Słowo "sobremesa" oznacza oznacza rozmowę przy stole po posiłku. To czas, który bliscy, czy przyjaciele spędzają razem przy dobrym winie i przekąskach, kiedy sobie rozmawiają, żartują, po postu są razem. To bardzo charakterystyczne dla Hiszpanów - te spotkania, wspólne spędzanie czasu z rodziną czy znajomymi - i o tym między innymi opowiada książka "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii" Mikołaja Buczaka.


Hiszpania kojarzy się pewnie większości z nas ze słońcem, plażami, imprezami i sjestą. Tymczasem jest to kraj o dość skomplikowanej historii, bogatym dziedzictwie kulturowym i bardzo różnorodnym, barwnym społeczeństwie, tylko trzeba się trochę bardziej zagłębić w tę tematykę, porzucić stereotypy, a poznać fakty. I tym właśnie zajmuje się w swojej książce Mikołaj Buczak. Opowiada on o wszystkich obliczach mieszkańców tego państwa, o ich narodowych wadach i zaletach, o ich spojrzeniu na różne tematy, nawet te kontrowersyjne.

Dużo uwagi autor poświęca grupom etniczny składającym się na hiszpańskie społeczeństwo, a także różnicom, które je dzielą, a zwłaszcza barierom i ciekawostkom językowym. Hiszpania bowiem nie jest jednolitym krajem, składają się się na nią terytoria zamieszkałe przez Basków, Andaluzyjczyków Katalończyków, Galisyjczyków etc.. Każda z tych społeczności nie tylko ma swoje przyzwyczajenia, tradycje, ale często też dialekt, które wyróżnia ją od reszty krajanów. Część z nich dąży również do niepodległości, co jest ciekawe dla osób z zewnątrz.

Książka opowiada też o tym jak to jest z tym barowym życiem Hiszpanów, skąd się ono wzięło i jak wygląda naprawdę. Mówi również co nieco o edukacji w tym kraju, czy o tym jak jego mieszkańcy radzą sobie z językami obcymi. Ale przede wszystkim: zwraca uwagę na to jak masowa turystyka wpłynęła na ten kraj, jego mieszkańców, jak pomogła, ale też jak zakłóciła życie ludziom, jakie zniszczenia spowodowała. Ta opowieść o turystach w Hiszpanii naprawdę otwiera oczy na różne blaski i cienie, zwłaszcza cienie masowego napływu zwiedzających z innych państw. Ważną i interesującą częścią książki jest też ostatni rozdział, w którym autor porusza tematykę feminizmu w tym kraju, mówiąc o historii i współczesności.

Cała opowieść autora napisana jest językiem prostym i bezpretensjonalnym, jakby on sam spotkał się z czytelnikiem i bez zadęcia czy zbędnych ozdobników mówił o tym co wie o Hiszpanii. Na uwagę zasługują liczne przypisy i odwołania się do innych publikacji, dzięki czemu mamy pewność, że nie są to puste słowa, tylko mają swoje podparcie w materiałach źródłowych, choćby w prasie. Ciekawe są też zamieszczone w tej publikacji fotografie z różnych miejsc w Hiszpanii, które bardzo ładnie ilustrują wywody autora. Współgrają one z książką, nadając jej też wartość estetyczną, podobnie zresztą jak piękna okładka i ciekawa wyklejka, którymi charakteryzuje się to wydanie.

"Sobremesa. Spotkajmu się w Hiszpanii" nie jest przewodnikiem turystycznym, nie jest też typową książką podróżniczą, powiedziałabym, że to taka przyjemna hybryda literatury podróżniczej z popularnonaukową i literaturą faktu. Po prostu taki dłuższy esej, opowieść o Hiszpanii mniej znanej, a wartej poznania. Całość czyta się lekko, szybko, bezproblemowo i z dużym zainteresowaniem. Polecam tę książkę wszystkim zainteresowanym piękną Hiszpanią, wszystkim, którzy chcą poznać jej nieco inne, choć jakże ciekawe oblicze.

Tytuł: "Sobremesa. Spotkajmy się w Hiszpanii"
Autor: Mikołaj Buczak
Data wydania: 2020-07-01
Liczba stron: 327
Wydawnictwo: Wydawnictwo Poznańskie
ISBN: 978-83-66559-64-4

Autorka recenzji: Aga K.

Brak komentarzy: