Tytuł: "Niewolnik w Europie"
Autor: Paweł Brol
Wydawca: Novae Res
Data wydania: 2020
Liczba stron: 556
ISBN: 978-83-8147-846-5

Głównym bohaterem Niewolnika w Europie jest Michał – lekkoduch, wieczny student (najpierw skończył politologię, potem prawo), który przypadkiem dostaje pracę, najpierw w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, a potem w Kancelarii Prezydenta. Jednocześnie zostaje on wciągnięty w międzynarodową intrygę, w której centrum jest piękna Helena, córka prezydenta, a w tle rajskie pejzaże wysp Starego Kontynentu.

Powieść tę czyta się szybko i łatwo, akcja toczy się wartko, a zwroty akcji są mniej lub bardziej spodziewane. Czasami tempo odrobinę zwalnia, gdy przenosimy się w wewnętrzny świat naszego bohatera – jego przemyśleń i wrażeń na temat odwiedzonych miejsc czy napotkanych ludzi. Michał jest amatorem architektury, ze szczególnym uwzględnieniem tej sakralnej, stąd możemy natknąć się też na szczegółowe opisy wnętrz kościołów czy innych obiektów kultu.

Sama powieść napisana jest sprawnie, autor używa co prawda czasem dość brawurowych sformułowań, jednak nic, co utrudniałoby odbiór książki czy śledzenie akcji. Język jest tu dość potoczny, momentami lawirujący w stronę bardziej dziennikarskiego, ale ciekawy. Autor dobrze oddaje atmosferę i nastrój swoich postaci i ich otoczenia.

Intryga sama w sobie jest również wciągająca, aczkolwiek niektóre jej elementy ocierają się trochę o co bardziej fantastyczne fragmenty Pana Samochodzika i pewne sploty okoliczności są odrobinę zbyt szczęśliwe, ale może to tylko moje odczucie. Dodatkowe okraszenie całości  nutą mistycyzmu jest co prawda uzasadnione z punktu widzenia poglądów głównego bohatera i modus operandi całej akcji, jednak osobiście mogłabym się bez tego obyć.

To, co się autorowi udaje, to sprawna krytyka ruchów antyimigranckich w nienachalnej formie. Szkoda, że temat nie wybrzmiewa do końca, a np. postaci kobiece są raczej sprowadzone do roli dziewczyn Jamesa Bonda circa 1962, ale nie można mieć wszystkiego. Przy okazji autor serwuje nam ciekawą wizję Rzeczypospolitej za 10 lat – która, mam nadzieję, nigdy się nie ziści.


Autorka recenzji: Anna Klata

Brak komentarzy: