sensację.

Cennym elementem książki jest również szeroki wachlarz przywoływanych tytułów. Obok filmów znanych pojawiają się produkcje mniej oczywiste, w tym dokumenty czy kino niszowe. Dzięki temu publikacja nie tylko analizuje, ale też inspiruje do dalszych poszukiwań i poszerzania filmowych horyzontów.

Daraż nie unika krytyki. Wnikliwie pokazuje, jak często kino upraszcza temat schizofrenii, sprowadzając ją do efektownego zabiegu fabularnego lub źródła sensacji. Jednocześnie podkreśla, że istnieją również dzieła, które z dużą wrażliwością próbują oddać doświadczenie choroby, budując empatię zamiast lęku.

Na uwagę zasługuje język publikacji – przystępny, ale nie uproszczony. Autorka potrafi pisać w sposób zrozumiały, nie rezygnując przy tym z precyzji. Dzięki temu książka może zainteresować zarówno osoby związane z filmem czy psychologią, jak i czytelników, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z tym tematem.

Nie jest to jednak praca całkowicie pozbawiona niedoskonałości. W niektórych miejscach można odnieść wrażenie, że pewne wątki zostały potraktowane zbyt skrótowo, a pojedyncze interpretacje mogłyby zostać pogłębione. Pojawiają się też drobne uproszczenia, które mogą budzić wątpliwości u bardziej wymagających odbiorców.

Mimo to „Filmowe obrazy schizofrenii” pozostają książką wartościową i potrzebną. To lektura, która nie tylko porządkuje wiedzę, ale przede wszystkim skłania do refleksji nad odpowiedzialnością twórców kultury i odbiorców.

Ostatecznie jest to publikacja, która poszerza perspektywę i zachęca do bardziej świadomego oglądania filmów. Pokazuje, że kino może zarówno utrwalać stereotypy, jak i je przełamywać – a od nas zależy, które z tych obrazów uznamy za bliższe prawdzie.


Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

Popularnonaukowa

Data wydania: 2025-11-10

Liczba stron: 252

ISBN: 9788384230954


 

W sieci powiązań - Dorota Magdalena Bukowska

W sieci powiązań - Dorota Magdalena Bukowska

 

Miłość bywa krucha jak porcelana

Po bolesnym rozwodzie Magda zaczyna wszystko od nowa – z siedmioletnim synkiem, w nowym mieście, w cieniu wspomnień, które wciąż ją ranią. Praca w szkole, poranne biegi na przystanek i samotne wieczory stają się jej codziennością… aż na jej drodze pojawia się Tomasz.

Jest czuły, cierpliwy, budzi w niej zaufanie – i coś jeszcze, czego Magda nie chce zbyt wcześnie nazywać. Ale gdy ich uczucia zaczynają nabierać realnych kształtów, przeszłość wraca. Brutalnie. I ma twarz mężczyzny, który nie pogodził się z utratą kontroli.

Nieoczekiwanie Magda wpada w sieć powiązań i zależności, które odcisną bolesny ślad na jej psychice. Będzie musiała zawalczyć o siebie, o syna i o swoje prawo do szczęścia. A miłość – choć nieidealna – może okazać się jej największą siłą.




W sieci powiązań autorstwa Doroty Magdaleny Bukowskiej to przykład literatury obyczajowej, która nie próbuje epatować dramatyzmem, lecz buduje napięcie poprzez emocjonalną prawdę i psychologiczną wiarygodność. Już od pierwszych stron widać, że autorka skupia się nie tyle na samej historii, ile na tym, co dzieje się w bohaterce – na jej lękach, wahaniach i powolnym procesie odzyskiwania kontroli nad własnym życiem.

Fabuła koncentruje się wokół Magdy, kobiety po przejściach, która próbuje zacząć od nowa. Motyw „nowego początku” nie jest tu jednak przedstawiony w sposób naiwny czy optymistyczny. Wręcz przeciwnie – Bukowska pokazuje, że przeszłość nie znika wraz ze zmianą miejsca zamieszkania czy statusu cywilnego. Ona pozostaje w bohaterce, wpływa na jej decyzje i odbija się echem w każdej nowej relacji.

Jednym z najmocniejszych elementów powieści jest sposób ukazania przemocy i kontroli. Autorka nie ucieka się do taniej sensacji ani drastycznych środków wyrazu. Zamiast tego buduje duszną atmosferę zagrożenia, które czai się w codzienności – w telefonach, spojrzeniach, nieoczekiwanych spotkaniach. To napięcie nie jest krzykliwe, lecz konsekwentnie narastające, co sprawia, że czytelnik odczuwa je niemal fizycznie.

Relacja Magdy z Tomaszem została poprowadzona z dużą subtelnością. To nie jest historia o nagłym wybawieniu ani romantycznej idealizacji. Tomasz nie rozwiązuje problemów bohaterki, ale staje się dla niej bezpieczną przestrzenią – kimś, kto pozwala jej na nowo uczyć się zaufania. Dzięki temu ich relacja wydaje się autentyczna i pozbawiona schematyczności.

Na uwagę zasługuje również wątek macierzyństwa. Bukowska odchodzi od stereotypowego obrazu „silnej samotnej matki” i pokazuje Magdę jako kobietę zmęczoną, momentami zagubioną, ale jednocześnie niezwykle zdeterminowaną. Jej relacja z synem jest pełna czułości, ale też napięcia wynikającego z odpowiedzialności i strachu o przyszłość dziecka.

Język powieści jest oszczędny, momentami wręcz surowy, co dobrze współgra z tematyką. Autorka nie przeciąża narracji zbędnymi ozdobnikami, skupiając się na emocjach i relacjach. Dzięki temu książkę czyta się płynnie, choć nie jest to lektura „lekka” w sensie emocjonalnym.

Nie obyło się jednak bez drobnych mankamentów. W niektórych fragmentach tempo narracji zwalnia, a pewne schematy fabularne mogą wydawać się znajome czytelnikom literatury obyczajowej. Mimo to nie wpływa to znacząco na odbiór całości, ponieważ siła tej historii tkwi przede wszystkim w jej autentyczności.

Ostatecznie „W sieci powiązań” to powieść, która zostawia po sobie wyraźny ślad. To historia o wychodzeniu z przemocy, o odzyskiwaniu własnego głosu i o trudnej drodze do zaufania – zarówno innym, jak i samej sobie. Bukowska pokazuje, że miłość nie jest rozwiązaniem wszystkich problemów, ale może stać się początkiem zmiany.

To książka dla czytelników ceniących literaturę bliską życiu, pozbawioną uproszczeń i łatwych odpowiedzi. Porusza, momentami boli, ale jednocześnie daje nadzieję – cichą, nienachalną, lecz niezwykle potrzebną.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-11-26

Liczba stron: 318

ISBN: 9788384232194

 


 

Jak wychować i nie zwariować? - Agnieszka Zdziebłowska

Jak wychować i nie zwariować? - Agnieszka Zdziebłowska

 

Weź głęboki oddech, wypij zimną kawę i… wychowuj dalej!

Czy można wychowywać dzieci z uśmiechem, spokojem i głową na karku… nawet wtedy, gdy twoja pociecha urządza dramat w markecie, bo nie dostanie wymarzonych ciastek? Można. Ale nikt nie mówi, że będzie łatwo.

„Jak wychować i nie zwariować?” to książka o rodzicielstwie prawdziwym – dalekim od idealnych obrazków z katalogów IKEA i perfekcyjnych kont na Instagramie. Autorka, mama trójki dzieci i pedagożka z wieloletnim doświadczeniem, bierze na warsztat to, co naprawdę spędza sen z powiek rodzicom: niekończące się pytania, negocjacje przy śniadaniu, bunt dwulatka, kłótnie o skarpetki, presję idealnego wychowania… i kawę, która zawsze stygnie nim zdąży się ją wypić.

Pisze z dystansem i czułością – zarówno do mam, które myślą, że „wszyscy inni ogarniają lepiej”, jak i do ojców, którzy czują, że żaden poradnik nie mówi do nich ludzkim językiem. Nie szczędzi też poczucia humoru.

Bo kto jak kto, ale rodzic musi umieć się śmiać – zwłaszcza z samego siebie.



Jak wychować i nie zwariować? autorstwa Agnieszki Zdziebłowskiej to poradnik, który już na pierwszy rzut oka próbuje odczarować mit idealnego rodzicielstwa. Zamiast kolejnej instrukcji obsługi dziecka dostajemy coś znacznie bardziej ludzkiego – zbiór refleksji, doświadczeń i obserwacji, które bliższe są codzienności niż perfekcyjnym wizjom znanym z mediów społecznościowych.

Największym atutem tej książki jest jej autentyczność. Autorka nie kreuje się na nieomylną ekspertkę, lecz raczej na towarzyszkę w rodzicielskiej drodze. Pisze z perspektywy osoby, która sama mierzy się z chaosem dnia codziennego, zmęczeniem i nieustannymi wyzwaniami. Dzięki temu czytelnik ma poczucie, że nie obcuje z wykładem, ale z rozmową – momentami szczerą aż do bólu.

Dużą rolę odgrywa tu humor, który skutecznie rozładowuje napięcie. Zdziebłowska z lekkością opisuje sytuacje, które dla wielu rodziców są źródłem frustracji: publiczne napady złości, poranne negocjacje czy niekończące się „dlaczego?”. Ten humor nie jest jednak banalny – raczej podszyty ironią i dystansem, który pozwala spojrzeć na trudne momenty z innej perspektywy.

Książka porusza wiele aspektów wychowania, od codziennych drobiazgów po bardziej złożone kwestie emocjonalne. Autorka nie daje gotowych recept, co może być dla niektórych rozczarowujące, ale jednocześnie stanowi jej siłę. Zamiast schematów proponuje refleksję i zachęca do budowania własnej drogi rodzicielskiej, opartej na uważności i zrozumieniu dziecka.

 Warto zwrócić uwagę na język, którym posługuje się autorka. Jest prosty, bezpośredni i pozbawiony nadmiernego dydaktyzmu. Dzięki temu książkę czyta się szybko, niemal jednym tchem, choć jednocześnie skłania ona do zatrzymania się i przemyślenia niektórych kwestii.

 Nie oznacza to jednak, że publikacja jest pozbawiona słabszych stron. Przy stosunkowo niewielkiej objętości można odnieść wrażenie, że niektóre tematy zostały jedynie zarysowane, a czytelnik pozostaje z niedosytem. Momentami pojawia się też powtarzalność w przykładach, co może osłabić dynamikę lektury.

Mimo tych drobnych niedociągnięć „Jak wychować i nie zwariować?” spełnia swoją podstawową funkcję – daje wsparcie i poczucie, że nie jest się samemu w rodzicielskich zmaganiach. To książka, która nie ocenia, nie narzuca i nie zawstydza, a raczej towarzyszy i pomaga złapać dystans.

Ostatecznie jest to propozycja szczególnie cenna dla tych, którzy czują się przytłoczeni presją bycia „idealnym rodzicem”. Zdziebłowska przypomina, że wychowanie to proces pełen błędów, prób i nauki – i że czasem najważniejsze jest po prostu przetrwać dzień z odrobiną humoru i zdrowego rozsądku.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

poradniki dla rodziców

Data wydania: 2025-11-12

Liczba stron: 146

ISBN: 9788384231166


 

Troja - Karolina Janowska

Troja - Karolina Janowska

 

Bogowie bawią się losem śmiertelników. A wojna zbiera żniwo.

Troja – miasto, które miało trwać wiecznie – stało się areną wojny, jakiej świat jeszcze nie widział. Gdy Parys porywa Helenę, najpiękniejszą z kobiet, rozpoczyna się dziesięcioletnie oblężenie, w trakcie którego przeznaczenie, zemsta i pożądanie splatają się ze sobą w śmiertelnym tańcu.

W świecie, gdzie ludzie są jedynie pionkami w boskiej grze, bohaterowie toczą desperacką walkę nie tylko z wrogiem, lecz także z własnymi słabościami. Achilles, Hektor, Helena, Klitajmestra – każdy z nich dźwiga własne brzemię i pragnienia, które mogą ich ocalić… lub zgubić.

„Troja” to porywająca opowieść, która łączy monumentalny epos z intymnymi dramatami bohaterów. Każda strona pulsuje emocjami i odsłania nieznane oblicze jednej z najsłynniejszych wojen w dziejach. Dla miłośników mitologii, historii i wielkiej literatury.


Troja autorstwa Karolina Janowska to powieść, która mierzy się z jednym z najbardziej wyeksploatowanych motywów w historii literatury, a jednak potrafi nadać mu świeżość i emocjonalną głębię. Już od pierwszych stron widać, że autorka nie zamierza jedynie odtwarzać znanej historii wojny trojańskiej, lecz raczej rozebrać ją na czynniki pierwsze i opowiedzieć na nowo – z perspektywy ludzi uwikłanych w boskie intrygi.

Największą siłą tej książki jest sposób prowadzenia narracji. Janowska umiejętnie przeplata monumentalny rozmach eposu z kameralnymi, niemal intymnymi scenami, w których bohaterowie zmagają się z własnymi lękami i pragnieniami. Dzięki temu postacie takie jak Achilles czy Hektor przestają być pomnikowymi figurami znanymi z mitologii, a stają się pełnokrwistymi ludźmi, którzy popełniają błędy i płacą za nie wysoką cenę.

Autorka nie ucieka również od ukazania roli bogów, którzy w tej interpretacji są jednocześnie fascynujący i niepokojąco obojętni wobec ludzkiego cierpienia. Ich ingerencje w losy bohaterów przypominają momentami okrutną grę, w której stawką jest życie tysięcy ludzi. Ten motyw nadaje powieści dodatkowego ciężaru i skłania do refleksji nad pojęciem wolnej woli.

Na szczególne uznanie zasługuje sposób przedstawienia kobiecych postaci. Helena, Klitajmestra czy inne bohaterki nie są jedynie tłem dla wydarzeń – mają własne cele, emocje i wewnętrzne konflikty. Ich historie dodają opowieści wielowymiarowości i pozwalają spojrzeć na wojnę z zupełnie innej perspektywy niż ta tradycyjnie znana.

Styl Janowskiej jest plastyczny i sugestywny, choć momentami bywa wymagający. Opisy bitew są brutalne i szczegółowe, ale nie epatują przemocą dla samego efektu – raczej podkreślają tragizm sytuacji. Z kolei sceny bardziej refleksyjne są nasycone emocjami i skłaniają do zatrzymania się na chwilę.

Nie można jednak powiedzieć, że jest to książka pozbawiona wad. Przy ponad sześciuset stronach tempo narracji bywa nierówne, a niektóre wątki mogłyby zostać skrócone bez szkody dla całości. Czasem też natłok postaci może być przytłaczający, szczególnie dla czytelników mniej zaznajomionych z mitologią.

Mimo tych drobnych niedociągnięć „Troja” pozostaje powieścią angażującą i ambitną. To książka, która nie tylko opowiada znaną historię, ale próbuje ją zreinterpretować i nadać jej nowe znaczenie. Widać w niej dużą świadomość literacką oraz odwagę w podejmowaniu trudnych tematów.

Ostatecznie jest to propozycja dla czytelników, którzy szukają czegoś więcej niż klasycznej opowieści o wojnie. Janowska oferuje historię o ludzkich słabościach, wyborach i konsekwencjach, które potrafią zmienić los całych narodów. To lektura wymagająca, ale zdecydowanie warta uwagi.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

fantasy, science fiction

Data wydania: 2025-11-25

Liczba stron: 618

ISBN: 9788383738741


 


Pela z białego miasta - Celina Mioduszewska

Pela z białego miasta - Celina Mioduszewska

 

Poruszająca opowieść o kobiecie, której serce biło dla sztuki

Placyda „Pela” Bukowska – malarka o sercu romantyczki, której wrażliwość jest jednocześnie darem i przekleństwem. Wychowana w Białymstoku, kształcona w Wilnie, żyje na styku dwóch światów i zmaga się z tym, czym akurat rzuci w nią los.

Trudy macierzyństwa, ból, lęk i strata, ale także miłość i sztuka, która porusza do głębi – w świecie pełnym niepokoju Pela szuka ukojenia w tym, co najbliższe jej sercu. Przez lata towarzyszą jej w tym różni mężczyźni – między innymi Stanisław Bukowski, ceniony architekt, oraz Czesław Miłosz, młody student prawa, którego obecność burzy jej spokój…

„Pela z białego miasta” to zbeletryzowana opowieść o artystce silnie związanej z Białymstokiem. Historia kobiety, która w świecie zadającym rany nie traci nadziei, a swoje emocje przelewa na płótno.





 „Pela z białego miasta” Celiny Mioduszewskiej to beletryzowana opowieść biograficzna, która przenosi czytelnika w świat kobiety rozdartej między sztuką, macierzyństwem a realiami historycznych przemian XX wieku. Już od pierwszych stron wyczuwalny jest spokojny, refleksyjny ton narracji, który pozwala zanurzyć się w historii bez pośpiechu, niemal jak w oglądaniu powoli powstającego obrazu.

Centralną postacią powieści jest Placyda „Pela” Bukowska – malarka, której życie od najmłodszych lat naznaczone było zarówno przywilejem edukacji, jak i ciężarem oczekiwań. Dorastająca w Białymstoku, a następnie kształcąca się w Wilnie, bohaterka od początku funkcjonuje pomiędzy dwoma światami: prowincjonalnym i artystycznym, prywatnym i publicznym. Ten dualizm staje się osią jej późniejszych wyborów i wewnętrznych konfliktów.

Autorka szczególnie mocno akcentuje rolę Wilna jako przestrzeni formującej młodą artystkę. To właśnie tam Pela spotyka ludzi, którzy wpływają na jej wrażliwość i sposób postrzegania świata. Wśród nich pojawia się Czesław Miłosz, którego obecność w życiu bohaterki wprowadza element emocjonalnego napięcia, jednak nie przyćmiewa jej decyzji o wyborze stabilniejszej drogi u boku Stanisława Bukowskiego.

Relacja małżeńska Peli i Bukowskiego została ukazana jako partnerstwo oparte na wzajemnym wsparciu i wspólnym rozumieniu sztuki. Ich życie, choć pełne artystycznych ambicji, zostaje jednak wielokrotnie wystawione na próbę przez historię – przede wszystkim przez wybuch wojny, który zmienia ich codzienność i zmusza do powrotu do Białegostoku. Tam sztuka staje się nie tylko pasją, ale również formą przetrwania i odbudowy świata.

Jednym z najmocniejszych wątków powieści jest macierzyństwo Peli, ukazane bez idealizacji. Autorka nie unika trudnych tematów – utraty dziecka, choroby syna czy emocjonalnego ciężaru, jaki niesie opieka nad nim. Dzięki temu bohaterka staje się postacią wielowymiarową, a jej siła nie wynika z braku słabości, lecz z umiejętności mierzenia się z nimi.

Istotną rolę w powieści odgrywa również sama sztuka, która dla Peli jest nie tylko zawodem, ale formą oddychania i przetwarzania emocji. Obrazy stają się tu językiem niewypowiedzianych uczuć, a proces twórczy – sposobem radzenia sobie z bólem i stratą. W tym kontekście tytułowa „biała przestrzeń” miasta nabiera symbolicznego znaczenia, kojarząc się z czystością, ale i pustką, którą trzeba wypełnić.

Warstwa językowa książki utrzymana jest w stylu spokojnym, nieco stylizowanym na epokę, co wzmacnia autentyczność przedstawianych wydarzeń. Narracja nie spieszy się z odkrywaniem kolejnych etapów życia bohaterki, pozwalając czytelnikowi na stopniowe wchodzenie w jej świat i emocje. Dla jednych będzie to zaleta, dla innych – momentami zbyt wolne tempo.

„Pela z białego miasta” to powieść, która bardziej skłania do refleksji niż dostarcza dynamicznych zwrotów akcji. Jej siła tkwi w emocjach, detalach codzienności i subtelnym portrecie kobiety, która próbuje pogodzić rolę artystki, matki i partnerki w świecie pełnym zmian.

Ostatecznie jest to historia spokojna, miejscami melancholijna, ale konsekwentna w swoim przekazie. To opowieść o kobiecej wrażliwości, sile i cenie, jaką czasem trzeba zapłacić za życie zgodne z własną naturą.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

powieść historyczna

Data wydania: 2025-11-21

Liczba stron: 242

ISBN: 9788384232262

Krew i Przysięga: Początek Nowej Ery - Maciej Mirocha

Krew i Przysięga: Początek Nowej Ery - Maciej Mirocha

 

Przysięga została złożona. Nadchodzi bitwa…

Świat rozdarty między światłem a ciemnością drży w obliczu odradzającej się przepowiedni. Zapowiada ona nadejście Czystego Zła – potęgi, która nie pragnie władzy, lecz całkowitego zniszczenia równowagi. A w samym jej centrum stoi Piotr.

Młody chłopak ze spokojnej wioski w głębi lasu w jednej chwili traci wszystko, co kochał. Gdy mroczna siła ogarnia jego rodzinne strony, wyrusza w podróż do legendarnego miasta, gdzie skryta jest prawda o jego przyszłości.

Wraz z lojalnymi towarzyszami, w tym odważną Julią, Piotr zostaje wciągnięty w odwieczny konflikt dwóch braci – jednego, żądnego absolutnej władzy, i drugiego, który desperacko walczy o ocalenie kruchej równowagi. Z każdym krokiem musi mierzyć się nie tylko z niebezpieczeństwami krainy, ale i… z mrokiem, który budzi się w nim samym.

„Krew i Przysięga: Początek Nowej Ery” to epicka opowieść o miłości rodzącej się w cieniu śmierci, o zdradzie, która łamie dusze, i o wyborach, które mogą ocalić świat… albo go pogrążyć.




„Krew i Przysięga: Początek Nowej Ery” Macieja Mirochy to powieść, która od pierwszych stron stawia na dobrze znane elementy klasycznej fantastyki: przepowiednię, walkę dobra ze złem i bohatera wybranego przez los. Autor buduje historię w oparciu o sprawdzone schematy, próbując jednocześnie nadać im własny ton i emocjonalną głębię.

Fabuła koncentruje się wokół Piotra – młodego chłopaka, którego spokojne życie zostaje brutalnie przerwane. Utrata bliskich i konieczność opuszczenia rodzinnej wioski stają się początkiem drogi, która ma go zaprowadzić do prawdy o samym sobie. Motyw podróży bohatera jest tu osią całej opowieści, jednak jego realizacja bywa nierówna – momentami angażująca, a innym razem przewidywalna.

Największym wyzwaniem tej książki okazuje się konstrukcja świata i spójność wydarzeń. Choć autor sięga po rozbudowane uniwersum, pełne magii, dawnych konfliktów i mitologicznych odniesień, nie zawsze udaje mu się utrzymać logiczną ciągłość narracji. Niektóre sceny sprawiają wrażenie niedopowiedzianych lub zbyt skrótowych, przez co czytelnik może czuć się wytrącony z rytmu opowieści.

Podobnie jest z bohaterami. Piotr, jako centralna postać, został wykreowany jako niemal nieskazitelny, co paradoksalnie odbiera mu wiarygodność. Brakuje w nim wewnętrznych sprzeczności, które pozwoliłyby lepiej zrozumieć jego decyzje. Na tym tle znacznie ciekawiej wypadają postaci drugoplanowe, zwłaszcza Julia, która wnosi do historii więcej emocjonalnej autentyczności i niejednoznaczności.

Relacja między Piotrem a Julią stanowi jeden z ważniejszych elementów powieści. To właśnie w tych bardziej kameralnych fragmentach historia nabiera życia, pokazując, że autor najlepiej odnajduje się w opisywaniu emocji i więzi między bohaterami. Niestety, wątki romantyczne momentami rozwijają się zbyt szybko, przez co tracą na sile oddziaływania.

Warstwa językowa książki zdradza, że mamy do czynienia z debiutem. Styl bywa nierówny – od fragmentów całkiem obrazowych i plastycznych, po partie, które sprawiają wrażenie pośpiesznych lub niedopracowanych. Zdarzają się również uproszczenia i powtórzenia, które mogą wpływać na odbiór całości.

Nie można jednak odmówić tej powieści ambicji. Widać wyraźnie, że autor miał pomysł na historię i próbował stworzyć coś większego niż jednorazową opowieść. Zarys świata, konflikt między siłami światła i ciemności oraz wątki związane z przeznaczeniem mają potencjał, który – przy większym dopracowaniu – mógłby przynieść znacznie bardziej satysfakcjonujący efekt.

„Krew i Przysięga: Początek Nowej Ery” to książka, która może zainteresować czytelników lubiących klasyczne fantasy i nieskomplikowane historie o wybrańcach. Jednocześnie jest to tytuł, który wyraźnie pokazuje, jak ważna w tym gatunku jest konsekwencja i pogłębienie zarówno świata, jak i bohaterów.

Ostatecznie to debiut z widocznymi niedoskonałościami, ale też z pewnym potencjałem. Jeśli autor zdecyduje się kontynuować serię i popracować nad warsztatem, kolejne części mogą okazać się znacznie bardziej dopracowane i wciągające.


 Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

 

Wydawnictwo: Novae Res

fantasy, science fiction

Data wydania: 2025-11-17

Liczba stron: 238

ISBN: 9788384231296

 

Marsz kości - Yaro Kowalewski

Marsz kości - Yaro Kowalewski

 

Ziemia drży u progu końca. To początek „Marszu Kości”.

Cesarz Kiruth-Hor zniknął wraz ze swoimi doborowymi oddziałami w niewyjaśnionych okolicznościach. Cesarstwo pogrąża się w chaosie, a regentka Sirica de Volar nie ma ani charyzmy, ani siły, by utrzymać władzę nad rozległymi ziemiami. Nad światem gromadzą się cienie...

Z zachodu nadciąga Kult Potępionych, dowodzony przez Pierwszego Zarażonego – zgromadzenie fanatyków, żądnych zemsty za dawne krzywdy. W Mrocznej Kniei królowa Xedresa przygotowuje się do odbicia Fardadel, a zza morza wypływa flota Dhilaby Groźnego, by uderzyć na Wschodnią Bruzdę.

Prawdziwe zło nie przychodzi jednak z lądu ani z wody. Czai się pod ziemią. Czeka, by wypełnić wolę swojego pana.

W obliczu nadciągającej zagłady los świata spoczywa w rękach nielicznych – wśród nich są dawny paladyn, zmiennokształtny smok, były generał cesarskiej armii i młoda adeptka magii. Czy zdołają powstrzymać to, co nieuniknione?





 „Marsz kości” autorstwa Yaro Kowalewskiego to drugi tom rozbudowanej serii fantasy, który nie tylko kontynuuje wydarzenia znane z poprzedniej części, ale wyraźnie podnosi stawkę. To powieść o świecie stojącym na krawędzi upadku, gdzie chaos przestaje być zagrożeniem – staje się rzeczywistością.

Już od pierwszych stron czuć, że mamy do czynienia z historią o znacznie większym ciężarze niż jej poprzedniczka. Zniknięcie cesarza Kiruth-Hora burzy resztki równowagi, a słaba regencja nie jest w stanie utrzymać porządku. Kolejne siły – zarówno polityczne, jak i nadprzyrodzone – zaczynają walczyć o dominację, a czytelnik zostaje wrzucony w sam środek narastającego konfliktu.

Jednym z największych atutów tej powieści jest rozmach świata przedstawionego. Autor buduje wielowarstwową rzeczywistość, w której ścierają się różne kultury, frakcje i interesy. Kult Potępionych, mroczne siły czające się pod ziemią czy nadciągające armie – wszystko to tworzy obraz świata ogarniętego nieuniknioną katastrofą.

Na szczególną uwagę zasługuje galeria bohaterów. Mamy tu zarówno postacie dobrze znane z pierwszego tomu, jak i nowe twarze, które wnoszą świeżą energię do fabuły. Dawny paladyn, zmiennokształtny smok czy młoda adeptka magii to bohaterowie, których losy śledzi się z rosnącym zainteresowaniem, zwłaszcza że autor nie oszczędza ich i stawia przed nimi trudne wybory.

Fabuła rozwija się dynamicznie, a sceny walki należą do najmocniejszych elementów książki. Są brutalne, szczegółowe i pozbawione upiększeń, co dobrze współgra z mrocznym tonem całej historii. Jednocześnie nie brakuje tu intryg politycznych i momentów wyciszenia, które pozwalają lepiej zrozumieć motywacje postaci.

Styl autora pozostaje charakterystyczny – z jednej strony przystępny, z drugiej miejscami surowy. Ten lekko szorstki język dobrze oddaje klimat świata, w którym nie ma miejsca na złudzenia. Widać również, że w drugim tomie autor jeszcze śmielej rozwija opisy i buduje napięcie, co przekłada się na większą głębię opowieści.

Nie jest to jednak książka pozbawiona wyzwań dla czytelnika. Liczba bohaterów i wątków może przytłoczyć, zwłaszcza na początku. Pomocne okazują się jednak elementy porządkujące, które ułatwiają odnalezienie się w tej złożonej strukturze.

„Marsz kości” to kontynuacja, która nie tylko utrzymuje poziom pierwszego tomu, ale momentami go przewyższa. To historia dla czytelników, którzy cenią sobie mroczne fantasy z rozmachem, brutalnością i wyraźnie zarysowanymi konfliktami.

Ostatecznie jest to powieść, która pozostawia po sobie niedosyt – nie dlatego, że czegoś jej brakuje, ale dlatego, że wyraźnie zapowiada kolejne wydarzenia. To etap większej historii, w której najważniejsze starcia dopiero nadchodzą, a świat przedstawiony wciąż ma jeszcze wiele do odsłonięcia.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

fantasy, science fiction

Data wydania: 2025-11-24

Liczba stron: 726

ISBN: 9788384232156

 

Errata - Iga Majak

Errata - Iga Majak

 

Poprawki są potrzebne – nie tylko w książkach…

Po śmierci prezesa warszawskiego wydawnictwa Revista życie jego pracowników wywraca się do góry nogami.

Przeprowadzka do nowej siedziby zamienia się w wyścig z czasem – trzeba spakować setki teczek, uporządkować archiwa i zmierzyć się z chaosem narastającym od lat.

W tym zamieszaniu Natalia zatrudnia do pomocy Gaję, która przypadkiem odkrywa niepokojące braki w dokumentach. Czy to zwykły bałagan, czy celowe działanie?

Tymczasem redaktorka Baśka Sypniewska próbuje na nowo poukładać swoje życie – a żeby to zrobić, musi odpowiedzieć sobie na jedno pytanie: czy jako rozwódka z dwójką dzieci wciąż ma prawo do własnych pragnień? Zwłaszcza gdy romans z młodszym kolegą z pracy coraz bardziej wymyka się spod kontroli.

„Errata” to kontynuacja „Korekty”. Historia o błędach – tych w książkach, w dokumentach i w ludzkich decyzjach. O poprawkach, których czasem nie da się już wprowadzić. I o zmianach, które nadchodzą, nawet gdy wcale ich nie planujemy.





„Errata” autorstwa Igi Majak to kontynuacja historii zapoczątkowanej w „Korekcie”, która rozwija znany już czytelnikom świat wydawnictwa i jego pracowników. Tym razem autorka jeszcze wyraźniej koncentruje się na ludzkich relacjach, pokazując, że tytułowe poprawki dotyczą nie tylko tekstów, lecz przede wszystkim życia.

Akcja powieści toczy się w momencie przełomu – po śmierci prezesa wydawnictwa Revista, gdy firma musi zmierzyć się z organizacyjnym chaosem i koniecznością przeprowadzki. Ten pozornie techniczny wątek staje się ciekawym tłem dla wydarzeń, wprowadzając atmosferę niepewności i napięcia. Jednocześnie pojawiające się nieprawidłowości w dokumentach nadają historii lekki rys tajemnicy.

Na pierwszy plan wysuwa się jednak postać Baśki Sypniewskiej – rozwiedzionej redaktorki, która próbuje poukładać swoje życie na nowo. To bohaterka bardzo ludzka i wiarygodna, balansująca między rolą matki a kobietą, która wciąż ma prawo do uczuć i pragnień. Jej wewnętrzne rozterki są jednym z najmocniejszych elementów powieści.

Wątek relacji z młodszym kolegą z pracy wnosi do książki świeżość, ale i napięcie. Autorka nie idealizuje tej relacji – pokazuje zarówno jej emocjonalny potencjał, jak i wynikające z niej wątpliwości. To romans, który nie opiera się wyłącznie na uniesieniach, lecz także na pytaniach o odpowiedzialność i konsekwencje.

Równolegle rozwijany jest motyw tajemnic związanych z dokumentami i przeszłością wydawnictwa. Choć nie dominuje on fabuły, stanowi interesujące urozmaicenie i sprawia, że książka nie ogranicza się wyłącznie do warstwy obyczajowej. Dzięki temu lektura zyskuje na dynamice.

Styl Igi Majak jest lekki i przystępny, a dialogi brzmią naturalnie i często wnoszą do historii sporą dawkę humoru. Szczególnie dobrze wypadają sceny rodzinne, które dodają powieści autentyczności i ciepła. To właśnie w nich bohaterowie wydają się najbardziej prawdziwi.

Nie oznacza to jednak, że książka jest pozbawiona słabszych momentów. Czytelnicy znający pierwszy tom mogą odczuć pewne powtórzenia lub znajome schematy. Dla nowych odbiorców nie będzie to jednak problem – „Errata” broni się jako samodzielna historia.

Powieść porusza tematy bliskie codzienności: potrzebę bliskości, trud odbudowy życia po rozstaniu, a także odwagę do wprowadzania zmian. Nie są to wątki odkrywcze, ale sposób ich przedstawienia sprawia, że łatwo się z nimi utożsamić.

„Errata” to książka, która najlepiej sprawdzi się jako lektura na chwilę oddechu – angażująca, ale niewymagająca. To opowieść o tym, że każdy ma prawo do własnych poprawek w życiu, nawet jeśli nie wszystkie da się wprowadzić bez konsekwencji.


 Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-10-24

Liczba stron: 288

ISBN: 9788384231401

 

Bezruch - Maciej Zakliczyński

Bezruch - Maciej Zakliczyński

 

Bezruch to złudzenie. Ciało może spać, serce – nigdy.

Adam, pięćdziesięcioletni mężczyzna, żyje u boku młodszego partnera, Kacpra. Łączy ich wspólna codzienność, dzieli – to, czego przez lata nie potrafili sobie powiedzieć. Niedokończone rozmowy, urazy i przemilczana przeszłość osiadły między nimi jak cień, którego nie sposób przegonić.

Pewnego dnia Adam odbiera telefon od Sebastiana – przyjaciela sprzed lat, z którym wiąże go więcej niż tylko dawne relacje. Nie tłumacząc niczego Kacprowi, wyrusza w podróż, która może okazać się zarówno misją ratunkową… jak i spóźnionym pożegnaniem.

Adam wie, że Sebastian zbyt długo dryfował w stronę autodestrukcji. A telefon, który wykonał, mógł być jego ostatnim wołaniem o pomoc.

„Bezruch” to intymna opowieść o emocjonalnym paraliżu, który odbiera głos, zatrzymuje ruch i zamraża uczucia. Historia mężczyzny, który odkrywa, że nie da się kochać, nie biorąc za to odpowiedzialności. I że czasem tylko bliskość może przywrócić puls życiu.




„Bezruch” autorstwa Macieja Zakliczyńskiego to powieść, która już od pierwszych stron daje czytelnikowi jasno do zrozumienia, że nie będzie to łatwa ani lekka lektura. To historia zanurzona w ciszy, niedopowiedzeniach i emocjach, które przez lata narastały, aż w końcu zaczęły definiować życie bohaterów.

Centralną postacią jest Adam – pięćdziesięcioletni mężczyzna, który funkcjonuje w relacji z młodszym partnerem, Kacprem. Ich związek nie jest jednak oparty na prostych uczuciach czy harmonii, lecz raczej na tym, co zostało przemilczane. Autor z dużą wrażliwością pokazuje, jak niewypowiedziane słowa potrafią z czasem stworzyć mur trudniejszy do zburzenia niż jakikolwiek konflikt.

Punktem zwrotnym staje się telefon od Sebastiana – postaci z przeszłości, która nagle powraca, burząc pozorny spokój Adama. Decyzja o wyjeździe, podjęta bez wyjaśnień wobec Kacpra, staje się impulsem do konfrontacji z tym, co zostało niedomknięte. W tym sensie podróż bohatera ma wymiar nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim emocjonalny.

Największą siłą powieści jest jej intymność. Autor skupia się na detalach – spojrzeniach, milczeniu, wspomnieniach – i to właśnie one budują napięcie. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji, zamiast tego dostajemy powolne, momentami bolesne odsłanianie prawdy o relacjach i o samym sobie.

 

Jednocześnie styl narracji może budzić mieszane odczucia. Język jest bardzo gęsty, pełen metafor i powtórzeń, co z jednej strony nadaje tekstowi charakteru, a z drugiej momentami spowalnia lekturę. Niektóre fragmenty sprawiają wrażenie nadmiernie rozbudowanych, jakby autor chciał zatrzymać czytelnika w jednej emocji nieco dłużej, niż to konieczne.

W miarę rozwoju fabuły książka jednak nabiera wyraźniejszego kształtu. Druga część przynosi większą klarowność i emocjonalne skupienie, dzięki czemu łatwiej zaangażować się w historię Adama. To właśnie wtedy wybrzmiewają najważniejsze tematy: strata, odpowiedzialność za drugiego człowieka i trudna sztuka kochania.

Nie sposób pominąć faktu, że „Bezruch” dotyka również kwestii tożsamości i relacji w kontekście związku dwóch mężczyzn, jednak robi to w sposób naturalny, bez nadmiernego eksponowania. Najważniejsze pozostają emocje – uniwersalne i zrozumiałe niezależnie od kontekstu.

Nie jest to książka dla każdego. Wymaga cierpliwości, otwartości na refleksyjny styl i gotowości do zanurzenia się w cudzych przeżyciach. Czytelnicy szukający dynamicznej akcji mogą poczuć znużenie, ale ci, którzy cenią literaturę introspektywną, znajdą tu wiele do przemyślenia.

„Bezruch” to opowieść o tym, że pozorny spokój bywa jedynie iluzją, a to, co najważniejsze, często dzieje się pod powierzchnią. To książka nierówna, momentami wymagająca, ale jednocześnie szczera i emocjonalnie intensywna. Pozostawia po sobie coś więcej niż fabułę – zostawia pytania, na które każdy czytelnik musi odpowiedzieć sam.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 5/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-11-07

Liczba stron: 378

ISBN: 9788384231630

 


 

Tulipany nad urwiskiem - Aleksandra Dereń

Tulipany nad urwiskiem - Aleksandra Dereń

 

By odnaleźć siebie, musiał… umrzeć

Simon Philip Christopher Lavdor, przyszły władca Bregsburga, nigdy nie czuł się częścią królewskiego dworu. Zbyt wrażliwy, zbyt ludzki – każdego dnia musi mierzyć się z chłodem bezlitosnej matki i pogardą młodszego brata, który marzy, by zająć jego miejsce. Tylko Cassandra, najbliższa przyjaciółka, sprawia, że życie w pałacu staje się znośne. Ale nawet ona nie potrafi powstrzymać księcia przed realizacją planu, który na zawsze odmieni los Bregsburga.

W dniu osiemnastych urodzin Simon finguje własną śmierć. Przyjmuje nową tożsamość i wybiera życie z dala od pałacu, gdzie nie obowiązują żadne tytuły. Szybko jednak przekonuje się, że ucieczka od przeszłości nie zasklepia przepaści, nad którą staje każdego dnia, a jego decyzja niesie konsekwencje, jakich nie da się cofnąć.

„Tulipany nad Urwiskiem” to niezwykła opowieść o trudach dorastania, miłości, odwadze i o tym, jak trudno być sobą w świecie, w którym każdy nosi maskę.





„Tulipany nad urwiskiem” autorstwa Aleksandry Dereń to rozbudowana powieść obyczajowa z wyraźnym wątkiem romantycznym, która na pierwszy rzut oka może kojarzyć się z historią o życiu w pałacu i królewskich obowiązkach. Szybko jednak okazuje się, że to jedynie tło dla znacznie bardziej intymnej i emocjonalnej opowieści o tożsamości, presji i próbie odnalezienia siebie.

Główny bohater, Simon, przyszły władca Bregsburga, to postać zbudowana na kontraście – z jednej strony uprzywilejowany, z drugiej całkowicie zagubiony. Dorastając w cieniu chłodnej, wymagającej matki i wrogo nastawionego brata, nigdy nie miał przestrzeni, by być sobą. Jego wrażliwość, zamiast być atutem, staje się powodem do krytyki i źródłem kolejnych rozczarowań.

Relacja z Cassandrą wprowadza do tej historii odrobinę światła. To właśnie przy niej Simon może na chwilę zdjąć maskę i poczuć się akceptowany. Ich więź rozwija się naturalnie, choć podszyta jest świadomością różnic społecznych i ograniczeń wynikających z jego pozycji. To jeden z bardziej autentycznych i emocjonalnych elementów powieści.

Punktem zwrotnym jest decyzja o upozorowaniu własnej śmierci. Nie jest to jednak dramatyczny gest w stylu baśniowej ucieczki, lecz akt desperacji człowieka, który nie potrafi już funkcjonować w narzuconej mu roli. Nowa tożsamość daje mu chwilowe poczucie wolności, ale szybko okazuje się, że zmiana otoczenia nie rozwiązuje wewnętrznych problemów.

Autorka bardzo mocno akcentuje psychologiczny wymiar tej historii. Widzimy, jak Simon zmaga się z poczuciem winy, stratą i narastającym kryzysem tożsamości. Jego droga nie jest prostą przemianą, lecz raczej serią bolesnych doświadczeń, które stopniowo prowadzą go na skraj wytrzymałości.

Tempo powieści jest nierówne – momentami akcja przyspiesza, by za chwilę zwolnić i skupić się na emocjach bohatera. Dla jednych będzie to zaleta, pozwalająca lepiej zrozumieć jego przeżycia, dla innych może stanowić pewne wyzwanie. Nie jest to historia nastawiona na dynamiczną fabułę, lecz na stopniowe budowanie napięcia emocjonalnego.

Na uwagę zasługuje także sposób, w jaki autorka porusza trudne tematy, takie jak depresja, presja oczekiwań czy brak akceptacji. Nie są one jedynie dodatkiem do fabuły, ale jej integralną częścią. Dzięki temu książka nabiera głębi i wykracza poza schemat typowego romansu.

„Tulipany nad urwiskiem” to opowieść o tym, że nie da się uciec od samego siebie, nawet jeśli zmieni się całe swoje życie. To historia o dojrzewaniu, podejmowaniu decyzji i ich konsekwencjach, a także o potrzebie bycia zauważonym i zrozumianym.

Ostatecznie jest to książka, która może szczególnie trafić do czytelników wrażliwych na emocje bohaterów i zainteresowanych bardziej psychologicznym podejściem do literatury obyczajowej. Nie jest pozbawiona niedoskonałości, ale ma w sobie szczerość i intensywność, które sprawiają, że pozostaje w pamięci na dłużej.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2025-10-27

Liczba stron: 418

ISBN: 9788384230916