Bezruch - Maciej Zakliczyński
Bezruch to złudzenie. Ciało może spać, serce – nigdy.
Adam, pięćdziesięcioletni mężczyzna, żyje u boku młodszego partnera, Kacpra. Łączy ich wspólna codzienność, dzieli – to, czego przez lata nie potrafili sobie powiedzieć. Niedokończone rozmowy, urazy i przemilczana przeszłość osiadły między nimi jak cień, którego nie sposób przegonić.
Pewnego dnia Adam odbiera telefon od Sebastiana – przyjaciela sprzed lat, z którym wiąże go więcej niż tylko dawne relacje. Nie tłumacząc niczego Kacprowi, wyrusza w podróż, która może okazać się zarówno misją ratunkową… jak i spóźnionym pożegnaniem.
Adam wie, że Sebastian zbyt długo dryfował w stronę autodestrukcji. A telefon, który wykonał, mógł być jego ostatnim wołaniem o pomoc.
„Bezruch” to intymna opowieść o emocjonalnym paraliżu, który odbiera głos, zatrzymuje ruch i zamraża uczucia. Historia mężczyzny, który odkrywa, że nie da się kochać, nie biorąc za to odpowiedzialności. I że czasem tylko bliskość może przywrócić puls życiu.
„Bezruch” autorstwa Macieja
Zakliczyńskiego to powieść, która już od pierwszych stron daje czytelnikowi
jasno do zrozumienia, że nie będzie to łatwa ani lekka lektura. To historia
zanurzona w ciszy, niedopowiedzeniach i emocjach, które przez lata narastały,
aż w końcu zaczęły definiować życie bohaterów.
Centralną postacią jest Adam –
pięćdziesięcioletni mężczyzna, który funkcjonuje w relacji z młodszym
partnerem, Kacprem. Ich związek nie jest jednak oparty na prostych uczuciach
czy harmonii, lecz raczej na tym, co zostało przemilczane. Autor z dużą wrażliwością
pokazuje, jak niewypowiedziane słowa potrafią z czasem stworzyć mur trudniejszy
do zburzenia niż jakikolwiek konflikt.
Punktem zwrotnym staje się
telefon od Sebastiana – postaci z przeszłości, która nagle powraca, burząc
pozorny spokój Adama. Decyzja o wyjeździe, podjęta bez wyjaśnień wobec Kacpra,
staje się impulsem do konfrontacji z tym, co zostało niedomknięte. W tym sensie
podróż bohatera ma wymiar nie tylko fizyczny, ale przede wszystkim emocjonalny.
Największą siłą powieści jest jej
intymność. Autor skupia się na detalach – spojrzeniach, milczeniu,
wspomnieniach – i to właśnie one budują napięcie. Nie ma tu gwałtownych zwrotów
akcji, zamiast tego dostajemy powolne, momentami bolesne odsłanianie prawdy o
relacjach i o samym sobie.
Jednocześnie styl narracji może
budzić mieszane odczucia. Język jest bardzo gęsty, pełen metafor i powtórzeń,
co z jednej strony nadaje tekstowi charakteru, a z drugiej momentami spowalnia
lekturę. Niektóre fragmenty sprawiają wrażenie nadmiernie rozbudowanych, jakby
autor chciał zatrzymać czytelnika w jednej emocji nieco dłużej, niż to
konieczne.
W miarę rozwoju fabuły książka
jednak nabiera wyraźniejszego kształtu. Druga część przynosi większą klarowność
i emocjonalne skupienie, dzięki czemu łatwiej zaangażować się w historię Adama.
To właśnie wtedy wybrzmiewają najważniejsze tematy: strata, odpowiedzialność za
drugiego człowieka i trudna sztuka kochania.
Nie sposób pominąć faktu, że
„Bezruch” dotyka również kwestii tożsamości i relacji w kontekście związku
dwóch mężczyzn, jednak robi to w sposób naturalny, bez nadmiernego
eksponowania. Najważniejsze pozostają emocje – uniwersalne i zrozumiałe
niezależnie od kontekstu.
Nie jest to książka dla każdego.
Wymaga cierpliwości, otwartości na refleksyjny styl i gotowości do zanurzenia
się w cudzych przeżyciach. Czytelnicy szukający dynamicznej akcji mogą poczuć
znużenie, ale ci, którzy cenią literaturę introspektywną, znajdą tu wiele do
przemyślenia.
„Bezruch” to opowieść o tym, że
pozorny spokój bywa jedynie iluzją, a to, co najważniejsze, często dzieje się
pod powierzchnią. To książka nierówna, momentami wymagająca, ale jednocześnie
szczera i emocjonalnie intensywna. Pozostawia po sobie coś więcej niż fabułę –
zostawia pytania, na które każdy czytelnik musi odpowiedzieć sam.
Recenzja napisana przez: Gosia Celińska
Moja ocena: 5/10
Wydawnictwo: Novae
Res
literatura
obyczajowa, romans
Data wydania: 2025-11-07
Liczba stron: 378
ISBN: 9788384231630


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz