„Demon w ciele dziecka, trup z duszą człowieka” o ‘Dzieciołapie’ Agnieszki Mieli”
Kategoria: Horror / Dark fantasy
Seria: Uniwersum Dzieci Starych Bogów
Data wydania: 2025
Oprawa: miękka ze skrzydełkami
Ścieki – labirynt bólu i tajemnic
Agnieszka Miela w swojej nowej powieści zabiera czytelnika do Lunde – miasta, które pulsuje nieustannym rozkładem i przemocą. Nie ma tu miejsca na światło ani ukojenie; są tylko Ścieki, dzielnica cuchnących zaułków, cuchnących rynsztoków i nieustannej grozy. To przestrzeń, w której zło nie przychodzi z zewnątrz, ale wyrasta z samych fundamentów miasta – jak pleśń rozpełzająca się po wilgotnych murach.
W tym świecie spotykamy Samuela Reiliga – ożywieńca, którego serce bije nie dla niego, lecz dla spraw, które musi podjąć, i Raona – demona uwięzionego w ciele dziecka, będącego jednocześnie niewinnym i potwornym. To para, której obecność sama w sobie jest dysonansem; ich wspólna podróż prowadzi przez zagadkę znikających dzieci, ale tak naprawdę otwiera bramy do głębszej refleksji o tym, czym jest trauma i gdzie przebiega granica człowieczeństwa.
Miela buduje narrację gęstą, duszną i momentami nieprzystępną. Czytelnik nie dostaje łatwych wskazówek, często musi błądzić razem z bohaterami. Brutalne obrazy – zbrodnie, cierpienie i makabra – nie są tylko ozdobnikami, ale tworzą spójną tkankę opowieści, w której brzydota i ból stają się językiem opisywania świata. To literatura wymagająca, daleka od prostego eskapizmu fantasy, raczej zmuszająca do konfrontacji z własnymi lękami i obrzydzeniem.
Człowieczeństwo poddane próbie
Największą siłą „Dzieciołapa” nie jest sama intryga, która rozwija się według dość klasycznego schematu śledztwa, lecz atmosfera i pytania, jakie autorka stawia czytelnikowi. Co dzieje się, gdy odbierze się ludziom strach? Czy brak lęku jest wolnością, czy może prosto prowadzi ku zgubie? Jak trauma i poczucie winy zmieniają nasze życie, i czy można wyzwolić się od własnych grzechów – własnych i cudzych?
Postacie są pełne sprzeczności. Samuel rozdarty jest między resztkami człowieczeństwa a własnym „nieżyciem”, Raon balansuje między niewinnością dziecka a okrucieństwem demona. Ich kontrast działa, ale jednocześnie wymaga od czytelnika cierpliwości – bez znajomości wcześniejszego cyklu Mieli wiele niuansów pozostaje w cieniu. To właśnie hermetyczność świata jest jednym z największych problemów powieści: nowy odbiorca może czuć się zagubiony, jakby nagle wrzucono go w połowie długiej opowieści, w której kluczowe kody i symbole znane są tylko wtajemniczonym.
A jednak „Dzieciołap” intryguje – dzięki surowości języka, sugestywnym obrazom i odwadze, z jaką autorka sięga po tematy ciężkie i nieprzyjemne. To książka, która nie pozwala na komfort czytania, zmusza raczej do współuczestnictwa w bólu bohaterów i do własnej refleksji o tym, co definiuje nas jako ludzi.
Plusy
-
Gęsty, sugestywny klimat Ścieków.
-
Kontrastowa para głównych bohaterów, w której odbija się pytanie o granice człowieczeństwa.
-
Refleksyjny wymiar – pytania o strach, winę i tożsamość.
-
Plastyczny, obrazowy styl, pełen brutalności, ale i poetyckiego rytmu.
Minusy
-
Hermetyczność – bez znajomości wcześniejszych książek trudno w pełni zrozumieć fabułę.
-
Nierówne tempo narracji, szczególnie w środkowych partiach.
-
Przesyt brutalnych scen, które mogą odrzucić część czytelników.
-
Niedopowiedzenia, które bardziej frustrują niż budują napięcie.
Ocena końcowa: 6/10
„Dzieciołap” to powieść niełatwa, wymagająca i mroczna. Nie jest to książka dla każdego – ale dla czytelników gotowych wejść w brudne i duszne uniwersum Mieli może być doświadczeniem mocnym i intensywnym. To dzieło, które nie zawsze czaruje fabułą, ale na długo pozostaje w pamięci przez atmosferę, ciężar emocjonalny i pytania, które zadaje.
✍️ Łukasz Ulwar Szczygło


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz