Zagadka świątecznej zbrodni - Susan Gilruth

Zagadka świątecznej zbrodni - Susan Gilruth

 

Święta Bożego Narodzenia, typowa angielska wioska i… morderstwo – oto kryminalna intryga w najlepszym klasycznym wydaniu!

Gdyby była osobą wierzącą w złe znaki, jak twierdzi Lee, nigdy nie przyjęłaby zaproszenia na spędzenie świąt u swojej przyjaciółki i jej rodziny. Jednak dodaje, że wszyscy tak szczerze nie lubili ofiary, że nikt nie mógł odczuwać prawdziwego żalu z tego powodu; choć było to wstrząsające wydarzenie…

W spokojnej, malowniczej wiosce w hrabstwie Kent doktor Sandys i jego żona szykują się do świąt Bożego Narodzenia. Towarzyszy im przyjaciółka Liane „Lee” Craufurd. Magia świąt szybko pryska, gdy przyjęcie zakłóca pojawienie się enigmatycznej wdowy, nowej mieszkanki wioski. A to dopiero początek – gdy nagle umiera wyniosły lokalny arystokrata i zapalony kolekcjoner ceramiki, sir Henry Metcalfe, po sielankowym nastroju nie zostaje nawet ślad.

Wśród grona znajomych Metcalfe’a aż roi się od podejrzanych. Lee łączy siły z inspektorem Hugh Gordonem, by odkryć, kto zamienił jej święta w koszmar.





 „Zagadka świątecznej zbrodni” Susan Gilruth to propozycja dla czytelników, którzy w kryminale szukają nie tyle tempa i brutalności, ile atmosfery, klasycznej konstrukcji zagadki i wyraźnego ukłonu w stronę tradycji gatunku. Autorka przenosi nas do angielskiej wioski w hrabstwie Kent, gdzie czas płynie wolniej, wszyscy się znają, a świąteczna aura zdaje się obiecywać spokój i przewidywalność. Ten sielankowy obraz zostaje jednak szybko naruszony, a Boże Narodzenie staje się jedynie dekoracją dla zbrodni, która wyciąga na światło dzienne dawne urazy i skrywane animozje.

Punktem wyjścia jest pobyt Liane „Lee” Craufurd u zaprzyjaźnionej pary, doktora Sandysa i jego żony. Niewinne spotkania towarzyskie, przygotowania do świąt i drobne plotki zostają zakłócone przez pojawienie się nowej mieszkanki wioski – enigmatycznej wdowy, budzącej nieufność i ciekawość. Gilruth umiejętnie buduje napięcie, pokazując, jak niewielkie gesty i pozornie nieistotne rozmowy zaczynają nabierać znaczenia, gdy dochodzi do śmierci sir Henry’ego Metcalfe’a, lokalnego arystokraty, którego niewielu darzyło sympatią.

Ofiara została sportretowana jako człowiek wyniosły, konfliktowy i skłonny do wywyższania się, co sprawia, że lista podejrzanych jest wyjątkowo długa. Autorka konsekwentnie zamyka fabułę w wąskim kręgu bohaterów, dzięki czemu czytelnik ma poczucie uczestniczenia w klasycznej łamigłówce kryminalnej. Każda postać coś ukrywa, każdy ma motyw, a atmosfera małej społeczności, w której plotka bywa równie groźna jak dowód, działa tu na korzyść historii.

Na szczególną uwagę zasługuje duet śledczy: Lee oraz inspektor Hugh Gordon. Ich współpraca opiera się nie na efektownych pościgach, lecz na rozmowach, dedukcji i cierpliwym analizowaniu ludzkich zachowań. Gilruth wyraźnie stawia na „kryminał umysłu”, w którym obserwacja i logiczne myślenie są ważniejsze niż akcja. To podejście może wydać się nieco staroświeckie, ale właśnie ono nadaje powieści charakteru retro.

Tempo narracji jest spokojne, momentami wręcz powolne, co dobrze współgra z zimową scenerią i prowincjonalnym klimatem. Autorka pozwala czytelnikowi zanurzyć się w codzienności bohaterów, ich drobnych złośliwościach, uprzejmościach na pokaz i skrywanych emocjach. Nie ma tu gwałtownych zwrotów akcji, zamiast tego stopniowo odkrywane są kolejne elementy układanki, co sprzyja samodzielnemu snuciu teorii na temat sprawcy.

Styl Susan Gilruth jest prosty i klarowny, skupiony na dialogach i relacjach między postaciami. Czasem może odnieść się wrażenie, że bohaterowie zbyt otwarcie okazują swoje niechęci czy frustracje, co odróżnia tę powieść od bardziej „wygładzonych” kryminałów złotej ery. Jednocześnie właśnie ta surowość sprawia, że niektóre sceny wypadają bardziej naturalnie i mniej konwencjonalnie, niż można by się spodziewać po klasycznej zagadce.

„Zagadka świątecznej zbrodni” nie aspiruje do miana przełomowego thrillera i nie próbuje na siłę zaskakiwać formą. Jej siła tkwi w konsekwencji i umiejętnym odtworzeniu sprawdzonych schematów: zamkniętej społeczności, ograniczonego grona podejrzanych i finałowego rozwiązania, które porządkuje wszystkie wątki. To lektura, która bardziej relaksuje, niż szokuje, i pozwala czerpać przyjemność z samego procesu dochodzenia do prawdy.

W efekcie otrzymujemy solidny, klasyczny kryminał, idealny na zimowy wieczór – zwłaszcza dla miłośników angielskich prowincjonalnych zagadek. Susan Gilruth udowadnia, że nawet dobrze znane motywy mogą wciągać, jeśli są podane z wyczuciem i dbałością o klimat. To książka, która nie obiecuje rewolucji, ale spełnia obietnicę dobrze spędzonego czasu z literacką zagadką w tle.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

kryminał, sensacja, thriller

Data wydania: 2025-12-02

Liczba stron: 300

ISBN: 9788383357188

Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. - Joanna Jurgała-Jureczka

Czarująca poetka. O Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. - Joanna Jurgała-Jureczka

 

Książka „Czarująca poetka” to próba ukazania czarodziejskiej mocy Lilki, czyli słynnej poetki Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, w obu znaczeniach słowa "czar" - zarówno uroku jej kobiecości, jak i fascynacji zjawiskami nadnaturalnymi. Jest to swoista biografia oparta na analizie źródeł, archiwaliów, dokumentów i artykułów, przywołująca szeroki kontekst obyczajowy, społeczny, historyczny i literacki. Skierowana do tych, którzy pragną odkryć interesujące, mniej znane, a nawet nieznane dotąd informacje na temat poetki.

 W 1930 roku Lilka opublikowała tomik Profil Białej Damy, który zaludniła eterycznymi zjawami, duchami spacerującymi po starych domostwach, osobami biorącymi udział w tajemniczych seansach spirytystycznych, opisując trwogę, która ogarnia w nawiedzonych miejscach. Czy Maria Pawlikowska-Jasnorzewska wierzyła w świat niewidoczny dla oczu? Jakie odpowiedzi znalazła na pytania o naturę istnienia? Czy wierzyła w duchy? Czy pisząc Białą Damę, subtelnie nawiązywała do powszechnej wówczas mody na „wirujące stoliki” czy może lekko z niej kpiła? A może starała się zgłębić tajemnicą życia i śmierci…



 

„Czarująca poetka” Joanny Jurgały-Jureczki to biografia, która wymyka się tradycyjnym ramom gatunku i proponuje czytelnikowi spojrzenie na Marię Pawlikowską-Jasnorzewską z perspektywy rzadko dotąd eksplorowanej. Autorka nie koncentruje się wyłącznie na faktach z życia Lilki, lecz próbuje uchwycić jej aurę – magnetyzm osobowości, kobiecy urok oraz fascynację tym, co niewidzialne i nie do końca racjonalne. Już od pierwszych stron widać, że jest to opowieść o „czarze” rozumianym wielowymiarowo.

Książka została oparta na imponującej bazie źródłowej: archiwaliach, listach, dokumentach i tekstach krytycznych, które Jurgała-Jureczka interpretuje z dużą wnikliwością i wyczuciem. Jednocześnie nie przytłacza czytelnika nadmiarem faktów – zamiast tego buduje narrację płynną, nastrojową, momentami niemal powieściową. Dzięki temu „Czarująca poetka” czyta się jak literacki portret, a nie akademickie opracowanie.

Szczególnie interesujący jest wątek zainteresowań Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej zjawiskami nadnaturalnymi, spirytyzmem i okultyzmem, które w dwudziestoleciu międzywojennym były niezwykle modne. Autorka przygląda się tomikowi Profil Białej Damy, analizując obecne w nim duchy, zjawy i seanse spirytystyczne, zadając pytania o granicę między autentyczną wiarą a literacką grą z konwencją. Te rozważania wprowadzają do biografii element tajemnicy i intelektualnej intrygi.

Jurgała-Jureczka umiejętnie pokazuje, że fascynacja „czarami” nie była dla Lilki jedynie artystyczną pozą. Łączy ją z wrażliwością poetki, jej lękami, poszukiwaniem sensu istnienia oraz próbami oswojenia tematów życia i śmierci. Ważną rolę odgrywa tu także dzieciństwo i młodość Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej, a zwłaszcza środowisko rodzinne Kossaków, pełne artystycznych napięć, ambicji i przesądów.

Dużo miejsca poświęcono również uczuciowości poetki. Miłość jawi się tu jako kolejny wymiar „czaru” – intensywna, gwałtowna, często bolesna, ale zawsze przeżywana całym sobą. Autorka, sięgając po bogatą korespondencję Lilki, pokazuje ją jako kobietę zakochaną w samym akcie kochania, podatną na iluzje, a jednocześnie świadomą własnych emocjonalnych słabości.

Na szczególną uwagę zasługuje sposób, w jaki książka osadza bohaterkę w realiach epoki. „Czarująca poetka” to nie tylko opowieść o jednej osobie, lecz także barwna panorama polskiego międzywojnia – jego obyczajów, mód intelektualnych, sporów światopoglądowych i środowiska literackiego. W tle pojawiają się znane postacie życia kulturalnego, co pozwala lepiej zrozumieć miejsce Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej w ówczesnym świecie.

Autorka nie idealizuje swojej bohaterki. Pokazuje ją jako kobietę z krwi i kości: pełną sprzeczności, momentami naiwną, czasem kapryśną, ale zawsze autentyczną. To biografia empatyczna, lecz nie bezkrytyczna, napisana z klasą i dużą uważnością na niuanse psychologiczne.

„Czarująca poetka” to książka dla czytelników, którzy chcą spojrzeć na Marię Pawlikowską-Jasnorzewską inaczej niż przez szkolny kanon. To opowieść o poezji, magii, miłości i nieustannym poszukiwaniu sensu, napisana językiem eleganckim i sugestywnym. Lektura, która nie tylko przybliża postać Lilki, ale też zachęca do ponownego sięgnięcia po jej wiersze, już z nową świadomością ich źródeł i znaczeń.

 

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

biografia, autobiografia, pamiętnik

Data wydania: 2025-11-25

Liczba stron: 288

ISBN: 9788383357218

 


 

Zasada Dixon - Elle Kennedy

Zasada Dixon - Elle Kennedy

 

Uzależniający romans hokejowy, który podbił TikToka!

Tego lata Diana Dixon ma ręce pełne roboty: przygotowania do turnieju tańca, dwa etaty i były chłopak, który nie rozumie, że między nimi już naprawdę koniec. Mimo to zawsze znajdzie chwilę, żeby posłać do diabła swojego nowego sąsiada.

Shane właśnie wprowadził się do tego samego bloku i najwyraźniej zamierza zaliczyć całą drużynę cheerleaderek, której Diana jest kapitanką. Owszem, jest wysoki, przystojny i gra w hokeja, ale wkroczył na jej teren. A to oznacza jedno: trzeba ustalić zasady. Po pierwsze – żadnych imprez. Po drugie – zero flirtu z jej koleżankami. Po trzecie i najważniejsze – trzymać się z daleka od niej.

Problem w tym, że Shane ma już dość bycia w trybie „rozstaniowej terapii” po zakończeniu długoletniego związku. Kiedy jego była znów pojawia się na horyzoncie, Shane postanawia udawać, że ma nową dziewczynę. A kto lepiej nada się do tej roli niż jego zadziorna sąsiadka?

Diana nie zamierza łamać własnych zasad, ale fikcyjny związek to idealna karta przetargowa w wojnie z upartym eks. Wkrótce robi się gorąco, intensywnie i... zdecydowanie zbyt prawdziwie.

Zasada Dixon to drugi tom pełnej namiętności i humoru serii „Campus Diaries” autorstwa bestsellerowej pisarki „New York Timesa” Elle Kennedy, osadzony w tym samym świecie co „Off Campus” i „Briar U”.




„Zasada Dixon” Elle Kennedy to romans, który doskonale wpisuje się w estetykę znaną czytelnikom jej wcześniejszych serii, a jednocześnie próbuje pójść o krok dalej, rozbudowując emocjonalne i obyczajowe tło historii. Drugi tom „Campus Diaries” ponownie zabiera nas do świata studentów, sportowców i intensywnych relacji, w których codzienność miesza się z dramatem, humorem i namiętnością. To książka obszerna, ale czytana z łatwością, bo autorka dobrze wie, jak utrzymać uwagę odbiorcy.

Diana Dixon jest bohaterką wyrazistą i konsekwentnie napisaną. Ambitna kapitanka cheerleaderek, tancerka z planami i kobieta, która nie chce już dłużej tłumaczyć się z własnych decyzji. Jej życie jest przepełnione obowiązkami, presją i próbami uporządkowania przyszłości, a były chłopak skutecznie utrudnia jej zamknięcie jednego z rozdziałów. Diana to postać silna, ale zmęczona byciem silną, co czyni ją wyjątkowo ludzką i wiarygodną.

Shane Lindley początkowo wpisuje się w schemat beztroskiego hokeisty, jednak szybko okazuje się bohaterem znacznie bardziej złożonym. Za fasadą luzu i ironii kryje się ktoś, kto po rozpadzie długiego związku utknął w emocjonalnym zawieszeniu. Jego potrzeba bliskości, lęk przed kolejnym rozczarowaniem i próba odnalezienia własnych granic nadają postaci głębi, dzięki której relacja z Dianą nie opiera się wyłącznie na fizycznym przyciąganiu.

Motyw udawanego związku, choć dobrze znany w romansach, został tu poprowadzony sprawnie i z wyczuciem. Początkowa umowa oparta na wygodzie i wzajemnych korzyściach stopniowo przeradza się w relację, w której emocje zaczynają wyprzedzać rozsądek. Kennedy umiejętnie buduje napięcie, pozwalając bohaterom na naturalny rozwój uczuć, bez gwałtownych zwrotów akcji, ale też bez nużącej przewidywalności.

Na uwagę zasługuje tło powieści, które jest wyjątkowo rozbudowane. Kampusowe życie, środowisko hokejowe, świat tańca oraz barwna społeczność osiedla Meadow Hill tworzą spójną i żywą przestrzeń. Postacie drugoplanowe nie są jedynie dodatkiem, lecz realnie wpływają na przebieg wydarzeń, wnosząc humor, ciepło i czasem zaskakującą refleksję.

Pierwsza część książki ma lekki, momentami wręcz komediowy ton, skupiony na słownych potyczkach i narastającej chemii. Z czasem narracja nabiera ciężaru, gdy na scenę wraca toksyczna relacja z przeszłości Diany. Autorka nie unika trudniejszych tematów, takich jak manipulacja, przekraczanie granic czy strach przed utratą kontroli nad własnym życiem, co nadaje historii większej emocjonalnej wiarygodności.

Choć „Zasada Dixon” momentami koncentruje się mocno na fizycznym aspekcie relacji, nie sprowadza się wyłącznie do erotycznej opowieści. W drugiej połowie książki wyraźniej wybrzmiewa potrzeba bezpieczeństwa, wzajemnego wsparcia i emocjonalnej dojrzałości. To właśnie te elementy sprawiają, że historia zyskuje głębię, a finał ma realną siłę oddziaływania.

„Zasada Dixon” to romans, który spełni oczekiwania fanów Elle Kennedy i czytelników lubiących sportowe historie z motywem fake dating. Lekka w formie, ale niepozbawiona trudniejszych akcentów, oferuje rozrywkę, emocje i bohaterów, z którymi łatwo się zżyć. To opowieść o zasadach, które stawiamy innym i sobie samym, oraz o tym, jak często życie zmusza nas do ich złamania.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: Campus Diaries (tom 2)

literatura obyczajowa, romans

Tytuł oryginału: The Dixon Rule

Data wydania: 2025-11-04

Liczba stron: 592

ISBN: 9788383356921

 

 

Shy - Max Porter

Shy - Max Porter

Opowieść o winie, gniewie, wyobraźni i dorastaniu – o błądzeniu w ciemności i odkrywaniu, że nie jest się samemu.

To historia kilku dziwnych godzin z życia chłopaka na krawędzi.

Nie rób sobie tego, Shy. Nie możesz się tak ranić.

Jest noc, a on wędruje i słucha głosów w swojej głowie: nauczycieli, rodziców, tych, których skrzywdził, i tych, którzy próbują go kochać.

Wziąłeś leki, wariacie?

Ucieka z Ostatniej Szansy – ośrodka dla „zaburzonych młodych mężczyzn” – i wchodzi w przestrzeń między nocnymi koszmarami, przeszłością a trudnymi pytaniami o przyszłość.

Noc jest ogromna i to boli.

W Shy Max Porter wraca do rozpoczętej w Grief Is the Thing with Feathers i kontynuowanej w Lannym opowieści o dorastaniu. Tym razem jednak pyta: w jaki sposób zadziorna ciekawość i buntowniczy zapał mogą przemienić się w coś niepokojącego i brutalnego?

Shy to brawurowy, liryczny, przesycony muzyką popis jednego z najwybitniejszych pisarzy swojego pokolenia.

Na podstawie książki został nakręcony film Steve z Cillianem Murphym w roli głównej. 





 „Shy” Maxa Portera to krótka, lecz intensywna powieść, która w niewielkiej objętości mieści ogrom emocji i napięcia. Autor zabiera czytelnika w kilka nocnych godzin z życia chłopaka na granicy wytrzymałości psychicznej, uciekającego z ośrodka resocjalizacyjnego zwanego przewrotnie Ostatnią Szansą. Od pierwszych stron wiadomo, że nie będzie to klasyczna opowieść fabularna, lecz wejście w głąb rozedrganego, chaotycznego umysłu.

Narracja prowadzona jest w sposób fragmentaryczny, poszarpany, chwilami przypominający strumień świadomości. Głosy z przeszłości, urywki wspomnień, myśli i oskarżenia nakładają się na siebie, tworząc klaustrofobiczną atmosferę. Porter celowo rezygnuje z porządku i klarowności, bo to właśnie dezorientacja staje się najuczciwszym językiem opisu stanu psychicznego bohatera. Czytelnik nie tyle obserwuje Shy’a z zewnątrz, ile zostaje wciągnięty do środka jego głowy.

Shy to postać pełna sprzeczności. Z jednej strony inteligentny, wrażliwy, obdarzony wyobraźnią, z drugiej – gniewny, impulsywny i pogubiony. Jego wędrówka przez noc jest jednocześnie ucieczką i konfrontacją z samym sobą. Plecak wypełniony kamieniami, głosy nauczycieli, rodziców i rówieśników, a także nieustanne poczucie winy tworzą symboliczny ciężar, który chłopak dźwiga od lat.

Jednym z najmocniejszych elementów książki jest sposób, w jaki Porter pisze o dojrzewaniu. Nie ma tu nostalgii ani sentymentalnych wspomnień, jest za to bolesna prawda o emocjach, które nie mieszczą się w młodym ciele. Autor pokazuje, jak łatwo bunt i ciekawość świata mogą przekształcić się w agresję skierowaną zarówno na zewnątrz, jak i do wewnątrz. To portret młodości pozbawiony złudzeń, ale pełen empatii.

Istotną rolę w powieści odgrywa muzyka, zwłaszcza drum’n’bass i kultura lat dziewięćdziesiątych. Rytm, powtórzenia i nagłe przyspieszenia narracji przypominają strukturę utworów, których słucha bohater. Muzyka staje się dla Shy’a schronieniem, ale też tłem, które potęguje chaos jego myśli. To dzięki niej książka ma wyraźnie wyczuwalny puls.

„Shy” wpisuje się w charakterystyczną dla Portera linię twórczą znaną z wcześniejszych książek. Autor po raz kolejny udowadnia, że potrafi mówić o trudnych emocjach w sposób liryczny, nie popadając przy tym w patos. Jego proza jest oszczędna, ale niezwykle sugestywna, a każda fraza wydaje się przemyślana i naładowana znaczeniem.

Nie jest to lektura łatwa ani komfortowa. Wymaga skupienia i gotowości na kontakt z tekstem, który momentami celowo drażni i dezorientuje. Jednak właśnie ta niewygoda sprawia, że „Shy” działa tak mocno. To książka, która nie oferuje prostych odpowiedzi ani jednoznacznych ocen, lecz zmusza do refleksji nad odpowiedzialnością dorosłych i kruchością młodego człowieka.

„Shy” to współczesna opowieść o dorastaniu, którą można postawić obok najważniejszych literackich portretów młodości, choć jej forma jest zdecydowanie nowoczesna i eksperymentalna. Krótka, intensywna i poruszająca, pozostaje w pamięci na długo po zakończeniu lektury. To dowód na to, że literatura piękna wciąż potrafi być odważna, aktualna i głęboko poruszająca.


Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

literatura piękna

Data wydania: 2025-11-25

Liczba stron: 128

ISBN: 9788383357126

Szczodry - Elżbieta Cherezińska

Szczodry - Elżbieta Cherezińska

 

Księcia Bolesława już zwą „twórcą kniaziów”, choć on sam nie ma nawet trzydziestu lat. Gdy po raz kolejny wymawia posłuszeństwo królowi Niemiec, nie pozostawia Henrykowi wyboru: na Polskę nadciąga cała cesarska potęga. Bolesław kryje jednak coś w zanadrzu i wielka wojna wybuchnie, ale nie w jego królestwie. On zaś znów stanie do rozgrywek w ościennych państwach, wpływając na los Rusi, Czech i Węgier. Zręcznie wykorzysta spór między cesarstwem a papiestwem, sięgając po królewską koronę. Jego sukcesy przytłaczają możnych i drażnią Stanisława, biskupa Krakowa. Ożywiają duchy przeszłości i konflikty z czasów przedpiastowskich. Wokół króla rozpina się sieć spisków. Bolesław przetnie ją, nie przypuszczając, że zapłaci za to najwyższą cenę.

To król jest osnową powieści, lecz to kobiety ją tkają. Jego ciotka, księżna kijowska Gertruda. Siostra, księżna Czech Świętosława. Matka, księżna wdowa Dobroniega. I ta, której imię wiąże się z życiem. To opowieść o tym, jak więzy pokrewieństwa wynoszą Piastów i jak stają się dla nich przekleństwem.

Był najzdolniejszym i najskuteczniejszym z Piastów, a zapamiętano go głównie ze sporu z biskupem Stanisławem, który po latach błędnie nazwano konfliktem władzy świeckiej i kościelnej. Zapomniano, że to król był twórcą i największym dobrodziejem polskiego Kościoła. Od dnia, gdy z biskupa Stanisława postanowiono zrobić świętego męczennika i patrona zjednoczenia królestwa, zaczęło się wymazywanie prawdziwej historii króla. Czas mu ją przywrócić. Oto on w pełnej krasie: Szczodry.




„Szczodry” Elżbiety Cherezińskiej to powieść historyczna o imponującym rozmachu, która nie tylko kontynuuje losy Bolesława II, lecz przede wszystkim próbuje przywrócić mu należne miejsce w historii. Autorka podejmuje się zadania odważnego: zderza utrwalony przez wieki obraz króla z narracją opartą na źródłach, interpretacji i literackiej wrażliwości. Efektem jest książka gęsta od emocji, politycznych rozgrywek i dramatów osobistych, a przy tym niezwykle wciągająca.

Akcja rozgrywa się w drugiej połowie XI wieku, gdy młody, ambitny władca osiąga szczyt potęgi. Bolesław, nazywany już „twórcą kniaziów”, prowadzi aktywną politykę zagraniczną, igra z cesarstwem i papiestwem, wpływa na losy Rusi, Czech i Węgier. Cherezińska pokazuje go jako wybitnego stratega i dyplomatę, który potrafi wykorzystać każdy konflikt na własną korzyść. Jednocześnie coraz wyraźniej zarysowuje się cena tych sukcesów – rosnąca niechęć możnych, napięcia wewnętrzne i narastający konflikt z biskupem Stanisławem.

Jednym z największych atutów powieści jest sposób ukazania średniowiecznej polityki. Nie jest to świat prostych podziałów na dobro i zło, lecz skomplikowana sieć interesów, ambicji i zdrad. Autorka umiejętnie łączy fakty historyczne z literacką wyobraźnią, dzięki czemu wydarzenia sprzed niemal tysiąca lat nabierają aktualności i wyrazistości. Czytelnik ma poczucie uczestnictwa w wielkiej grze, w której każdy ruch może przynieść triumf albo katastrofę.

Na szczególną uwagę zasługuje konstrukcja bohaterów. Bolesław nie jest tu pomnikiem ani jednowymiarowym tyranem. To władca charyzmatyczny, porywczy, hojny, ale też impulsywny i dumny. Jego wewnętrzne rozdarcie, lęk przed zdradą i świadomość własnej wielkości czynią go postacią fascynującą i tragiczną zarazem. Cherezińska pozwala mu być człowiekiem z krwi i kości, a nie jedynie figurą z podręcznika.

Zgodnie z zapowiedzią autorki, choć król jest osią opowieści, to kobiety ją „tkają”. Gertruda, Świętosława, Dobroniega i inne bohaterki nie pozostają w cieniu wydarzeń. Są politycznymi partnerkami, powierniczkami tajemnic, strażniczkami rodowych interesów. Ich relacje, lojalności i konflikty mają realny wpływ na bieg historii. Dzięki temu powieść zyskuje dodatkową głębię i emocjonalną wielowymiarowość.

Język „Szczodrego” jest bogaty, sugestywny i pełen rytmu. Autorka z wyczuciem operuje archaizacją, nie czyniąc tekstu ciężkim ani hermetycznym. Opisy bitew, dworskich intryg czy intymnych rozmów są plastyczne i przekonujące, a tempo narracji sprawia, że mimo pokaźnej objętości książkę czyta się z rosnącym zaangażowaniem.

Drugi tom cyklu różni się tonem od poprzedniego. Jeśli „Śmiały” był opowieścią o drodze ku władzy, „Szczodry” jest historią jej konsekwencji. To powieść mroczniejsza, bardziej refleksyjna, pokazująca, że im wyżej sięga władca, tym boleśniejszy bywa upadek. Autorka konsekwentnie buduje napięcie, prowadząc czytelnika ku wydarzeniom, których ciężar historyczny jest nieuchronny.

„Szczodry” to książka, która nie tylko opowiada historię, ale także z nią polemizuje. Cherezińska podejmuje próbę odczarowania postaci Bolesława II i zmusza do zadania pytań o to, jak powstają historyczne mity i kto decyduje o tym, kogo zapamiętamy jako bohatera, a kogo jako zdrajcę. To powieść epicka, poruszająca i pozostająca w pamięci na długo po zakończeniu lektury.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: Bolesław II (tom 2)

powieść historyczna

Data wydania: 2025-11-25

Liczba stron: 480

ISBN: 9788383357096




 

Wyższe sfery - Mariusz Staniszewski

Wyższe sfery - Mariusz Staniszewski

 

Im głębiej kopiesz, tym bliżej piekła będziesz…

Krzysztof Fronisz ma opinię dziennikarza, który się nie poddaje. To właśnie z tego powodu zgłasza się do niego Katarzyna Jędrzejkowska, niegdyś sprawna przedsiębiorczyni prowadząca wraz mężem świetny interes, teraz kobieta na skraju załamania. Rok wcześniej straciła najbliższych. Wersja oficjalna: mąż popełnił samobójstwo. W rzeczywistości: zbyt wiele znaków zapytania, zbyt wiele nieprawidłowości.

Z pozoru wygląda to na kolejną historię o zaginionych ludziach i szemranym biznesie. Wkrótce jednak okazuje się, że zniknięcie męża Katarzyny to zaledwie wierzchołek góry lodowej. Kiedy zaczynają ginąć dawni klienci tej pary, Fronisz również staje się celem. Z każdym krokiem coraz bardziej zagłębia się w świat zdominowany przez ambicje, mroczne pragnienia i sekrety, świat czerwonych generałów, gruzińskiej mafii i tajnych służb. A w tym niebezpiecznym labiryncie nie wiadomo, kto jest sojusznikiem, a kto wrogiem.

Wyższe sfery – kolejne dziennikarskie śledztwo Krzysztofa Fronisza znanego z Kartelu (2022).




„Wyższe sfery” Mariusza Staniszewskiego to rasowy thriller dziennikarsko-polityczny, który konsekwentnie pokazuje, jak niebezpieczne bywa docieranie do prawdy w świecie wielkich pieniędzy i wpływów. Drugi tom cyklu o Krzysztofie Froniszu rozwija wątki znane z „Kartelu”, ale jednocześnie stanowi zamkniętą, spójną historię, po którą bez obaw mogą sięgnąć także nowi czytelnicy. Od pierwszych stron czuć tu napięcie i zapowiedź gry, w której stawką jest nie tylko sprawiedliwość, ale i życie.

Punktem wyjścia fabuły jest dramat Katarzyny Jędrzejkowskiej, kobiety złamanej przez osobistą tragedię i oficjalne wersje wydarzeń, w które nie potrafi uwierzyć. Domniemane samobójstwo męża oraz seria niejasności sprawiają, że zwraca się właśnie do Fronisza – dziennikarza znanego z nieustępliwości. To, co początkowo wygląda na kolejną historię o podejrzanym biznesie i rodzinnej tragedii, szybko okazuje się elementem znacznie większej układanki.

Autor bardzo sprawnie prowadzi czytelnika coraz głębiej w świat zależności, gdzie polityka, mafia i służby specjalne przenikają się w niepokojąco realistyczny sposób. Każde odkrycie rodzi kolejne pytania, a granica między ofiarą a sprawcą zaczyna się zacierać. Staniszewski umiejętnie stopniuje informacje, nie zdradzając zbyt wiele, ale też nie gubiąc logiki intrygi.

Krzysztof Fronisz to bohater, który nie jest jedynie figurą napędzającą akcję. Jego determinacja, zawodowa obsesja na punkcie prawdy i gotowość do ryzyka sprawiają, że staje się postacią wiarygodną i wielowymiarową. Autor nie czyni z niego nieomylnego herosa – Fronisz popełnia błędy, działa pod presją i ponosi konsekwencje swoich decyzji, co dodatkowo wzmacnia realizm opowieści.

Na uwagę zasługują także bohaterowie drugoplanowi, którzy nie pełnią roli prostego tła. Każda postać wnosi do historii własny ciężar emocjonalny i motywacje, często niejednoznaczne moralnie. Szczególnie interesująco wypada portret świata „wyższych sfer”, w którym pozory elegancji i władzy skrywają brutalne mechanizmy walki o wpływy.

Tempo powieści jest dynamiczne, a rozdziały skonstruowane w taki sposób, że trudno zakończyć lekturę na jednym. Krótkie sceny, konkretne dialogi i wyraźny rytm narracji sprawiają, że książka działa jak dobrze nakręcony serial sensacyjny. Jednocześnie autor nie rezygnuje z komentarza społecznego, pokazując, jak łatwo system może zmielić jednostkę dociekającą niewygodnych faktów.

„Wyższe sfery” to nie tylko opowieść o śledztwie, ale także refleksja nad ceną prawdy i granicami kompromisu. Staniszewski stawia pytania o odpowiedzialność, lojalność i odwagę w świecie, w którym uczciwość bywa traktowana jak słabość. Ta warstwa sprawia, że książka wykracza poza ramy czystej sensacji.

To propozycja dla czytelników, którzy cenią thrillery osadzone w realistycznym, współczesnym kontekście i lubią historie, w których napięcie wynika nie tylko z akcji, ale też z mechanizmów władzy. „Wyższe sfery” potwierdzają, że cykl z Krzysztofem Froniszem to jedna z ciekawszych serii polskiej literatury sensacyjnej ostatnich lat.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: Śledztwa Krzysztofa Fronisza (tom 2)

kryminał, sensacja, thriller

Data wydania: 2025-08-19

Liczba stron: 432

ISBN: 9788383356235

 

 

Amerykanka we Włoszech - Heddi Goodrich

Amerykanka we Włoszech - Heddi Goodrich

 

Zmysłowa historia o miłości, dojrzewaniu i poznawaniu innej kultury, rozgrywająca się w niesamowitej włoskiej atmosferze Frida ma szesnaście lat, gdy przyjeżdża z Illinois do Castellammare di Stabia pod Neapolem. Spędzi rok we włoskiej rodzinie, ucząc się języka i poznając prawdziwe Włochy od środka. Jej przewodniczką i opiekunką będzie żywiołowa mamma Anita, która wprowadzi Fridę nie tylko w życie swoich bliskich, lecz również w świat dorosłych i ich uczuć. Tam, gdzie czarny wulkaniczny piasek spotyka się z błękitną wodą Zatoki Neapolitańskiej, w krainie pełnej kontrastów, w której nowe bodźce atakują zmysły z każdej strony, Frida spotka Raffaele, chłopaka całkowicie niepodobnego do niej i jej świata, a także pozna, czym jest namiętność i ból.


 


„Amerykanka we Włoszech” Heddi Goodrich to subtelna, zmysłowa opowieść o dojrzewaniu, pierwszej miłości i konfrontacji marzeń z rzeczywistością. Autorka zabiera czytelnika do południowych Włoch końca XX wieku, gdzie szesnastoletnia Frida, przyjeżdżając z Illinois do Castellammare di Stabia, wkracza w świat zupełnie inny od tego, który dotąd znała. To historia inicjacji – emocjonalnej, kulturowej i osobistej – opowiedziana z dużą wrażliwością i spokojem.

Największą siłą tej powieści jest atmosfera miejsca. Goodrich nie idealizuje Italii w pocztówkowy sposób, lecz pokazuje ją od środka: przez rodzinne kolacje, głośne rozmowy, drobne konflikty i codzienne rytuały. Neapolitańskie okolice tętnią życiem, zapachami i emocjami, a kontrast między amerykańską powściągliwością Fridy a włoską ekspresyjnością staje się jednym z głównych tematów książki.

Szczególną rolę w tej historii odgrywa mamma Anita – postać barwna, ciepła i pełna sprzeczności. To ona wprowadza Fridę w życie włoskiej rodziny, ale też pośrednio w świat dorosłych uczuć i wyborów. Anita uosabia włoski temperament: bywa impulsywna, nadopiekuńcza, momentami chaotyczna, lecz zawsze szczera i oddana. Dzięki niej powieść zyskuje autentyczność i emocjonalną głębię.

Wątek relacji Fridy z Raffaelem rozwija się powoli, bez gwałtownych zwrotów akcji. To pierwsze zauroczenie, pełne niepewności, fascynacji i bólu, który przychodzi wraz z odkrywaniem własnych granic. Autorka unika melodramatyzmu, skupiając się raczej na emocjach bohaterki i jej wewnętrznych przeżyciach niż na spektakularnych wydarzeniach. Dzięki temu relacja ta wydaje się prawdziwa i bliska czytelnikowi.

„Amerykanka we Włoszech” to także opowieść o dorastaniu w sensie uniwersalnym. Frida uczy się nie tylko języka i obcej kultury, ale również siebie – swoich pragnień, lęków i potrzeb. Zderzenie młodzieńczych wyobrażeń z realnym życiem staje się dla niej lekcją, która zostawia trwały ślad. To dojrzewanie nie jest gwałtowne, lecz stopniowe, pełne drobnych odkryć i cichych rozczarowań.

Tempo powieści jest spokojne, momentami wręcz kontemplacyjne. Może to rozczarować czytelników oczekujących dramatycznych zwrotów akcji czy intensywnego romansu, jednak właśnie ta powściągliwość stanowi o uroku książki. Historia rozwija się naturalnie, dając przestrzeń na obserwację emocji i relacji międzyludzkich, zamiast podkręcania fabuły na siłę.

Autorka pisze z dużą czułością dla swoich bohaterów, nie ocenia ich wyborów, lecz pozwala im popełniać błędy. Dzięki temu „Amerykanka we Włoszech” zyskuje wymiar nostalgicznej opowieści o czasie, którego nie da się powtórzyć – o lecie życia, pierwszej miłości i miejscu, które na zawsze pozostaje w pamięci.

To książka idealna dla czytelników szukających ciepłej, refleksyjnej literatury pięknej, osadzonej w wyrazistym kulturowym kontekście. Heddi Goodrich stworzyła historię, która nie krzyczy emocjami, lecz rezonuje długo po zakończeniu lektury, pozostawiając uczucie tęsknoty – zarówno za Włochami, jak i za utraconą młodością.


 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

literatura piękna

Tytuł oryginału:  L’americana

Data wydania: 2025-09-30

Liczba stron: 312

ISBN: 9788383356730