Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baśnie i legendy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baśnie i legendy. Pokaż wszystkie posty
"Tamsin" Peter S. Beagle

"Tamsin" Peter S. Beagle



Sięgając po Tamsin byłam przekonana, że w moje ręce trafiła powieść klasyczna lub na taką stylizowana. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że mam od czynienia z nastoletnią narratorką i akcją osadzoną we współczesności. Poczułam się na tyle zaintrygowana, że z zaciekawieniem pochłaniałam kolejne strony, by jak najszybciej poznać historię stworzoną przez Petera S. Beagle.

Pewnego dnia Jenny zostaje powiadomiona, że lada chwila jej rodzina przenosi się na angielską prowincję. Dziewczyna jest wściekła i załamana, że musi porzucić dotychczasowe życie. Zupełnie się nie spodziewa, że wydarzenia na farmie odmienią jej poglądy i rzeczywiście wpłyną dalsze losy.

Praktycznie od samego początku dziewczyna wyczuwa coś niepokojącego w domu, w którym przyszło im mieszkać. Stara rezydencja zdaje się żyć swoim życiem. Tu coś skrzypi, tam wiatr zatrzaskuje okiennice, a wielu z domowników i pracowników farmy zaczyna nagle wyczuwać zapach wanilii. Nawet kot Jenny zaczyna zachowywać się w specyficzny sposób. Nagle dziewczyna zaczyna dostrzegać tajemniczą postać, a z czasem nawet się z nią zaprzyjaźnia. 

Tamsin to duch krążący po posiadłości, to ona rozsiewa wokół zapach wanilii, a z czasem zaznajamia Jenny ze swoim dawnym życiem. Dziewczyna postanawia więc zgłębić historię Dorset, by pomóc swojej koleżance odnaleźć spokój. 

Tamsin to cudownie gotycka powieść, której akcja została osadzona we współczesnych czasach. Posiadłość w Dorset aż kipi od zjawisk paranormalnych, które mają racjonalne podłoże, gdy czytelnik zostaje zaznajomiony z historią tej miejscowości i jej tytułowej mieszkanki. Przede wszystkim Tamsin jest też powieścią o zawiedzionej miłości, przewija się w niej wątek romantyczny, a dodatkowo w tle występują znane głównie z brytyjskich legend postaci jak billy-blind czy dziki gon.

Książka nie jest przepełniona akcją, trzeba poczekać na rozwój wydarzeń, a te stopniowo nabierają tempa. Powieść ta ma w sobie coś z powieści klasycznych, niespiesznych, gdzie same opisy potrafią zauroczyć. Peter S. Beagle skupia się bardziej na opisach niż tempie akcji, wobec czego opowieść o Tamsin jest bardzo plastyczna, cudownie gotycka i ma w sobie nutkę baśniowości. Z pewnością spodoba się każdemu gustującemu w klasycznej literaturze i wielbicielom podań i legend. 


Tytuł: Tamsin
Autor: Peter S. Beagle
Data wydania: 2024-07-16
Liczba stron: 402
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
ISBN: 9788383352961

Antonina Jasztal - Panna Jutrzenka i inne osobliwości

 

Są takie gatunki literackie, które są na wszech miar uniwersalne. Takim właśnie gatunkiem literackim są baśnie. Każdy, czy to duży czy mały odnajdzie tam coś dla siebie – i właśnie z tego powodu tak bardzo je ceniłem od najmłodszych lat. „Panna Jutrzenka . . .” to zbiór czterech baśni, w których wyobraźnia gra pierwsze skrzypce. A takie opowieści lubię najbardziej.

 

Książkę pani Antoniny Jasztal, można przeczytać dosłownie w godzinę, ponieważ ma 170 stron. Krótki zbiór czterech opowiadań idealny do przeczytania podczas krótkiej podróży autobusem lecz pociągiem – zresztą format jest na tyle mały, że pasuje do tego celu idealnie.

Jako, że opowiadań jest tylko cztery, postaram się opisać każde z nich po krótce.

 

1 Panna Jutrzenka.



Słońce nad magicznym królestwem postanowiło zacząć płatać figle. Uznało że nikt nie będzie mówił kiedy ma wschodzić i zachodzić i od tego momentu robi to dosłownie według własnego widzi mi się. Na poszukiwanie Bogini Jutrzenki wyrusza biedny chłopak Bert, oczywiście jak to bywa w baśniach po drodze spotyka go pełno przygód. To klasyczna baśń drogi ze szczęśliwym zakończeniem.

 

2 Ona



Dawno dawno temu żyli sobie Ona i On. Ona miała dobrą dusze a On niestety złą. Jej miłość była jednak tak wielka, że postanowiła się z nim ożenić – On jednak nie dotarł na ślub. Nie mając wiele wyboru Ona wyruszy nawet do piekła, aby go odnaleźć. Bardzo ciekawa opowieść o miłości i przebaczeniu, która spowoduje nie raz nie dwa u was uśmiech na twarzy.

 

3 Królewiątka



Dobry król miał czterech synów i jedną córkę. Pierwszy z nich przyszły następca tronu jest totalnym niezdarą i całkowicie przez przypadek niszczy wspaniałą królewską bibliotekę. Nauczyciel królewskich dzieci, jest tak surowy, że pod wpływem jego wściekłego głosu królewicz ucieka. Powoduje to iż następca zostaje drugi syn króla – o potężnych zapędach imperialistycznych. Rodzeństwo wyrusza więc na poszukiwanie prawowitego następcy tronu.

 

4. Bajka o starym rycerzu, królewnie, która czytała nieodpowiednie książki (…)



Pewien rycerz wyrusza na wyprawę, aby zyskać względy swojej pani serca. Wygórowane wymagania owej damy spowodują, że podróż jego będzie trwała o wiele więcej niż mógł się tego spodziewać. Myślę, że to opowiadanie idealnie pokazuje że czasami szukanie księcia z bajki, na białym koniu, który jeszcze dostarczy nam krokodyla lub inna bestię, może spowodować u nas długotrwałą samotność.

 

Jest to debiut literacki, moim zdaniem bardzo udany i świeży. Liczę że kolejny zbiór pani Antoniny będzie zdecydowanie dłuższy. Cztery klasyczne opowieści z morałem o tym co dobre i złe – przywołujące bajki które do snu czytały nam nasze mamy.


Łukasz Szczygło

10/10

 

Paweł Zych - Atlas legend

Paweł Zych - Atlas legend


Atlas legend mnie zaskoczył. Spodziewałam się historii niezbyt precyzyjnych, pełnych mglistych opisów typowych dla innych legendarnych podań. Sądziłam też, że historie będą dłuższe, a wydarzenia z nich będą odbywać się "w górach za miastem" albo "gdzieś nad rzeką". Tymczasem najnowsza książka wydawnictwa BOSZ to kawał świetnej roboty.

Według mnie, Atlas legend to obok Bestiariuszy najlepsza publikacja z serii Legendarz. W tych książkach absolutnie wszystko jest doskonale dopracowane, każdy szczegół od ilustracji, przez tekst, opracowanie bibliografii, rozkład, układ i płaszczyznę językową po samo wydanie. Jest to moim zdaniem jedna z najpiękniejszych (i najbardziej prezentowych!) pozycji w serii Legendarz, a jednocześnie nawiązuje do poprzedniczek. 

Jeśli pamiętacie, w recenzji Duchów polskich miast i zamków, narzekałam tam trochę na zbytnią powierzchowność. Rozumiem, że przy takiej ilości materiału nie ma miejsca na szczegóły, ale w efekcie momentami czytaliśmy o różnych duchach, z różnych stron Polski, których opisy były bliźniaczo podobne. Zagubiły się cechy charakterystyczne, a duchy wydawały się wyrzucane taśmowo. 

Na szczęście Atlas legend poradził sobie z podobną formą znacznie lepiej. Już we wstępie autorzy przyznają, że ze względu na ilość materiału Atlas legend został podzielony na trzy części. Publikacja na tym tylko zyskuje, bo nie jest już upstrzona kolejnymi maksymalnie skróconymi historiami (choć te także są niedługie), ale nabiera prawdziwych rysów. Zamieszczone tu legendy są dość dobrze opracowane, a jak na podania całkiem precyzyjnie napisane. Jednocześnie, podobnie jak w Duchach polskich miast i zamków czy Księdze smoków polskich, legendy są przyporządkowane do konkretnych miejsc - wsi, miasteczek i większych miast, a nie tylko do regionów.

Trzeba też jednak powiedzieć sobie szczerze, że Duchy polskich miast i zamków bardzo mocno korelują z Atlasem legend, część historii brzmi bardzo podobnie. Rzeczywiście, tak jak proponowane jest to we wstępie, to książka doskonale nadająca się do opracowania wyprawy. W tej części podróżujemy przez Wielkopolskę oraz województwa Lubuskie, Dolnośląskie, Opolskie i Śląskie.

Dzięki przyporządkowaniu do konkretnych miejsc, bez trudu możemy przejeżdżając przez Tychy dowiedzieć się skąd pochodzi nazwa tego miasta, a jadąc Szamotuły przypomnieć sobie legendę o Mrówce w gotówce. Co więcej, autorzy pokusili się nawet, aby tam gdzie to możliwe bardzo dokładnie określić lokalizację jako np. kościół Matki Bożej Różańcowej przy ulicy Bolesława Chrobrego w Strzelcach Krajeńskich, klasztor cysterski w Lubiążu, ruiny zamku w Dankowie czy most kamienny na ulicy Śródmiejskiej w Kaliszu! Jakby tego było mało, pomagają nam ilustracje - oprócz dodatkowych obrazów do tego co znalazło się w legendzie, mamy przede wszystkim precyzyjne mapki, na których zamieszczone liczby odpowiadają odpowiednim lokalizacjom legend. Doskonały pomysł, nie sądzicie? Mnie zachwycił! Same ilustracje są prześliczne, utrzymane w jednym, spójnym stylu.

Jeśli chodzi o fabułę legend, to tak jak już wspominałam - są nie za długie, maksymalnie jak to możliwe precyzyjne, zlokalizowane w konkretnych miejscach. Niewielką liczbę z nich znałam, ale wpływ na to może mieć fakt, że zaledwie jedno z pięciu opisanych w tym tomie województw jest bliższe mojemu sercu. Pozostałe oczywiście bardzo lubię, ale niezwykle słabo znam ich podania. Wszystkie treści są bardzo starannie opracowane, czyta się je z prawdziwą przyjemnością!

Muszę jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach. Pisałam wcześniej o ilustracjach, ale nie o całym wydaniu, które robi całkiem spore wrażenie! Jest to publikacja duża - pod względem zarówno liczby stron jak i wielkości - twarda oprawa robi swoje. Rozmiar książki jest większy od pozostałych pozycji z serii Legendarz, co jest prawdopodobnie jedynym minusem tej publikacji. Chociaż należy ona do serii, to podobnie jak Bestiariuszek, nie pasuje do niej formatem. Zaskakująca jest za to waga Atlasu, który pomimo większych rozmiarów (wszystkich) jest lżejszy! Wydawnictwo wykorzystało znacznie lżejszy i przyjemniejszy w dotyku papier, dzięki czemu radość z lektury jest jeszcze większa.

Druga sprawa to język. Wspominałam o tym, że jest równie piękny i staranny co w pozostałych publikacjach, ale muszę dodać osobną pochwałę za ciekawe, poszerzające horyzonty słownictwo (takie jak antenat czy kacerz) oraz wiele nawiązań, o których z prawdziwą satysfakcją doczytywałam w innych źródłach (na przykład o Bożogrobcach). Bardzo doceniam to w takich publikacjach i uważam, że zasługuje to na wielkie uznanie.

Oczywiście odrębną sprawą jest to, że jeżeli ktoś nie przepada za takim stylem, krótkich podań osadzonych na przykład w klasztorze Franciszkanów w Głogówku (w województwie opolskim) przy ulicy Klasztornej 3 albo na bulwarach nad Wartą w Gorzowie Wielkopolskim, to Atlas legend raczej takiej osoby nie porwie. Jednak to jest już kwestia gustu. :)

Według mnie Atlas legend jest przepiękną i bardzo wartościową publikacją! Nada się nie tylko do wędrówek "palcem po mapie", ale z przyjemnością wzięłabym go w wakacyjną podróż. Bez wahania kupiłabym go też na prezent. :) Według mnie bez problemu mogą go czytać młodsi czytelnicy, chociaż zapewne część słownictwa będzie wymagała wyjaśnień słownika lub opiekuna. Warto też pamiętać, że część legend nie należy do najłagodniejszych. Historia, podobnie jak różne podania i mity, bywały krwawe. ;)


Tytuł: Atlas legend
Autor: Paweł Zych
Cykl: Atlas legend (tom 1)
Seria: Legendarz
Data wydania: 2020-05-21
Liczba stron: 250
Wydawca: Wydawnictwo BOSZ
ISBN: 978-83-66520-59-2



Zrecenzowała: Marta z bloga W sercu książki