Witajcie w Zaklętej Krainie – recenzja zbioru wczesnych utworów Jacka Piekary
Autor: Jacek Piekara
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Data wydania: 23 kwietnia 2025
Liczba stron: 640
Kategoria: Fantasy
Mozaika początków
Antologia Witajcie w Zaklętej Krainie to gruby tom, który zbiera wczesne utwory Jacka Piekary – teksty publikowane pierwotnie w latach 80. i 90., często w czasopismach i antologiach. To swoiste laboratorium literackie, w którym autor ćwiczył styl i pomysły, zanim na dobre objawił się jako twórca brutalnego cyklu inkwizytorskiego.
W książce znalazły się:
-
Imperium. Smoki Haldoru (mikropowieść w stylu epickiego fantasy),
-
Przeklęty tron,
-
cały blok opowiadań „Zaklęte Miasto i inne historie” (m.in. Vergor z Białego Zakonu, Miasto Dwunastu Wież, Wszystkie twarze Szatana),
-
oraz absolutna perełka – Conan. Pani Śmierć, powieść napisana przez Piekarę pod pseudonimem Jack de Craft.
„Conan. Pani Śmierć” – Conan bez korony i bez złudzeń
To właśnie obecność Pani Śmierć sprawia, że tom ma wagę nie tylko literacką, ale i historyczną. To jedyna powieść o Conanie Barbarzyńcy napisana przez polskiego autora. I choć budzi mieszane uczucia, jest świadectwem odwagi i eksperymentu młodego Piekary.
W tej historii Conan nie jest już królem Aquilonii. Piekara umieścił akcję po upadku jego panowania. Spotykamy go jako starego, zmęczonego, zdetronizowanego wojownika, który zamiast rządzić – wędruje. Zamiast błyszczeć w bitwie – reaguje. To zupełne odwrócenie schematu, do którego przyzwyczaił czytelników Howard.
Pomysł jest śmiały – pokazanie Conana, który przegrał i musi się odnaleźć jako człowiek, a nie legenda. Niestety, wykonanie nie zawsze unosi ciężar idei. Ten Conan bywa bierny, pozbawiony energii, bardziej przypomina zmęczonego weterana niż barbarzyńskiego herosa. Choć atmosfera jest mroczna, posępna, fabuła wtórna i język miejscami zbyt prosty sprawiają, że powieść traci siłę.
Plusy „Pani Śmierć”
-
śmiały koncept ukazania Conana po klęsce,
-
klimat melancholii i przemijania,
-
zachowane tempo przygodowej akcji.
Minusy „Pani Śmierć”
-
„za mało Conana w Conanie” – legenda przygaszona,
-
uproszczony styl i dialogi,
-
wtórne motywy fabularne.
Ocena: 5/10 – jako ciekawostka historyczna i eksperyment – bezcenna, jako powieść o Conanie – rozczarowująca.
„Imperium. Smoki Haldoru” – recenzja
Jacek Piekara w swoim wczesnym dziele „Imperium. Smoki Haldoru” sięga po klasyczne rekwizyty fantasy – smoki, barbarzyńców, wojny klanów – ale zamiast prostego heroizmu serwuje opowieść pełną podstępów i zdrad, gdzie lojalność trwa krócej niż ostrze miecza, a każdy triumf okazuje się skażony krwią i kłamstwem.
To powieść, która zaskakuje zwrotami akcji. Sojusznicy stają się wrogami, bohaterowie giną szybciej, niż czytelnik zdąży się do nich przywiązać, a prawdziwa walka toczy się nie tylko na polach bitew, lecz przede wszystkim w cieniu tronów i w komnatach, gdzie zdrada jest równie zabójcza co smoczy ogień. W tym sensie „Imperium” przypomina „Grę o tron” – nie rozmachem świata, lecz samą logiką narracji: nikt nie jest bezpieczny, moralność nie istnieje, a stawką zawsze jest władza.
Choć styl młodego Piekary bywa jeszcze chropowaty, to właśnie ta brutalna szczerość i gwałtowność fabuły sprawiają, że książkę czyta się z napięciem. Jedynym słabszym elementem pozostaje prolog – ciężki, zbyt rozbudowany, mogący znużyć – ale jego pominięcie nie odbiera niczego z przyjemności lektury.
Na tle innych prób autora, a zwłaszcza w zestawieniu z „Conan. Pani Śmierć”, „Imperium” wypada znacznie lepiej. Tam Conan był cieniem dawnego siebie – starym wędrowcem pozbawionym energii – tutaj zaś świat kipie zdradą, intrygą i przemocą, które sprawiają, że każda kolejna strona trzyma w napięciu.
Ocena: 8/10 – powieść niedoskonała, ale fascynująca, w której już czuć późniejszego Piekarę. Jeśli lubisz dramaty o władzy i zdradach w stylu „Gry o tron”, warto sięgnąć – to przykład, jak polska fantasy wchodziła w dojrzałe rejony mrocznego, bezkompromisowego opowiadania historii.
Słowiańskie echa i mroczne baśnie
Pozostałe teksty w zbiorze to różnorodne miniatury i mikropowieści. Widać tu fascynację Piekary klasyką fantasy: smoki, zakony rycerskie, zaklęte miasta, ale także eksperymenty z horrorem (Wszystkie twarze Szatana). To proza nierówna, momentami archaiczna, ale pełna świeżości i młodzieńczej energii.
W „Zaklętym Mieście” autor prowadzi czytelnika przez świat piękny, ale złowrogi; w „Vergorze z Białego Zakonu” bada konflikt wiary i ambicji; „Miasto Dwunastu Wież” przypomina klasyczne legendy o zaklętych miejscach, pełne melancholii. Każdy tekst to mały fragment większej układanki – pejzaż, w którym dojrzewał styl Piekary.
Ocena całości
Witajcie w Zaklętej Krainie to zbiór, który nie jest równy, ale ma ogromną wartość: historyczną, literacką i fanowską. Daje możliwość zobaczyć, jak rodził się jeden z najbardziej kontrowersyjnych i wyrazistych pisarzy polskiej fantastyki.
-
Dla fanów Piekary – lektura obowiązkowa, pozwalająca śledzić ewolucję autora.
-
Dla fanów fantasy – ciekawy dokument epoki, mieszający epickość, mrok i niedoskonałości.
-
Dla kolekcjonerów – unikat, bo zawiera Conan. Pani Śmierć.
Ocena końcowa: 8/10
Nierówna, miejscami archaiczna, ale fascynująca antologia – podróż w początki Piekary, gdzie baśń, groza i historia spotykają się w jednym tomie.
✍️ Łukasz Ulwar Szczygło

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz