Julia Quinn "Bridgertonowie. Ślubny skandal"
Miłośnikom XIX-wiecznej Anglii Bridgertonów już przedstawiać nie trzeba. Śledzenie losów arystokratycznej rodziny z epoki regencji angażuje fanów na całym świecie, i to zarówno książkoholików, jak i serialomaniaków. "Ślubny skandal" to natomiast ostatnia już w świecie Bridgertonów miłosna historia, jest to opowieść o losach najmłodszego męskiego potomka Violet, czyli Gregory'ego.
Gregory Bridgerton wierzy w prawdziwą miłość. Nie ma się co dziwić, skoro cała siódemka jego rodzeństwa odnalazła już swoje drugie połówki - zaprzeczanie istnieniu tak silnego uczucia byłoby w tej sytuacji bezczelne. Gregory czeka więc spokojnie na swoją kolej. I pewnego dnia rzeczywiście trafia go strzała Amora - a w zdobyciu serca przepięknej Hermiony decyduje się mu pomóc jej najlepsza przyjaciółka, Lucinda.
Nie ma co ukrywać - ten tom bardzo mi się spodobał, bo i czego my tu nie mamy... Pierwsze zauroczenia, miłość niespodziewanie rozwijająca się gdzieś na boku, pełne uroku przyjęcia (w tym bal maskowy), tytułowy ślubny skandal, a nawet coś, co po przeniesieniu na ekran mogłoby przypominać film akcji ;) Autorka zabawiła się Bridgertonami i z czegoś, czego mogliśmy się po nich mocno spodziewać (tak, przyjęcia, herbatki i spacery) zdecydowała się przejść do tematów i dylematów znacznie trudniejszych, przebijających nawet całą aferę z poszukiwaniem tożsamości lady Whistledown. Ostatnie kilkadziesiąt stron czytałam do drugiej w nocy, bo wiedziałam, że i tak nie zasnęłabym, nie znając zakończenia. Na następny dzień zostawiłam sobie tylko drugi epilog.
Ci, którzy interesowali się w jakiś sposób Bridgertonami, wiedzą też zapewne, że w serii można spodziewać się scen erotycznych. I zwykle narzekam na nie, bo ich zwyczajnie nie lubię. "Ślubny skandal" muszę natomiast pod tym względem pochwalić, bo taka scena jest tylko jedna, nie jest ona przesadzona i występuje w rzeczywiście ważnym momencie. Julia Quinn tym razem postawiła na akcję, właśnie kosztem liczny scen erotycznych - i bardzo dobrze!
Jak zatem widzicie, Julia Quinn jedną z lepszych bridgertonowych historii zostawiła na sam koniec. Jeśli lubicie tę rodzinkę, koniecznie przeczytajcie i o Gregorym!
Za możliwość lektury serdecznie dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.
Autorka recenzji: Zaczytana Słowianka


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz