Księżycowa zapałka - Andrzej Romanowski
Czasem największe osiągnięcie to po prostu nie dać się zabić.
Sierżant Zapałka, po zaledwie kilku tygodniach służby w szeregach oddziału Pułkownika, zostaje wysłana na misję.
Jej zadanie wydaje się proste: dostarczyć paczkę do skrytki szpiega w postapokaliptycznej osadzie zwanej Luną. Szybko jednak przekonuje się, że w jej przypadku „proste” oznacza coś zupełnie innego.
W podróż wyrusza z Rambutanem i Borsem – najgorszymi kanaliami, jakie miała nieprzyjemność poznać. Na miejscu odkrywa, że Luna to miasto kłamców, oportunistów i gangów, które tylko czekają na pretekst do wojny. W takich warunkach nawet najdrobniejsza iskra może zamienić spokojne zlecenie w katastrofę.
Gdy sytuacja wymyka się spod kontroli, Zapałka trafia w sam środek cudzych intryg. Jedni chcą ją zwerbować, inni przesłuchać, a pozostali uciszyć. Tymczasem ona sama marzy tylko o jednym: przeżyć i wynieść się z Luny, zanim ktoś postanowi zrobić z niej bohaterkę. Albo gorzej – trupa.
„Księżycowa zapałka” Andrzeja
Romanowskiego to propozycja dla czytelników, którzy w literaturze science
fiction szukają czegoś więcej niż futurystycznych technologii i wizji odległej
przyszłości. Tutaj czeka na nas świat, w którym cywilizacja dawno utraciła
swoje dawne zasady, przetrwanie stało się codziennym wyzwaniem, a zaufanie do
drugiego człowieka może okazać się największym błędem. Główną bohaterką jest
sierżant Zapałka, która po krótkim stażu w oddziale Pułkownika otrzymuje
zadanie dostarczenia tajemniczej paczki do skrytki szpiega w osadzie Luna.
Misja z pozoru nie wydaje się szczególnie skomplikowana, ale szybko okazuje
się, że w tym świecie nic nie przebiega zgodnie z planem. Towarzyszą jej
Rambutan i Bors – osobnicy, którym zdecydowanie trudno przypisać dobre
intencje. Już sama wyprawa zapowiada więc sporo kłopotów, a to, co czeka
bohaterkę na miejscu, okazuje się dopiero początkiem prawdziwych problemów.
Jedną z największych zalet
książki jest jej klimat, mocno nawiązujący do klasycznych filmowych wizji
postapokalipsy. Luna nie jest miejscem, w którym można liczyć na
bezpieczeństwo, sprawiedliwość czy choćby odrobinę ludzkiej życzliwości. To
przestrzeń pełna gangów, podejrzanych układów, brutalności i ludzi gotowych
zrobić niemal wszystko, by osiągnąć własne cele. Autor nie próbuje upiększać
tej rzeczywistości. Przeciwnie – pokazuje ją w całej jej surowości, momentami
wręcz odpychającej. Dużym urozmaiceniem jest jednak czarny humor, który
skutecznie przełamuje ciężką atmosferę. Sarkastyczne komentarze, cięte dialogi
i niecodzienne imiona bohaterów nadają opowieści specyficznego charakteru. Nie
brakuje tutaj sytuacji, które potrafią rozbawić nawet wtedy, gdy opisywane
wydarzenia są dalekie od zabawnych.
Sama Zapałka to bohaterka, która
zdecydowanie wyróżnia się na tle typowych postaci science fiction. Nie jest
nieskazitelną wojowniczką ani idealną kandydatką na wybawicielkę świata. Bywa
impulsywna, nieprzewidywalna, ma niewyparzony język i własne słabości, ale
właśnie dzięki temu wydaje się bardziej ludzka. Jej celem nie jest zapisanie
się na kartach historii ani dokonywanie wielkich czynów. Chce po prostu wykonać
zadanie i przeżyć kolejny dzień. Na uwagę zasługuje również galeria postaci
drugoplanowych oraz mnogość powiązań między poszczególnymi grupami. Momentami
liczba bohaterów i lokalnych układów może wymagać większego skupienia,
szczególnie na początku, kiedy dopiero poznajemy zasady funkcjonowania Luny.
Nie wszystkim wątkom poświęcono też tyle samo miejsca, ile można byłoby
oczekiwać, ale nie odbiera to historii dynamiki.
„Księżycowa zapałka” Andrzeja
Romanowskiego to książka dla osób, które lubią bezkompromisowe science fiction,
postapokaliptyczne światy, nieidealnych bohaterów i humor, który potrafi być
równie brutalny jak otaczająca ich rzeczywistość. Nie jest to lekka, przyjemna
opowieść o ratowaniu świata, lecz pełna chaosu wyprawa przez miejsce, w którym
każdy ma własne interesy, a przetrwanie często okazuje się największym
sukcesem. Historia ma swoje nierówności, a niektóre fragmenty mogłyby zostać
bardziej rozbudowane, jednak pomysł na świat, charakter głównej bohaterki i
specyficzny styl autora sprawiają, że warto dać tej pozycji szansę. To jedna z
tych książek, przy których szybko można zapomnieć o wygodnym fotelu i zacząć
zastanawiać się, czy bohaterka rzeczywiście wyjdzie cało z kolejnej opresji. A
jeśli po lekturze pozostanie Wam jedna myśl, to prawdopodobnie będzie ona
brzmiała: w Lunie lepiej nie ufać nikomu, a już na pewno nie tym, którzy zbyt
szeroko się uśmiechają.
Recenzja napisana przez: Gosia Celińska
Moja ocena: 8/10
Wydawnictwo: Novae Res
fantasy, science fiction
Data wydania: 2026-08-12
Liczba stron: 348
ISBN: 9788384236420


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz