Odkąd przeczytałam powieść „Zły” żyję w przekonaniu o wybitności Leopolda Tyrmanda. Jego kolejne książki jak „Filip” czy „Życie towarzyskie i uczuciowe” jeszcze bardziej mnie w tym utwierdziły. Jedynie pierwsze dwie z nich zostały wydane w Polsce w czasach, gdy autor jeszcze mieszkał w naszym kraju. Jak tylko włodarze PRL odkryły, że Tyrmand jest przeciwnikiem komunizmu, cenzura zaczęła zatrzymywać jego kolejne powieści, a jego styl życia był piętnowany (ubierał się kolorowo, słuchał jazzu, organizował festiwale i koncerty – robił więc wszystko co uwierało ówczesną władzę). Będąc już na emigracji spisał swoje przemyślenia w książce „Cywilizacja komunizmu”, którą niedawno wypuściło ponownie na rynek wydawnictwo MG.

„W polskich szkołach pojętni uczniowie twierdzili skwapliwie na egzaminach, że schody wynalazł Rosjanin imieniem Iwan Schodow, Amerykę odkrył Krzysztof Timofiejewicz Kolumbow, a elektryczność niejaki Beniamin Franklinienko”[1]. Absurd? Owszem, Tyrmand wylicza ich całe mnóstwo. Trudno, żeby było inaczej – wczesny PRL niewiele miał do czynienia z racjonalnością. Autor, przechodząc po kolei przez kilka etapów życia człowieka oraz takie kluczowe sprawy jak etyka, sprawiedliwość czy praca, pokazuje nam świat, w którym farsa goni farsę. Tyrmand piętnuje właściwie wszystko, lecz to co wybija się na pierwszy plan to kompletny brak wolności i sprawiedliwości.

Człowiek nie jest jednostką, jest trybikiem, częścią masy, która ma spełniać określone funkcje dla jakiejś nieokreślonej „lepszej sprawy”. A komu w rzeczywistości jest lepiej, w tym świecie, który w teorii wychwala lud pracujący? Tym, którzy mają koneksje, kręcą interesy na boku lub stracili całkowicie kompas moralny i żerują na innych. Tyrmand okrasza swoje wywody dużą ilością ironii, a cała książka jest rodzajem rozbudowanego pamfletu, który detalicznie pokazuje nam, że cały ten PRL to jedna wielka tragifarsa. Ciężki życie czeka ludzi myślących poza schematem, ludzi, którzy chcą godnie żyć a nie tylko wegetować.

Z jednej strony domyślamy się, że autor wysnuł te wnioski na długo zanim opublikował „Cywilizację komunizmu”, ponieważ jego poprzednie teksty jak i fakt, że już w 1959 roku ubiegał się o możliwość wyjazdu, potwierdzają odrzucenie przez niego Polski Ludowej jako miejsca do życia. Jednak książka ta, wydana w 1971, a więc pisana z bezpiecznej odległości (jak tylko otrzymał paszport wyjechał, osiedlając się na stałe w USA) przez osobę, która miała to szczęście, że udało jej się wydostać z tego jakże nieprzyjaznego miejsca, może być odbierana jako gorzkie żale wylane nico po czasie. Moim zdaniem Tyrmand chciał pokazać nie osobom żyjącym w krajach komunistycznych – bo oni przecież doskonale wiedzieli, jak to wygląda – ale całemu światu absurd, hipokryzję i zło ustroju komunistycznego. I dokładnie to jest w niej widoczne. „Cywilizację komunizmu” można potraktować jako studium przypadku – i dziękować, że wyciągnięto z niego wnioski a ten nieudany eksperyment dawno się zakończył.


Tytuł: Cywilizacja komunizmu

Autor: Leopold Tyrmand

Data wydania: 2024

Wydawnictwo: MG

ISBN: 978-83-7779-978-9

Źródło zdjęcia: https://wydawnictwomg.pl/cywilizacja-komunizmu/



[1] Tyrmand L., Cywilizacja komunizmu, s. 29, wyd. MG 2024

Brak komentarzy: