Na krwawych skrzydłach - Briar Boleyn
W Akademii Krwawych Skrzydeł krew to potęga, a miłość to niebezpieczna gra
Na nic takiego się nie pisałam.
Pół-fae w szkole dla wysoko urodzonych wampirów? To gotowy przepis na katastrofę.
Nazywam się Medra Pendragon, ostatnia z jeźdźców smoków, a przynajmniej tak mi mówią. Zabawne jest to, że nie ma już żadnych smoków. Ani jednego. Nie powstrzymało to wampirów przed uznaniem, że warto mnie schwytać. Teraz utknęłam w Akademii Krwawych Skrzydeł, w której rządzą wysoko urodzone wampiry, a tacy jak ja, skażeni, jesteśmy dla nich tylko źródłem krwi i pionkami w ich grze.
Ale nawet to nie jest najgorsze. Bo oto pojawia się Blake Drakharrow. Zimny, arogancki i wręcz nieprzyzwoicie przystojny. Dręczy mnie od momentu, gdy się poznaliśmy, a w dodatku zaręczono nas zgodnie z jakimś starożytnym rytuałem.
Krwawe Skrzydła to nie tylko szkoła – to pole bitwy. Wysoko urodzeni walczą o władzę, a jeśli jesteś słaby? Giniesz.
Po powieści „Na krwawych
skrzydłach” spodziewałam się klasycznego romantasy z akademią, wampirami i
obowiązkowym motywem enemies to lovers. Briar Boleyn rzeczywiście sięga po
dobrze znane elementy gatunku, ale stara się połączyć je z własną wizją świata,
w którym dawne legendy o smokach splatają się z bezwzględną polityką wampirzych
rodów. To historia pełna tajemnic, intryg i walki o przetrwanie, która
szczególnie przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym rozbudowane uniwersa
fantasy.
Główna bohaterka, Medra
Pendragon, od pierwszych stron zostaje wrzucona w rzeczywistość, której
zupełnie nie rozumie. Jako pół-fae trafia do Akademii Krwawych Skrzydeł –
miejsca rządzonego przez wysoko urodzone wampiry, gdzie jej pozycja jest
wyjątkowo niepewna. Z dnia na dzień staje się pionkiem w rozgrywce znacznie
potężniejszych od siebie graczy, a kolejne odkrywane sekrety sprawiają, że
coraz trudniej odróżnić prawdę od manipulacji.
Największym atutem książki jest
bez wątpienia wykreowany świat. Autorka z rozmachem buduje własną mitologię,
przedstawia skomplikowaną hierarchię społeczną oraz zasady funkcjonowania
akademii, w której każdy błąd może kosztować życie. Czuć, że stworzone uniwersum
ma znacznie większy potencjał, niż jesteśmy w stanie poznać w pierwszym tomie,
dlatego wiele tajemnic pozostaje jedynie zasygnalizowanych.
Nie zabrakło również
romantycznego wątku. Blake Drakharrow to bohater skrojony według dobrze znanego
schematu – chłodny, arogancki, skrywający własne sekrety i budzący jednocześnie
irytację oraz ciekawość. Relacja między nim a Medrą rozwija się powoli i opiera
się głównie na wzajemnej nieufności oraz przymusowym związaniu przez starożytny
rytuał. Choć momentami chciałoby się większej liczby wspólnych scen i bardziej
naturalnego rozwoju emocji, ich historia skutecznie zachęca do poznawania
dalszych losów bohaterów.
Trzeba jednak przyznać, że
początek powieści może okazać się wymagający. Autorka wrzuca czytelnika w sam
środek wydarzeń, nie poświęcając wiele czasu na spokojne wyjaśnienie zasad
rządzących światem. Liczne nazwy, nowe rasy i polityczne zależności początkowo
mogą powodować dezorientację, przez co pierwsze rozdziały wymagają większego
skupienia. Dopiero z biegiem czasu poszczególne elementy zaczynają układać się
w spójną całość.
Mimo imponującej objętości
książki tempo opowieści bywa nierówne. Obok dynamicznych scen walki czy
odkrywania kolejnych sekretów pojawiają się fragmenty bardziej statyczne,
skupione na opisach lub wewnętrznych rozterkach Medry. Nie wszystkim przypadnie
do gustu taki sposób prowadzenia narracji, jednak miłośnicy rozbudowanego
fantasy z pewnością docenią ogrom pracy włożony w budowę całego uniwersum.
Briar Boleyn umiejętnie
pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi i wyraźnie przygotowuje grunt pod kolejne
części serii. Im bliżej finału, tym napięcie wyraźnie rośnie, a wydarzenia
nabierają tempa. Ostatnie rozdziały skutecznie rozbudzają ciekawość i sprawiają,
że trudno nie zastanawiać się, dokąd autorka poprowadzi swoich bohaterów w
następnych tomach.
„Na krwawych skrzydłach” nie jest
powieścią pozbawioną wad, ale oferuje dokładnie to, czego wielu fanów romantasy
szuka w nowych seriach – mroczny klimat, akademię pełną niebezpieczeństw,
wyrazistych bohaterów, polityczne intrygi i tajemnice, które dopiero czekają na
odkrycie. To obiecujący początek cyklu, który pozostawia niedosyt, ale
jednocześnie skutecznie zachęca, by sięgnąć po kolejną część.
Recenzja napisana przez: Gosia Celińska
Moja ocena: 6/10
Wydawnictwo: Zysk i
S-ka
Cykl: Akademia
krwawych skrzydeł (tom 1)
Data wydania: 2026-03-10
Liczba stron: 680
ISBN: 9788383357133


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz