Błogostan - Martyna Gabała

Błogostan - Martyna Gabała

 

Miłość, wolność i błogostan mają swoją cenę

Życie Lili przypomina dzień świstaka. Jej codzienność wypełnia korporacyjna rutyna: excelowe tabelki, bezsensowne prezentacje i przymilający się szef. Wieczory toną w dymie skręcanych fajek, alkoholu i kompulsywnym jedzeniu. Lila wie, że jeśli niczego nie zmieni, w końcu pogrąży się w morzu własnych łez. Zanim więc depresja i nałogi wyssą z niej resztki energii, postanawia rzucić wszystko i wyjeżdża w nieznane.

Zaczyna od zera jako au pair we francuskiej rezydencji. Ma przy sobie tylko jedną walizkę i barwne wyobrażenia o nowym początku, które… szybko zderzają się z rzeczywistością.

W poszukiwaniu upragnionego błogostanu Lila rzuca się w wir nocnego, paryskiego życia. Czy uda jej się odnaleźć szczęście, czy po drodze zatraci się w uczuciach działających jak niebezpieczna używka?



Czy wystarczy spakować walizkę i wyjechać do innego kraju, żeby zostawić za sobą wszystko, co odbiera nam radość? Lila, bohaterka powieści Martyny Gabały, ma nadzieję, że właśnie tak będzie wyglądał jej nowy początek. Zmęczona korporacyjną rutyną, poczuciem pustki i nawykami, które zamiast przynosić ulgę, coraz bardziej ją wyniszczają, postanawia odmienić swoje życie. Wyjazd z Krakowa do Francji ma być szansą na odzyskanie kontroli i odnalezienie upragnionego spokoju. Szybko jednak okazuje się, że nawet najbardziej radykalna zmiana otoczenia nie rozwiązuje automatycznie problemów, które nosimy w sobie.

Lila jest bohaterką daleką od ideału, a właśnie dzięki temu wypada wiarygodnie. Bywa impulsywna, podejmuje ryzykowne decyzje i nie zawsze potrafi rozpoznać, czego naprawdę potrzebuje. Jej ucieczka od dotychczasowej codzienności nie jest wyłącznie aktem odwagi, ale również próbą zagłuszenia wewnętrznego niepokoju. Praca au pair we francuskiej rezydencji miała otworzyć przed nią drzwi do nowego życia, lecz rzeczywistość szybko weryfikuje jej wyobrażenia. Autorka trafnie pokazuje, że rozpoczęcie wszystkiego od zera może dać przestrzeń do zmian, ale nie zwalnia z konieczności zmierzenia się z własnymi słabościami.

Ważnym elementem powieści jest Paryż – miasto kojarzące się z romantycznymi spacerami, wolnością i spełnianiem marzeń. U Martyny Gabały nie staje się jednak pocztówkową scenerią, w której wszystkie problemy znikają w blasku świateł. To miejsce pełne pokus, nieoczywistych spotkań i sytuacji, w których łatwo pomylić ekscytację z prawdziwym szczęściem. Nocne życie i nowe znajomości pozwalają Lili poczuć, że znów coś się dzieje, ale nie każda intensywna emocja prowadzi do bliskości, której bohaterka tak bardzo pragnie. Szczególnie interesujący jest motyw relacji, które mogą jednocześnie dawać nadzieję i stawać się kolejnym sposobem ucieczki przed samą sobą.

Choć „Błogostan” można czytać jako powieść obyczajową z wątkiem romantycznym, pod jej lekką narracją kryje się refleksja nad samotnością, uzależniającymi zachowaniami i ceną osobistej wolności. Autorka nie przedstawia przemiany Lili jako prostej drogi od kryzysu do szczęśliwego zakończenia. Bohaterka raz zbliża się do zrozumienia siebie, innym razem wraca do dawnych schematów, co nadaje jej historii naturalności. Przy 354 stronach książka pozwala rozwinąć zarówno wątek osobistych poszukiwań, jak i relacje z napotkanymi ludźmi. Niektóre decyzje Lili mogą budzić frustrację, ale jednocześnie przypominają, że człowiek nie zawsze potrafi postępować rozsądnie, szczególnie wtedy, gdy desperacko szuka ukojenia.

„Błogostan” to opowieść o nowych początkach, emigracji, miłości i trudnej sztuce odnajdywania własnego miejsca. Martyna Gabała pokazuje, że szczęście nie jest nagrodą, którą otrzymujemy za odważne porzucenie starego życia. To raczej proces wymagający poznania własnych potrzeb, zaakceptowania niedoskonałości i wzięcia odpowiedzialności za podejmowane decyzje. Powieść przypadnie do gustu czytelnikom, którzy lubią historie o bohaterach szukających siebie poza znanym otoczeniem, a także tym, którzy cenią obyczajowe opowieści z emocjonalną głębią. Po lekturze pozostaje myśl, że czasem trzeba wyjechać daleko, by odkryć, iż najważniejsza podróż wciąż prowadzi do własnego wnętrza.


Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2026-07-28

Liczba stron: 354

ISBN: 9788384236710

 

Moja przyjaciółka Pola - Marta Owczarek-Boraczyńska

Moja przyjaciółka Pola - Marta Owczarek-Boraczyńska


 
Najważniejsze to być sobą!
Nastoletnia Tośka nie wierzy w siebie. Pragnie akceptacji, zrozumienia i marzy o tym, by w końcu przestać wstydzić się własnego ciała. Jej głowę zaprzątają myśli, których wolałaby nie słyszeć, a serce boli przez nieustanne kłótnie rodziców i brak prawdziwych przyjaciół.
Gdy w wakacje zostaje zmuszona do pobytu u ciotki w Lipnie, jest przekonana, że nic nie może poprawić jej samopoczucia. Aż do chwili, gdy życie zaczyna ją zaskakiwać niewyjaśnionymi i niemal magicznymi zdarzeniami…
Odkrywając stare uliczki miasteczka, z którym związana jest pewna przedwojenna gwiazda kina, Tośka powoli zaczyna dostrzegać rzeczy, jakich wcześniej nie widziała – ani w sobie, ani w innych




Dorastanie potrafi być trudne, zwłaszcza gdy zamiast wiary we własne możliwości towarzyszą nam kompleksy, samotność i przekonanie, że nie pasujemy do otaczającego nas świata. Właśnie z takimi problemami mierzy się Tośka, bohaterka powieści Marty Owczarek-Boraczyńskiej. Dziewczyna nie akceptuje swojego wyglądu, brakuje jej pewności siebie, a napięta atmosfera w domu sprawia, że coraz trudniej odnaleźć jej poczucie bezpieczeństwa. Wakacyjny wyjazd do Lipna, który początkowo wydaje się kolejnym przykrym obowiązkiem, niespodziewanie staje się początkiem niezwykłej przygody i ważnej lekcji o samej sobie.

Autorka z wyczuciem przedstawia emocje towarzyszące nastolatce, która pragnie być lubiana i akceptowana, a jednocześnie nie potrafi spojrzeć na siebie życzliwym okiem. Tośka wypada przekonująco właśnie dlatego, że jej przemiana nie następuje z dnia na dzień. Potrzebuje czasu, nowych doświadczeń i spotkań, które pozwalają jej stopniowo zmieniać sposób myślenia. Jej historia przypomina, jak łatwo uzależnić własną wartość od opinii innych i jak wiele energii pochłania próba dopasowania się do oczekiwań otoczenia. Powieść nie moralizuje, lecz zachęca młodych czytelników do refleksji nad tym, czy naprawdę warto zabiegać o sympatię wszystkich, jeśli ceną jest rezygnacja z własnej autentyczności.

Wyjątkowego charakteru opowieści nadaje Lipno – miasteczko, którego uliczki skrywają ślady przeszłości i tajemnicę związaną z przedwojenną gwiazdą kina, Polą Negri. Elementy niezwykłe i niemal magiczne przeplatają się tutaj z codziennymi problemami bohaterki, dzięki czemu historia zyskuje dodatkowy wymiar. Wątek dawnej aktorki nie jest jedynie ozdobnikiem fabuły: otwiera przestrzeń do refleksji nad marzeniami, odwagą i tym, jak doświadczenia ludzi żyjących w zupełnie innych czasach mogą przemawiać do nas również dziś. Odkrywanie lokalnych historii staje się dla Tośki sposobem na poszerzenie własnej perspektywy i dostrzeżenie, że świat kryje znacznie więcej możliwości, niż początkowo zakładała.

Dużym atutem książki jest połączenie lekkiej, przystępnej narracji z tematami, które mają realne znaczenie dla młodych odbiorców. Problemy z akceptacją ciała, napięcia rodzinne, samotność i potrzeba przynależności nie zostają potraktowane powierzchownie, choć całość zachowuje ciepły, pełen nadziei ton. Można dostrzec, że niektóre przesłania są podane dość bezpośrednio, co dla części czytelników może mieć nieco dydaktyczny charakter. Jednocześnie właśnie taka forma może pomóc nastolatkom nazwać własne emocje i spojrzeć na trudności z innej strony. To również wartościowa propozycja dla dorosłych, szczególnie rodziców, którzy chcieliby lepiej zrozumieć, jak silnie codzienne konflikty i słowa najbliższych wpływają na młodego człowieka.

„Moja przyjaciółka Pola” to ciepła, optymistyczna powieść o dojrzewaniu, przyjaźni i odnajdywaniu własnej wartości. Marta Owczarek-Boraczyńska pokazuje, że zmiana nie musi zaczynać się od wielkich deklaracji – czasem wystarczy nowe miejsce, nieoczekiwane spotkanie i odrobina odwagi, by zrobić pierwszy krok. Tośka uczy się, że nie musi być idealna ani spełniać cudzych oczekiwań, aby zasługiwać na szacunek i bliskość. Książka będzie dobrym wyborem dla młodzieży poszukującej historii bliskiej własnym doświadczeniom, ale może również przypaść do gustu dorosłym, którzy cenią opowieści pozostawiające po sobie coś więcej niż samo wspomnienie fabuły. To subtelne przypomnienie, że warto dać sobie szansę i nie przekreślać siebie, zanim jeszcze poznamy wszystkie możliwości, jakie przynosi życie.


 Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura młodzieżowa

Data wydania: 2026-07-28

Liczba stron: 232

ISBN: 9788384236239

TraumaLove. Nieutulone dziecko we mnie - Aga Siedlecka

TraumaLove. Nieutulone dziecko we mnie - Aga Siedlecka

 

Bliskość to próba, na którą nie każdy jest gotowy

Marta, Adam, Ewa, Konrad, Krzysztof i Anka. Mieszkają we Wrocławiu. Pracują obok siebie. Wymieniają uprzejmości, mijają się przy ekspresie do kawy, udają, że wszystko jest w porządku. Nie wiedzą jednak, że łączy ich coś więcej niż wspólne projekty – dorastali w domach, w których zabrakło ciepła i poczucia bezpieczeństwa.

Dziś każdy z nich próbuje radzić sobie z przeszłością na swój sposób. Jedni uciekają w używki i kompulsywne zachowania, inni wikłają się w trudne relacje albo unikają bliskości. Mechanizmy, które kiedyś pomagały im przetrwać, w dorosłym życiu coraz częściej stają się przeszkodą.

Kiedy ich drogi zaczynają się przecinać, między bohaterami rodzą się uczucia. Z tej szóstki powoli wyłaniają się dwie pary. Im bliżej siebie są, tym wyraźniej odzywa się przeszłość – dawne rany, lęk przed odrzuceniem i wyuczone schematy wpływają na każdy ich krok.

Teraz muszą zdecydować, czy odważą się przerwać błędny krąg i zawalczyć o miłość… Czy pozwolą, by ich historia zakończyła się kolejną kolizją?




Nie wszystkie rany widać na pierwszy rzut oka. Niektóre ukrywają się za zawodowymi sukcesami, pozorną samodzielnością i uśmiechem, który ma przekonać otoczenie, że wszystko jest w porządku. „TRAUMAlove. Nieutulone dziecko we mnie” Agi Siedleckiej to poruszająca opowieść o ludziach, którzy w dorosłość wkraczają z bagażem trudnych doświadczeń z dzieciństwa. Marta, Adam, Ewa, Konrad, Krzysztof i Anka funkcjonują w tej samej zawodowej rzeczywistości, ale każde z nich mierzy się z własnymi lękami, niezaspokojonymi potrzebami i wspomnieniami, które wciąż wpływają na ich codzienne życie.

Szczególnie interesujący jest sposób, w jaki autorka buduje portrety bohaterów. Początkowe rozdziały, określane jako obrazy, przenoszą czytelnika między dzieciństwem a dorosłością postaci. Dzięki temu łatwiej dostrzec związek między dawnymi wydarzeniami a późniejszymi zachowaniami. Cisza, która dla dziecka oznacza odrzucenie, brak zainteresowania ze strony rodzica czy życie w ciągłym strachu mogą pozostawić ślad na wiele lat. To, co kiedyś było sposobem na przetrwanie, w dorosłości staje się przeszkodą w budowaniu bezpiecznych relacji. Ten zabieg narracyjny nadaje historii wyrazistość i pozwala spojrzeć na bohaterów nie tylko przez pryzmat ich obecnych decyzji, lecz także doświadczeń, które ich ukształtowały.

Najmocniejszą stroną książki jest ukazanie różnorodnych sposobów radzenia sobie z emocjonalnymi ranami. Jedni bohaterowie uciekają w alkohol lub inne destrukcyjne zachowania, inni odsuwają od siebie ludzi, zanim zdążą zostać zranieni, a jeszcze inni rozpaczliwie poszukują potwierdzenia, że są ważni i godni miłości. Wkraczające w ich życie uczucia nie przynoszą automatycznego ukojenia. Przeciwnie, bliskość potrafi uruchomić lęki, które dotąd pozostawały ukryte, i zmusić do konfrontacji z własnymi schematami. Aga Siedlecka pokazuje, że pragnienie miłości nie zawsze idzie w parze z umiejętnością jej przyjmowania, a przeszłość może wpływać na relacje nawet wtedy, gdy człowiek świadomie próbuje się od niej odciąć.

Warto podkreślić, że nie jest to lekki romans, mimo że relacje uczuciowe stanowią ważną część fabuły. Autorka podejmuje trudne tematy przemocy, zaniedbania emocjonalnego, uzależnień i niskiego poczucia własnej wartości, nie sprowadzając ich wyłącznie do przeszkód, które miłość może magicznie pokonać. To podejście nadaje opowieści wiarygodności, choć przy tak licznej grupie postaci niektóre historie mogą pozostawić niedosyt i wzbudzić potrzebę głębszego poznania poszczególnych bohaterów. Książka nie oferuje prostych odpowiedzi ani gwarancji szczęśliwego zakończenia. Zamiast tego zachęca, by spojrzeć na ludzkie zachowania z większą empatią i pamiętać, że za pozornie niezrozumiałymi reakcjami często kryje się historia, której nie znamy.

„TRAUMAlove. Nieutulone dziecko we mnie” to refleksyjna, emocjonalnie wymagająca powieść, która zostawia czytelnika z myślami wykraczającymi poza samą fabułę. Aga Siedlecka przypomina, że dziecięce doświadczenia nie znikają wraz z dorastaniem, a przerwanie utrwalonych schematów wymaga czasu, samoświadomości i odwagi, by zmierzyć się z własnymi ranami. To propozycja dla osób poszukujących literatury obyczajowej z wyraźnym tłem psychologicznym, szczególnie tych, których interesuje wpływ przeszłości na miłość i bliskość. Nie jest to historia, która zapewni beztroską rozrywkę, ale może skłonić do uważniejszego spojrzenia zarówno na innych, jak i na siebie.


 Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa

Data wydania: 2026-07-24

Liczba stron: 254

ISBN: 9788384235638

 

Sięgając marzeń 2 - Daria Twarożek

Sięgając marzeń 2 - Daria Twarożek

 

To, co niewypowiedziane, z czasem wybrzmiewa najgłośniej

Weronika i Michał wierzyli, że nic ich nie rozdzieli. Łączyło ich silne uczucie i przekonanie, że przyszłość należy do nich. Wszystko zmienia się, gdy Michał otrzymuje angaż we włoskiej lidze piłki nożnej – przepustkę do spełnienia największego marzenia. Weronika stopniowo zaczyna się oddalać, aż w końcu znika bez wyjaśnienia, zostawiając po sobie pytania.

Cisza po jej odejściu powoli odbiera Michałowi kontrolę nad własnym życiem. Sukcesy przestają cieszyć, narasta w nim frustracja. Alkohol zagłusza myśli, a kariera schodzi na dalszy plan.

Weronika w tym czasie mierzy się z konsekwencjami decyzji, która miała chronić, a stała się ciężarem.

Aż do momentu, gdy ich drogi znów się łączą… Jedno spojrzenie wystarcza, by wróciło wszystko – miłość, ból i żal tłumiony przez lata. Iskra wciąż się tli. Ale nie są już tymi samymi ludźmi, którzy kiedyś obiecywali sobie „na zawsze”.

Prawda, jaka w końcu musi wyjść na jaw, może stać się ich ratunkiem… albo ostatecznym końcem.




Miłość i spełnianie marzeń nie zawsze idą w parze, a czasem to właśnie próba ochronienia ukochanej osoby staje się początkiem największego cierpienia. W drugim tomie „Sięgając marzeń” Daria Twarożek powraca do historii Weroniki i Michała, pokazując, że nawet najsilniejsze uczucie może zostać wystawione na ciężką próbę. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się rozstanie, tęsknota i tajemnice, które przez długi czas nie pozwalają bohaterom zamknąć przeszłości.

Michał otrzymuje szansę, o której marzył – angaż we włoskiej lidze piłkarskiej. Wydawałoby się, że przed nim otwiera się droga do wielkiej kariery i szczęścia. Niespodziewane odejście Weroniki sprawia jednak, że zawodowe sukcesy tracą swój blask. Pozostawiony bez wyjaśnień bohater próbuje poradzić sobie z bólem i poczuciem odrzucenia, a jego frustracja zaczyna wpływać na kolejne obszary życia. Autorka pokazuje, że realizacja ambicji nie zawsze przynosi spełnienie, jeśli ceną jest utrata kogoś, z kim chciało się dzielić każdy sukces.

Równie istotna jest perspektywa Weroniki, która musi zmierzyć się z konsekwencjami własnej decyzji. Jej postępowanie, choć motywowane troską o ukochanego, prowadzi do sytuacji, w której oboje zostają pozbawieni możliwości wspólnego rozwiązania problemu. Powieść skłania do refleksji nad granicą między poświęceniem a odbieraniem drugiej osobie prawa do wyboru. Czasem w dobrej wierze podejmujemy decyzje za kogoś, nie dostrzegając, że szczerość i zaufanie mogłyby okazać się znacznie cenniejsze niż pozornie szlachetny gest.

Ponowne spotkanie Weroniki i Michała przywraca emocje, które nigdy tak naprawdę nie wygasły. Dawne uczucie miesza się z żalem, rozczarowaniem i niepewnością, a bohaterowie muszą zdecydować, czy potrafią spojrzeć na siebie bez ciężaru przeszłości. Dużym atutem tej historii jest skoncentrowanie się na emocjonalnych konsekwencjach rozstania i pytaniu, czy miłość wystarczy, by odbudować relację. Przy zaledwie 154 stronach fabuła pozostaje dynamiczna, choć niektóre wątki mogłyby zyskać na większym rozwinięciu. Krótka forma sprawia jednak, że opowieść zachowuje intensywność i nie traci z oczu głównego konfliktu.

„Sięgając marzeń 2” to propozycja dla osób, które lubią romanse o drugich szansach, trudnych wyborach i uczuciach, którym czas nie potrafi odebrać znaczenia. Daria Twarożek przypomina, że marzenia mają swoją cenę, ale nie warto płacić za nie rezygnacją ze szczerości i bliskości. Historia Weroniki i Michała pokazuje, że powrót do siebie nie oznacza prostego odtworzenia dawnej relacji – wymaga odwagi, rozmowy i gotowości do poznania drugiej osoby na nowo. To krótka, emocjonalna kontynuacja, która pozostawia czytelnika z ważnym pytaniem: czy prawda, nawet jeśli boli, może stać się pierwszym krokiem do szczęścia?

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2026-07-23

Liczba stron: 154

ISBN: 9788384236901

 

 

Nic nie jest za darmo - Martin Grønsdal

Nic nie jest za darmo - Martin Grønsdal

 

Żeby przeżyć, musiał stać się kimś innym…

Jakub Sapir ma piętnaście lat, gdy zostaje zmuszony do ucieczki z komunistycznej Polski. Po aresztowaniu rodziców przyjmuje tożsamość własnego, starszego brata i trafia do Legii Cudzoziemskiej – miejsca, w którym przeszłość nie ma znaczenia, a człowiek staje się narzędziem. Z czasem zaczyna rozumieć, że jego obecność w tym świecie nie jest dziełem przypadku.

Ktoś od dawna planuje każdy jego krok. A to dopiero początek.

Chłopak uświadamia sobie, że wyrwał się z jednego systemu tylko po to, by wpaść w tryby znacznie potężniejszej machiny.

Odległe zakątki świata stają się sceną misternie skonstruowanej gry wywiadów, fałszywych tożsamości i sekretów sięgających czasów wojny. Im dalej Jakub ucieka od tego, kim był, tym głębiej wpada w sidła ludzi, którzy wiedzą o nim więcej niż on sam.

W świecie, gdzie lojalności się nie kupuje, lecz wymusza długiem wdzięczności, granica między wyborem a manipulacją bezpowrotnie się zaciera. Najważniejsze pytanie nie brzmi jednak: komu Sapir może zaufać? Tylko: czy po wszystkim zdoła jeszcze wrócić do siebie?



Czy można uciec przed własną przeszłością, jeśli ktoś inny od początku decyduje o naszej przyszłości? To pytanie towarzyszy lekturze „Nic nie jest za darmo” Martina Grønsdala, thrillera szpiegowskiego, w którym historia jednostki splata się z politycznymi rozgrywkami, tajnymi operacjami i mechanizmami władzy. Autor zabiera czytelnika do świata, w którym tożsamość może być jednocześnie ratunkiem i przekleństwem, a pozornie bezinteresowna pomoc często okazuje się inwestycją, za którą prędzej czy później trzeba zapłacić. To opowieść o przetrwaniu, ale również o cenie, jaką człowiek ponosi, gdy próbuje ocalić własne życie za wszelką cenę.

Głównym bohaterem jest piętnastoletni Jakub Sapir, którego dotychczasowe życie rozpada się po aresztowaniu rodziców przez komunistyczne służby. Zmuszony do ucieczki z Polski chłopak przyjmuje tożsamość starszego brata i rozpoczyna zupełnie nowy rozdział, trafiając do Legii Cudzoziemskiej. To, co początkowo wydaje się desperacką próbą ratowania siebie, szybko przeradza się w walkę o przetrwanie w środowisku wymagającym bezwzględnego podporządkowania, dyscypliny i odporności psychicznej. Jakub musi błyskawicznie dorosnąć, nauczyć się funkcjonować wśród obcych ludzi i ukrywać prawdę o własnej przeszłości. Nie ma luksusu popełniania wielu błędów, a każda pomyłka może mieć poważne konsekwencje.

Szczególnie interesujący jest wątek Legii Cudzoziemskiej, przedstawionej jako świat, w którym dawne życie przestaje mieć znaczenie, a człowieka ocenia się przede wszystkim przez pryzmat jego przydatności. Surowa hierarchia, wojskowa dyscyplina i konieczność podporządkowania się regułom tworzą rzeczywistość, w której słabość może zostać bezlitośnie wykorzystana. Dla Jakuba to jednak nie tylko miejsce wymagające fizycznej wytrzymałości. To również przestrzeń, w której stopniowo uczy się tłumić emocje i traktować zaufanie jako potencjalne zagrożenie. Właśnie ten aspekt historii wydaje się szczególnie wymowny: chłopak, który uciekł przed opresyjnym systemem, trafia do kolejnego mechanizmu, w którym jego indywidualność schodzi na dalszy plan. Zmienia się otoczenie, ale poczucie braku kontroli nad własnym losem pozostaje.

Martin Grønsdal nie ogranicza się jednak do opowieści o młodym człowieku próbującym odnaleźć się w wojskowej rzeczywistości. Z czasem okazuje się, że obecność Jakuba w Legii może być częścią znacznie większego planu. Bohater zaczyna dostrzegać, że nie wszystkie wydarzenia były przypadkowe, a ludzie, których spotyka, mogą wiedzieć o nim znacznie więcej, niż chcieliby ujawnić. W ten sposób historia ewoluuje w wielowątkową intrygę, w której ścierają się interesy różnych środowisk, a informacje stają się równie niebezpieczne jak broń. To właśnie poczucie, że ktoś nieustannie pociąga za sznurki, buduje napięcie i zmusza do ostrożnego przyglądania się kolejnym postaciom. W świecie przedstawionym przez autora nie wystarczy zapytać, kto mówi prawdę. Trzeba jeszcze zastanowić się, dlaczego zdecydował się ją ujawnić właśnie teraz.

Ważnym elementem powieści pozostaje psychologiczny portret Jakuba. Z nastolatka zmuszonego do ucieczki stopniowo wyrasta człowiek, który nauczył się traktować emocje jako przeszkodę, a bliskość jako potencjalne źródło bólu. Przybrana tożsamość komplikuje jego relację z samym sobą: chłopak musi nie tylko przekonać innych do swojej nowej historii, lecz także zmierzyć się z pytaniem, ile z dawnego Jakuba pozostało pod maską, którą przywdział, aby przetrwać. Ten konflikt nadaje opowieści głębszy wymiar. Nie chodzi już wyłącznie o fizyczne bezpieczeństwo czy odnalezienie zaginionych bliskich, ale również o zachowanie własnego człowieczeństwa w warunkach, które premiują chłód, posłuszeństwo i bezwzględność. Jakub budzi zainteresowanie właśnie dlatego, że jego przemiana nie jest prostą drogą od niewinności do siły. Każda zdobyta umiejętność ma swoją cenę, a przystosowanie się do otoczenia niekoniecznie oznacza zwycięstwo.

Na tle politycznych intryg i wojskowych doświadczeń pojawia się również wątek Sary Lewin, którą Jakub ratuje podczas misji w Kolwezi. Ich relacja wnosi do historii inną perspektywę, przypominając, że nawet w świecie podporządkowanym przemocy i podejrzliwości człowiek może wciąż potrzebować bliskości. Nie jest to jednak rzeczywistość, w której uczucia automatycznie rozwiązują problemy. Przeciwnie, przywiązanie do drugiej osoby może stać się kolejnym źródłem niepokoju, szczególnie gdy zaufanie oznacza odsłonięcie własnych słabości. Wątek ten dobrze współgra z główną tematyką książki, choć najważniejsze pozostają pytania o lojalność, odpowiedzialność i granice manipulacji. Czy pomoc udzielona drugiemu człowiekowi może być całkowicie bezinteresowna? I czy dług wdzięczności nadal jest długiem, jeśli ktoś celowo wykorzystuje go do podporządkowania sobie drugiej osoby?

Mocną stroną powieści jest połączenie historycznego tła z thrillerem szpiegowskim. Komunistyczna Polska, ucieczka przed służbami, wojskowe realia i rozgrywki wywiadowcze tworzą rozległą scenę dla osobistego dramatu głównego bohatera. Jednocześnie wielość wątków i politycznych zależności wymaga od czytelnika skupienia. Osoby oczekujące prostego kryminału, w którym wszystkie elementy prowadzą do jednego, łatwego do uchwycenia rozwiązania, mogą uznać tę historię za wymagającą. Miejscami refleksje bohatera powracają do podobnych problemów, przez co tempo opowieści może zwalniać, a niektóre fragmenty sprawiają wrażenie bardziej rozbudowanych, niż wymaga tego sytuacja. Nie odbiera to jednak znaczenia głównej idei książki, która wybrzmiewa najmocniej wtedy, gdy osobiste wybory Jakuba zderzają się z interesami znacznie potężniejszych od niego ludzi.

„Nic nie jest za darmo” to tytuł, który trafnie oddaje sens całej historii. Każda przysługa może oznaczać zobowiązanie, każda decyzja pociąga za sobą konsekwencje, a nawet ucieczka od jednego zagrożenia może prowadzić prosto w objęcia kolejnego. Martin Grønsdal stworzył opowieść o człowieku, którego życie zostaje uwikłane w mechanizmy wykraczające poza jego kontrolę, ale który mimo wszystko próbuje zachować prawo do samodzielnego wyboru. Najciekawsze w tej historii nie jest samo pytanie o to, kto stoi za kolejnymi wydarzeniami, lecz to, czy Jakub będzie jeszcze potrafił odróżnić własne pragnienia od celów narzuconych mu przez innych. To propozycja dla miłośników thrillerów szpiegowskich, powieści z historycznym tłem i bohaterów, których wewnętrzne przemiany są równie istotne jak zewnętrzna akcja. Po lekturze pozostaje refleksja, że przetrwanie nie zawsze oznacza ocalenie, a odzyskanie wolności może wymagać czegoś więcej niż zmiany nazwiska i ucieczki za granicę.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

kryminał, sensacja, thriller

Data wydania: 2026-07-22

Liczba stron: 420

ISBN: 9788384236673

 


 

Szeptem o nas - Marcin Firmanty

Szeptem o nas - Marcin Firmanty

 

Najważniejsze słowa wypowiada się szeptem

Tomek wyjechał z rodzinnego Bukowca, próbując zostawić za sobą konflikty i brak akceptacji ze strony bliskich. Po latach wraca na pogrzeb babci Marii i szybko orientuje się, że dom, w którym mieszkała, skrywa znacznie więcej niż pamiątki.

Wśród pożółkłych kartek starego zielnika coraz bardziej zagłębia się w nieznaną dotąd stronę życia Marii. Wkrótce dociera do niego, że zainteresowania babci wykraczały daleko poza zwykłe zielarstwo, a pozostawione przez nią ślady prowadzą do zjawisk, których nie da się racjonalnie wyjaśnić.

W tym samym czasie Tomek poznaje Oskara, chłopaka pracującego w lokalnej kwiaciarni. Ich znajomość stopniowo przeradza się w bliskość, która sprawia, że po raz pierwszy od dawna mierzy się z emocjami, które tłumił przez lata.

Powrót do Bukowca miał być tylko krótkim pożegnaniem. Dla Tomka staje się początkiem zmian, jakich nie da się już zatrzymać. Bo czasem miejsce, przed którym uciekamy, okazuje się jedynym, w którym możemy być sobą.



Powrót do rodzinnego domu rzadko bywa wyłącznie podróżą w przestrzeni. Czasem jest przede wszystkim konfrontacją z tym, co przez lata staraliśmy się wyprzeć, przemilczeć lub pozostawić za sobą. Właśnie wokół takiego doświadczenia Marcin Firmanty buduje swoją powieść „Szeptem o nas”, wydaną nakładem Novae Res. To historia o poszukiwaniu akceptacji, trudnych rodzinnych relacjach i uczuciach, które nie zawsze łatwo nazwać. Autor wzbogaca ją o subtelny wątek tajemnicy, dzięki któremu zwyczajna codzienność zaczyna odsłaniać swoje mniej oczywiste oblicze.

Głównym bohaterem jest Tomek, który przed laty opuścił Bukowiec, chcąc uwolnić się od konfliktów i braku zrozumienia ze strony najbliższych. Do rodzinnej miejscowości wraca dopiero po śmierci babci Marii. Początkowo jego pobyt ma być jedynie krótkim pożegnaniem, ostatnim obowiązkiem wobec osoby, która była dla niego ważna. Szybko jednak okazuje się, że nie da się tak łatwo zamknąć pewnych rozdziałów. Znajome miejsca przywołują wspomnienia, a dom babci skrywa ślady życia, o którym Tomek nie wiedział wszystkiego. To właśnie tutaj rozpoczyna się opowieść o odkrywaniu przeszłości, ale również o stopniowym odzyskiwaniu siebie.

Szczególnie interesującym elementem fabuły jest pozostawiony przez Marię zielnik. Pożółkłe kartki i zapisane wskazówki stają się czymś więcej niż rodzinną pamiątką. Odsłaniają nieznaną stronę kobiety, której wiedza wykraczała poza tradycyjne zainteresowanie roślinami. Wraz z kolejnymi odkryciami pojawia się pytanie, gdzie kończy się to, co można racjonalnie wyjaśnić, a zaczyna świat tajemnic i niezwykłych zjawisk. Ten wątek nadaje powieści wyjątkowy klimat, łącząc literaturę obyczajową z elementami realizmu magicznego i ludowych wierzeń. Podoba mi się sam pomysł, ponieważ pozwala spojrzeć na rodzinną historię jak na coś, co ma znacznie więcej warstw, niż mogłoby się początkowo wydawać. Przeszłość nie zostaje tu zamknięta w albumie ze zdjęciami – wciąż oddziałuje na teraźniejszość i skłania do zadawania kolejnych pytań.

 

Ważną postacią na drodze Tomka staje się Oskar, pracujący w miejscowej kwiaciarni. Ich znajomość rozwija się stopniowo, otwierając przed bohaterem możliwość doświadczenia bliskości, której dotąd nie potrafił w pełni dopuścić do swojego życia. Relacja obu mężczyzn wpisuje się w szerszą tematykę książki: potrzebę bycia zaakceptowanym bez konieczności ukrywania własnych uczuć i dostosowywania się do cudzych oczekiwań. Nie chodzi wyłącznie o miłość romantyczną, ale również o odwagę, by przestać postrzegać siebie oczami tych, którzy nie potrafili nas zrozumieć. To właśnie w tym wątku kryje się jeden z najważniejszych przekazów powieści. Bliskość nie musi rozwiązywać wszystkich problemów, może jednak dawać przestrzeń, w której człowiek zaczyna dostrzegać, że zasługuje na szacunek i szczęście.

Najbardziej porusza mnie w tej historii motyw rodzinnego odrzucenia oraz jego długofalowych konsekwencji. Słowa wypowiedziane przed laty potrafią pozostać z człowiekiem znacznie dłużej niż samo wydarzenie, które je wywołało. Podobnie jest z milczeniem – czasami boli bardziej niż otwarta kłótnia, ponieważ pozostawia miejsce na domysły, poczucie winy i nieustanne zastanawianie się, co można było zrobić inaczej. Tomek musi zmierzyć się nie tylko z tym, co wydarzyło się w przeszłości, lecz także z własnymi reakcjami, lękami i przyzwyczajeniem do tłumienia emocji. Jego historia przypomina, że odzyskiwanie równowagi nie zawsze oznacza pojednanie ze wszystkimi. Niekiedy najważniejszym krokiem jest zaakceptowanie własnych doświadczeń i zrozumienie, że nie trzeba zasługiwać na prawo do bycia sobą.

Warto jednak zaznaczyć, że powieść nie każdemu przypadnie do gustu pod względem stylu prowadzenia narracji. Powracające refleksje i częste podkreślanie emocji bohaterów mogą momentami spowalniać rozwój wydarzeń. Tam, gdzie czytelnik chciałby samodzielnie odczytać znaczenie gestu, spojrzenia czy przemilczanej odpowiedzi, narracja niekiedy dość wyraźnie wskazuje, co należy poczuć i zrozumieć. Również tajemnica związana z zielnikiem ma potencjał, który można by wykorzystać jeszcze intensywniej, zwłaszcza jeśli ktoś oczekuje rozbudowanej intrygi z wyraźnie zarysowanym napięciem. Nie przekreśla to wartości samego pomysłu, ale sprawia, że odbiór książki będzie zależał w dużej mierze od tego, czy ważniejsza jest dla nas emocjonalna refleksja, czy dynamiczna fabuła.

„Szeptem o nas” to opowieść, w której przeszłość, miłość i tajemnica splatają się wokół pytania o to, kim jesteśmy, kiedy przestajemy próbować spełniać oczekiwania innych. Marcin Firmanty podejmuje ważne tematy, a postać babci Marii i pozostawiony przez nią zielnik wprowadzają do historii intrygujący, nieco baśniowy wymiar. Największą siłą książki pozostaje jej przesłanie dotyczące akceptacji i odwagi w budowaniu własnego życia. Nie wszystkie wątki muszą przemówić do każdego czytelnika z jednakową siłą, ale sama historia skłania do zastanowienia się nad znaczeniem domu, rodzinnych więzi i niewypowiedzianych słów.

Poleciłabym tę powieść osobom, które lubią spokojniejsze historie obyczajowe, wątki romantyczne oraz opowieści osadzone na pograniczu codzienności i tego, co niewytłumaczalne. To książka dla czytelników, którzy cenią emocjonalne tematy i nie oczekują, że każda tajemnica musi prowadzić do sensacyjnego finału. Czasami bowiem najtrudniejszym odkryciem nie jest sekret pozostawiony na pożółkłej kartce, lecz prawda o samym sobie. A powrót do miejsca, które kiedyś kojarzyło się z bólem, może stać się pierwszym krokiem ku życiu, w którym nie trzeba już szeptać o tym, kim naprawdę się jest.

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Novae Res

literatura obyczajowa, romans

Data wydania: 2026-07-22

Liczba stron: 310

ISBN: 9788384236383

 


 

Prawo zła - Radosław Paszko

Prawo zła - Radosław Paszko

 

Zło nie rodzi się z wejścia w mrok. Staje się nim wtedy, gdy zaczyna pasować ci jego wystrój.

Konrad, brutalny i charyzmatyczny lider młodocianej bandy, nie potrafi zaakceptować porażki. Igor i Marcin, bliźniacy, z którymi dorastał w domu dziecka, odebrali mu wszystko – wpływy i pozycję, na jaką pracował przez lata. Teraz, z pomocą Prosiaka, ostatniego kompana, planuje dotkliwą zemstę.

W tym samym czasie Karolina mierzy się z konsekwencjami przeszłości. Nowe środowisko zamiast ulgi przynosi presję, a brak wsparcia sprawia, że coraz bardziej zamyka się w sobie. Jej jedyną nadzieją staje się kontakt przez internet z osobą podającą się za Igora. Karolina nie wie jednak, że to początek gry, której zasad nie zna.

Gdy drogi Konrada i Karoliny przecinają się ponownie, wszystko wymyka się spod kontroli. Plan ustępuje miejsca obsesji, a gniew i strach splatają się w mrocznym tańcu, z którego nikt nie wyjdzie bez strat.

Kontynuacja „Prawa braci” – brutalna opowieść o władzy, zależności i nieodwracalnych wyborach.



Nie każda historia o złu opowiada o ludziach, którzy od początku byli pozbawieni skrupułów. Czasem znacznie bardziej niepokojące jest obserwowanie, jak gniew, poczucie krzywdy i pragnienie odzyskania kontroli stopniowo zmieniają człowieka w kogoś, kogo sam kiedyś mógłby się bać. Właśnie wokół takich emocji Radosław Paszko buduje „Prawo zła”, kontynuację powieści „Prawo braci”. To thriller, który nie szuka łatwych odpowiedzi ani wygodnego podziału na bohaterów dobrych i złych. Zamiast tego prowadzi czytelnika w głąb świata, w którym przeszłość nie pozwala o sobie zapomnieć, a każda kolejna decyzja może uruchomić lawinę tragicznych wydarzeń.

Tym razem na pierwszy plan wysuwa się Konrad – człowiek, który nie potrafi pogodzić się z utratą pozycji i wpływów. Igor i Marcin, bliźniacy, z którymi łączy go wspólna przeszłość spędzona w domu dziecka, odebrali mu to, co uważał za swoje. Zamiast zaakceptować porażkę, Konrad postanawia odzyskać kontrolę za wszelką cenę. W realizacji planu pomaga mu Prosiak, jeden z ostatnich ludzi pozostających po jego stronie. Zemsta, początkowo przedstawiana jako konkretny cel, szybko staje się czymś znacznie bardziej niebezpiecznym. Konrad nie chce już tylko wyrównać rachunków – zaczyna podporządkowywać jej kolejne obszary swojego życia. To właśnie ta przemiana sprawia, że jego postać przyciąga uwagę, jednocześnie budząc niechęć i niepokój.

Równolegle poznajemy Karolinę, która próbuje odnaleźć się w rzeczywistości naznaczonej bolesnymi doświadczeniami. Nowe otoczenie nie przynosi jej oczekiwanego bezpieczeństwa, a brak wsparcia sprawia, że coraz trudniej jej zaufać innym. W chwili, gdy szczególnie potrzebuje zrozumienia, pojawia się możliwość nawiązania kontaktu przez internet z osobą podającą się za Igora. Ta relacja staje się początkiem wydarzeń, których konsekwencji Karolina nie potrafi przewidzieć. Jej wątek wprowadza do powieści dodatkowy wymiar napięcia, ponieważ pokazuje, jak łatwo potrzeba bliskości może zostać wykorzystana przez kogoś, kto ma zupełnie inne zamiary. Autentyczność emocji tej bohaterki wynika przede wszystkim z jej bezradności i prób odnalezienia choćby odrobiny stabilności w świecie, który nie daje jej wielu powodów do zaufania.

Jedną z największych zalet powieści jest sposób, w jaki autor przedstawia mechanizm narastającej przemocy. Zło nie pojawia się tutaj jako odległe, abstrakcyjne pojęcie. Ma konkretne konsekwencje, dotyka kolejnych osób i zmienia relacje między nimi. Krzywda nie zostaje zamknięta w pojedynczym wydarzeniu, lecz przenosi się na następne decyzje, często podejmowane pod wpływem gniewu, strachu lub potrzeby odwetu. W tym świecie nawet pozornie przemyślane plany mogą wymknąć się spod kontroli, gdy emocje zaczynają przesłaniać rozsądek. Paszko pokazuje, że zemsta nie musi prowadzić do odzyskania poczucia sprawiedliwości. Może za to stać się pułapką, w której człowiek coraz mocniej wikła się we własne działania, nie zauważając, że sam zaczyna przypominać tych, których nienawidzi.

Na szczególną uwagę zasługuje Konrad jako centralna postać tej odsłony historii. Nie jest antagonistą, którego można łatwo zrozumieć, usprawiedliwić czy polubić. Jego zachowanie potrafi budzić autentyczną złość, a kolejne decyzje pokazują, jak daleko może posunąć się ktoś przekonany, że krzywda daje mu prawo do wyrządzania krzywdy innym. Jednocześnie wspólna przeszłość bohaterów pozwala dostrzec, że ich dzisiejsze postawy nie powstały w próżni. Doświadczenia z dzieciństwa, potrzeba akceptacji i pragnienie przynależności pozostawiają ślady, ale nie determinują wszystkich późniejszych wyborów. I właśnie w tym tkwi siła tej historii: można próbować zrozumieć źródła czyjegoś postępowania, nie uznając go za dopuszczalne. Konrad jest postacią, która pozostaje w pamięci nie dlatego, że wzbudza sympatię, lecz dlatego, że zmusza do zastanowienia się nad granicami odpowiedzialności.

„Prawo zła” nie należy do thrillerów, które oferują czytelnikowi komfortową rozrywkę i pozwalają bez większego wysiłku oddzielić fikcję od emocji. Brutalność przedstawionego świata jest wyraźna, a niektóre sytuacje mogą okazać się szczególnie trudne dla osób wrażliwych na przemoc i krzywdę. Nie sprawia to jednak wrażenia, że mrok ma służyć wyłącznie wywołaniu szoku. Jego funkcją jest również pokazanie konsekwencji zachowań bohaterów oraz tego, jak destrukcyjne mogą być relacje oparte na dominacji, manipulacji i strachu. To opowieść wymagająca emocjonalnie, dlatego warto sięgnąć po nią ze świadomością jej ciężkiej tematyki. Czytelnik szukający łagodnego kryminału może poczuć się przytłoczony, natomiast miłośnik psychologicznie intensywnych historii znajdzie tu wiele powodów do refleksji.

Istotne jest również to, że mamy do czynienia z kontynuacją „Prawa braci”, a nie całkowicie odrębną opowieścią. Znajomość wcześniejszych wydarzeń pozwala lepiej zrozumieć relacje między Igorem, Marcinem i Konradem oraz ciężar wspólnej przeszłości. Jednocześnie przesunięcie uwagi na postać dotychczasowego przeciwnika zmienia perspektywę i nadaje historii nowy kierunek. Zamiast po prostu powtarzać schemat znany z pierwszego tomu, autor rozwija konflikt, pokazując go od strony człowieka, który nie zamierza pogodzić się z przegraną. To interesujący zabieg, ponieważ pozwala spojrzeć na wcześniejsze wydarzenia z innej strony, a jednocześnie podtrzymuje ciekawość dotyczącą dalszych losów bohaterów. W przypadku takiej serii warto jednak zachować kolejność lektury, aby w pełni docenić relacje i motywacje postaci.

„Prawo zła” Radosława Paszki to mroczna, bezkompromisowa opowieść o zemście, manipulacji i konsekwencjach wyborów, których nie da się po prostu cofnąć. Jej największą siłą jest skoncentrowanie uwagi na psychice bohaterów oraz pokazanie, jak cienka potrafi być granica między doznaną krzywdą a świadomym krzywdzeniem innych. To książka dla czytelników, którzy nie boją się trudnych emocji i oczekują od thrillera czegoś więcej niż zagadki prowadzącej do prostego rozwiązania. Nie daje łatwego pocieszenia ani nie obiecuje, że sprawiedliwość zawsze zwycięży w sposób, jakiego byśmy sobie życzyli. Zostawia natomiast z pytaniem, czy człowiek, który całe życie próbuje odzyskać utraconą kontrolę, potrafi jeszcze rozpoznać moment, w którym sam staje się największym zagrożeniem. Jeśli „Prawo braci” otworzyło drzwi do tego świata, „Prawo zła” pokazuje, jak niebezpieczne może być przekroczenie jego progu.

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

 

Wydawnictwo: Novae Res

kryminał, sensacja, thriller

Data wydania: 2026-07-22

Liczba stron: 390

ISBN: 9788384236116