Algebra bogactwa. Prosty wzór na twoje bezpieczeństwo finansowe - Scott Galloway

Algebra bogactwa. Prosty wzór na twoje bezpieczeństwo finansowe - Scott Galloway

 

Praktyczny przewodnik po budowaniu bezpieczeństwa finansowego.

Bezpieczeństwo finansowe nie jest efektem jednorazowych decyzji ani trafnych prognoz rynkowych. To rezultat długofalowych wyborów dotyczących pracy, wydatków, oszczędzania i inwestowania. W świecie rosnącej niepewności i coraz częstszych zmian zawodowych kluczowe staje się myślenie systemowe i konsekwentne działanie.

Scott Galloway, jeden z najwyżej cenionych profesorów biznesu, porządkuje podstawy nowoczesnych finansów osobistych i w swoim charakterystycznym, bezkompromisowym stylu pokazuje, jak krok po kroku budować stabilność finansową.

W książce znajdziesz m.in. odpowiedzi na pytania:

• Jak najlepiej wykorzystać swoje umiejętności i zyskać przewagę na rynku pracy.

• Jak pokierować karierą, by przynosiła maksymalne korzyści.

• Jak stoicyzm może pomóc ograniczyć wydatki i budować zdrowe nawyki finansowe.

• Jak podejmować trafne decyzje inwestycyjne i właściwie dywersyfikować źródła dochodu.

To książka dla czytelników, którzy chcą przejąć odpowiedzialność za swoje finanse i w świadomy sposób wykorzystywać je do budowania długoterminowego spokoju, niezależności i elastyczności w dynamicznie zmieniającej się rzeczywistości.

 


Na rynku nie brakuje książek obiecujących szybkie wzbogacenie się, odkrycie sekretu milionerów czy znalezienie jednej metody na finansową niezależność. „Algebra bogactwa” Scotta Gallowaya idzie w zupełnie innym kierunku. Autor od pierwszych stron daje do zrozumienia, że bezpieczeństwo finansowe nie jest efektem szczęścia ani spektakularnych inwestycji, lecz konsekwencji, cierpliwości i rozsądnych decyzji podejmowanych każdego dnia. To podejście sprawia, że jego książka wyróżnia się na tle wielu współczesnych poradników.

Największą zaletą tej publikacji jest jej praktyczność. Galloway nie skupia się wyłącznie na oszczędzaniu czy inwestowaniu, ale pokazuje znacznie szerszą perspektywę. Przekonuje, że największym kapitałem każdego człowieka są jego umiejętności, doświadczenie oraz zdolność do ciągłego rozwoju. To właśnie świadome budowanie kariery zawodowej i zwiększanie swojej wartości na rynku pracy stają się fundamentem późniejszej stabilności finansowej.

Bardzo spodobało mi się również to, że autor nie próbuje sprzedawać czytelnikowi prostych recept na sukces. Wręcz przeciwnie – wielokrotnie podkreśla, że droga do finansowego bezpieczeństwa wymaga czasu i systematyczności. Zamiast obiecywać błyskawiczne efekty, zachęca do podejmowania małych, ale konsekwentnych działań, które z biegiem lat przynoszą wymierne rezultaty. W świecie pełnym internetowych ekspertów oferujących natychmiastowe rozwiązania taki głos rozsądku brzmi wyjątkowo przekonująco.

Interesującym elementem książki jest także połączenie finansów z filozofią stoicką. Galloway pokazuje, że umiejętność kontrolowania własnych emocji, rozsądne podejście do konsumpcji i rezygnacja z niepotrzebnego porównywania się z innymi mają ogromny wpływ na stan naszych finansów. Dzięki temu „Algebra bogactwa” nie ogranicza się jedynie do liczb i wykresów, ale staje się również książką o podejmowaniu lepszych życiowych decyzji.

Autor porusza również temat inwestowania, jednak robi to w sposób daleki od skomplikowanego finansowego żargonu. Zamiast zachęcać do ryzykownych spekulacji, tłumaczy znaczenie długoterminowego myślenia, dywersyfikacji oraz cierpliwości. To podejście może wydać się mniej spektakularne niż historie o błyskawicznie pomnożonych fortunach, ale właśnie dlatego wydaje się znacznie bardziej wiarygodne i możliwe do zastosowania przez przeciętnego czytelnika.

Ogromnym atutem książki jest styl Scotta Gallowaya. Pisze konkretnie, momentami z dużą dawką ironii i charakterystycznego humoru, ale jednocześnie nie traci z oczu najważniejszego celu – przekazania wiedzy. Nawet bardziej złożone zagadnienia ekonomiczne przedstawia w prosty i przystępny sposób, dzięki czemu książkę czyta się płynnie niezależnie od poziomu wcześniejszej wiedzy o finansach.

To nie jest poradnik, który po przeczytaniu odkłada się na półkę i zapomina o jego istnieniu. Wręcz przeciwnie – wiele poruszanych tematów skłania do zatrzymania się i przeanalizowania własnych decyzji zawodowych oraz finansowych. Podczas lektury kilkukrotnie łapałam się na tym, że zaczynałam zastanawiać się, czy moje codzienne wybory rzeczywiście przybliżają mnie do finansowego bezpieczeństwa, czy jedynie dają krótkotrwałą satysfakcję.

„Algebra bogactwa” to jedna z najbardziej rozsądnych książek o finansach osobistych, jakie miałam okazję przeczytać. Nie obiecuje bogactwa w kilka miesięcy ani nie próbuje przekonać, że istnieje uniwersalny przepis na sukces. Zamiast tego uczy odpowiedzialności, cierpliwości i świadomego planowania przyszłości. To wartościowa lektura zarówno dla osób dopiero rozpoczynających swoją drogę zawodową, jak i dla tych, którzy chcą uporządkować swoje finanse i spojrzeć na budowanie majątku z długoterminowej perspektywy. Zdecydowanie jedna z tych książek, do których warto wracać.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 9/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Poradniki

Tytuł oryginału: The Algebra of Wealth: A Simple Formula for Financial Security

Data wydania: 2026-04-07

Liczba stron: 380

ISBN: 9788383358031

 


 

Wschodnie ciało, zachodni umysł. Psychologia a system czakr jako droga do jaźni - Judith Anodea

Wschodnie ciało, zachodni umysł. Psychologia a system czakr jako droga do jaźni - Judith Anodea

 

Przełomowa książka, która harmonijnie łączy zachodnią psychologię i naukę ze wschodnią duchowością.

Dr Anodea Judith, światowy autorytet w dziedzinie czakr, prezentuje świeże, nowatorskie ujęcie tego wywodzącego się z jogi systemu, adaptując go do zachodniej koncepcji psychologii jungowskiej, terapii somatycznej, teorii rozwoju dziecka oraz metafizyki. Wykorzystuje model czakr do wyjaśnienia współczesnych realiów społecznych i zagadnień, takich jak uzależnienia, dynamika rodzinna, seksualność czy budowanie wewnętrznej siły.

Przejrzyście skonstruowana książka traktuje system czakr jako mapę, na której autorka umieszcza zachodnie rozumienie rozwoju jednostki. Powstaje w ten sposób spójna całość, łącząca Wschód i Zachód w inspirującą opowieść o rozwoju i samopoznaniu.

„Zamiast prezentować ezoteryczne zapożyczenia z kultury indyjskiej, autorka wykorzystuje metaforyczny język systemu czakr w kontekście współczesnej psychologii. Książka ta stanowi niezwykle użyteczne narzędzie do refleksji nad naszymi mocnymi i słabymi stronami”. „Yoga Journal”




Nieczęsto trafia się książka, która z taką swobodą łączy dwa pozornie odległe światy. „Wschodnie ciało, zachodni umysł” Judith Anodei to publikacja, która nie jest ani klasycznym poradnikiem psychologicznym, ani ezoterycznym przewodnikiem po systemie czakr. To obszerne opracowanie pokazujące, że rozwój człowieka można analizować z wielu perspektyw, a psychologia i duchowość nie muszą się wzajemnie wykluczać.

Autorka proponuje spojrzenie na system czakr nie jako zbiór mistycznych przekonań, lecz jako metaforyczną mapę ludzkiego rozwoju. Poszczególne centra energetyczne stają się punktem wyjścia do rozmowy o dzieciństwie, relacjach rodzinnych, poczuciu bezpieczeństwa, seksualności, budowaniu własnej wartości czy przepracowywaniu traum. Co istotne, Judith Anodea nie próbuje przekonać czytelnika, że przedstawia jedyną słuszną drogę. Zamiast tego zachęca do refleksji i samodzielnego wyciągania wniosków.

Ogromnym atutem książki jest jej merytoryczne przygotowanie. Autorka odwołuje się do psychologii jungowskiej, terapii somatycznej, teorii rozwoju dziecka oraz własnego doświadczenia terapeutycznego. Dzięki temu nawet osoby sceptycznie nastawione do tematyki czakr mogą znaleźć tu wiele interesujących rozważań dotyczących funkcjonowania człowieka. Duchowość nie dominuje nad psychologią – obie dziedziny wzajemnie się uzupełniają, tworząc spójną i przemyślaną całość.

Nie oznacza to jednak, że jest to lektura lekka. Ponad pięćset stron wypełnionych analizami, przykładami i odniesieniami do różnych nurtów psychologii wymaga skupienia oraz czasu. To książka, którą warto czytać powoli, zatrzymując się po kolejnych rozdziałach i dając sobie przestrzeń na przemyślenie przedstawionych treści. Próba przeczytania jej jednym ciągiem mogłaby okazać się zwyczajnie męcząca.

Bardzo spodobało mi się również to, że autorka unika charakterystycznego dla wielu poradników tonu wszechwiedzącego nauczyciela. Nie składa obietnic natychmiastowej przemiany ani nie oferuje prostych recept na szczęście. Pokazuje raczej możliwe zależności między doświadczeniami życiowymi, emocjami i sposobem funkcjonowania człowieka, pozostawiając odbiorcy pełną swobodę interpretacji. Dzięki temu książka zachęca do dialogu z samym sobą zamiast narzucać gotowe rozwiązania.

Na uwagę zasługuje także przystępny język. Mimo specjalistycznej tematyki autorka potrafi tłumaczyć nawet bardziej złożone zagadnienia w sposób zrozumiały dla osób, które wcześniej nie interesowały się ani psychologią, ani filozofią Wschodu. Dodatkowym atutem są liczne schematy i uporządkowana struktura rozdziałów, które ułatwiają odnajdywanie interesujących tematów i sprawiają, że do książki można wielokrotnie wracać.

Nie jest to jednak pozycja dla każdego. Czytelnicy oczekujący typowego poradnika z prostymi ćwiczeniami lub wyłącznie naukowego opracowania mogą poczuć się zaskoczeni. Najwięcej wyniosą z niej osoby otwarte na różne sposoby patrzenia na rozwój człowieka i gotowe skonfrontować własne przekonania z innym punktem widzenia. Nawet jeśli nie zaakceptuje się wszystkich przedstawionych koncepcji, trudno odmówić autorce rzetelności oraz imponującej wiedzy.

„Wschodnie ciało, zachodni umysł” to jedna z tych książek, które bardziej inspirują do zadawania pytań, niż udzielają jednoznacznych odpowiedzi. Łącząc psychologię z filozofią Wschodu, Judith Anodea stworzyła wartościową i skłaniającą do refleksji publikację, do której można wracać na różnych etapach życia. To wymagająca, ale niezwykle satysfakcjonująca lektura dla wszystkich zainteresowanych psychologią, rozwojem osobistym i poszukiwaniem głębszego zrozumienia samego siebie.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

ezoteryka, senniki, horoskopy

Data wydania: 2026-04-07

Liczba stron: 536

ISBN: 9788383357942

 

 

1635: Front wschodni - Eric Flint

1635: Front wschodni - Eric Flint

 

Stany Zjednoczone Europy, w skład których chodzą niektóre księstwa niemieckie, nareszcie mogą skierować uwagę na zbuntowane prowincje oraz realizować marzenie o podboju Polski

Wojna trzydziestoletnia wciąż pustoszy Europę. Stanami Zjednoczonymi Europy kieruje Gustaw Adolf, król Szwecji. Współpracuje z Amerykanami, którzy trafili do XVII wieku wskutek tajemniczego kosmicznego zjawiska. Mike Stearns, były przywódca „rozbitków w czasie”, przegrał co prawda wybory i nie jest już premierem SZE, lecz Gustaw Adolf mianował go generałem. Nim jeszcze dobrze wysechł atrament na jego nominacji, Stearns staje się jednym z kluczowych dowódców prowadzących działania wojenne w Brandenburgii i Saksonii…

A TYMCZASEM w Europie Toczą się także inne konflikty…

Ekspansywne plany Gustawa Adolfa na wschodzie mogą wciągnąć do konfliktu Polskę i Austrię. Europa przypomina ogromny skład materiałów wybuchowych i nikt nie wie, ile lontów już się żarzy. Czy Mike Stearns zdoła powstrzymać narastającą pożogę A jeżeli mu się to uda – czy sam przy tym nie spłonie?

Kolejna książka z najsłynniejszej serii o alternatywnej historii Europy.



Seria „Pierścień Ognia” od początku wyróżniała się na tle innych powieści z gatunku historii alternatywnej. Eric Flint stworzył świat, w którym jedno niewyjaśnione zjawisko całkowicie odmieniło bieg dziejów, przenosząc mieszkańców współczesnego amerykańskiego miasteczka do Europy ogarniętej wojną trzydziestoletnią. „1635: Front wschodni” rozwija ten pomysł na jeszcze większą skalę, przenosząc środek ciężkości wydarzeń w okolice Polski i Europy Wschodniej. To jedna z tych książek, które pokazują, jak fascynujące może być pytanie: „Co by było, gdyby historia potoczyła się inaczej?”.

Największym atutem powieści jest ogrom rozmachu. Autor z niezwykłą swobodą łączy autentyczne wydarzenia historyczne z elementami fantastyki naukowej, tworząc przekonującą wizję świata znajdującego się na rozdrożu dwóch epok. Nowoczesna wiedza, technologia i sposób myślenia zderzają się z realiami XVII wieku, a skutki tego zderzenia odczuwają zarówno zwykli ludzie, jak i najpotężniejsi europejscy władcy. W efekcie otrzymujemy historię, która nie opiera się wyłącznie na spektakularnych bitwach, lecz przede wszystkim na konsekwencjach podejmowanych decyzji.

W tym tomie szczególnie interesująco wypada wątek polityczny. Europa przypomina beczkę prochu, w której każdy sojusz jest kruchy, a każda decyzja może doprowadzić do kolejnego konfliktu. Gustaw Adolf, Mike Stearns oraz pozostali bohaterowie nieustannie balansują pomiędzy wojskową koniecznością a polityczną kalkulacją. Flint pokazuje, że zwycięstwo na polu bitwy nie zawsze oznacza sukces, jeśli równocześnie przegrywa się walkę o wpływy i zaufanie sojuszników.

Dużym zaskoczeniem okazało się dla mnie przedstawienie Rzeczypospolitej. Polska nie została potraktowana jedynie jako historyczne tło dla wydarzeń, ale stała się pełnoprawnym uczestnikiem rozgrywki. Autor z dużym wyczuciem ukazuje napięcia między państwami, różnice interesów oraz skomplikowaną sytuację polityczną regionu. Dzięki temu wydarzenia rozgrywające się na wschodzie nabierają dodatkowego znaczenia, szczególnie dla polskiego czytelnika.

Na uwagę zasługuje również galeria bohaterów. To nie są postacie jednoznaczne ani papierowe. Zarówno historyczne osobistości, jak i fikcyjni bohaterowie mają własne motywacje, słabości i ambicje. Szczególnie dobrze wypada Mike Stearns, który coraz częściej musi podejmować decyzje dalekie od prostych moralnych wyborów. Widać wyraźnie, że wraz z rozwojem serii dojrzewa nie tylko świat przedstawiony, ale także ludzie, którzy próbują odnaleźć się w jego nowych realiach.

Nie jest to jednak książka dla każdego. Liczne postacie, rozbudowane intrygi polityczne oraz znajomość wcześniejszych wydarzeń sprawiają, że osoby rozpoczynające przygodę z serią właśnie od tego tomu mogą poczuć się zagubione. „1635: Front wschodni” zdecydowanie najlepiej czytać jako kontynuację wcześniejszych części, ponieważ autor nie poświęca wiele miejsca na przypominanie wydarzeń z poprzednich tomów. To powieść wymagająca skupienia i cierpliwości, ale nagradzająca czytelnika bogactwem szczegółów i konsekwentnie budowanym światem.

Mimo dominujących wątków politycznych nie brakuje tutaj dobrze opisanych scen wojennych. Flint nie skupia się jednak wyłącznie na widowiskowych starciach. Równie istotne są logistyka, strategia, rozwój technologii oraz wpływ nowoczesnej wiedzy na prowadzenie działań militarnych. Dzięki temu wojna nie jest jedynie tłem dla fabuły, lecz staje się jednym z narzędzi ukazujących, jak bardzo zmienił się świat po pojawieniu się przybyszów z przyszłości.

„1635: Front wschodni” to bardzo udana kontynuacja jednej z najciekawszych serii z pogranicza historii alternatywnej i science fiction. Eric Flint po raz kolejny udowadnia, że potrafi połączyć rozbudowaną politykę, wojenną strategię i historyczne realia z pomysłem, który mimo swojej fantastycznej natury pozostaje niezwykle wiarygodny. To lektura przede wszystkim dla miłośników cyklu oraz czytelników, którzy lubią ambitniejsze powieści historyczno-fantastyczne. Jeśli jednak dopiero planujecie rozpocząć przygodę z „Pierścieniem Ognia”, zdecydowanie warto zacząć od pierwszego tomu – dopiero wtedy w pełni docenicie skalę wydarzeń i ewolucję tego niezwykle oryginalnego świata.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: Pierścień ognia/Ring of Fire (tom 4)

Tytuł oryginału: 1635: The Eastern Front

Data wydania: 2026-03-10

Liczba stron: 504

ISBN: 9788383354477


 

Król Szmaciarzy - Cassandra Clare

Król Szmaciarzy - Cassandra Clare

 Jego życie jest iluzją. Jej kłamstwo ryzykownym posunięciem.

Czy dwoje outsiderów może ocalić królestwo?

Po masakrze dwór królewski pogrąża się w chaosie. Kel, sobowtór księcia Conora i Strażnik Miecza, tropi zdrajców, kierując się jedynie wskazówkami Króla Szmaciarzy – władcy przestępczego półświatka Castellane. Trop prowadzi do spisku wymierzonego w rodzinę królewską, a jego przywódca ma poślubić kobietę, którą Kel darzy uczuciem.

Lin, która ogłosiła się Odrodzoną Boginią, musi udowodnić swoją moc przed przywódcą własnego ludu. Porażka oznacza wygnanie, więc ocalić ją może tylko kolejne ryzykowne oszustwo. Gdy napięcie w mieście narasta, książę Conor żąda, by Lin uzdrowiła jego obłąkanego ojca, opętanego przez starożytną magię. Kel i Lin muszą wybrać, komu zaufać — każdy błędny krok może kosztować ich życie.

 


Drugi tom cyklu The Chronicles of Castellane tylko utwierdził mnie w przekonaniu, że Cassandra Clare odnalazła się w klasycznej fantastyce znacznie lepiej, niż mogłam się spodziewać. Choć pierwszy tom pamiętałam już dość mgliście i obawiałam się, że ponowne wejście do świata Castellane będzie wymagało dłuższej chwili na odnalezienie się w fabule, już po kilkudziesięciu stronach poczułam, jakbym nigdy go nie opuszczała. Autorka bardzo sprawnie przypomina najważniejsze wydarzenia, nie popadając przy tym w nużące powtórzenia.

Największą siłą „Króla Szmaciarzy” jest doskonale poprowadzona, wielowątkowa intryga. Polityczne rozgrywki, tajemnice, zdrady i nieustanne napięcie sprawiają, że praktycznie każdy rozdział wnosi coś nowego do historii. To jedna z tych książek, w których kolejne wydarzenia wynikają z poprzednich, a fabuła rozwija się w logiczny i satysfakcjonujący sposób. Nie ma tu miejsca na przypadkowe zapychacze ani rozdziały stworzone wyłącznie po to, by zwiększyć objętość powieści.

Bohaterowie również zasługują na pochwałę. Kel pozostaje jedną z najciekawszych postaci całego cyklu – rozdarty między obowiązkiem a własnymi uczuciami, zmuszony do podejmowania decyzji, które nigdy nie są oczywiste. Równie interesująco wypada Lin, której historia nabiera jeszcze większej głębi. Jej nieustanna gra pozorów oraz świadomość, że jeden błąd może przekreślić wszystko, skutecznie budują napięcie i sprawiają, że trudno pozostać obojętnym wobec jej losów.

Bardzo podoba mi się również sposób, w jaki Cassandra Clare wykorzystuje magię. Nie jest ona rozwiązaniem każdego problemu ani wygodnym narzędziem do wyciągania bohaterów z kłopotów. Stanowi raczej element większej układanki, dodając światu tajemniczości i klimatu, ale nigdy nie przyćmiewając politycznych intryg czy relacji między bohaterami. Dzięki temu historia wydaje się bardziej wiarygodna i dojrzalsza.

Na uwagę zasługuje także samo Castellane. Miasto żyje własnym rytmem, a jego różnorodne oblicza – od królewskiego dworu po świat przestępczego półświatka – tworzą niezwykle przekonującą scenerię. Autorka z wyczuciem buduje atmosferę zagrożenia i niepewności, przez co czytelnik ma wrażenie, że za każdym rogiem może kryć się kolejny spisek lub zdrada.

Mimo imponującej objętości książka ani przez moment mnie nie zmęczyła. Wręcz przeciwnie – rzadko zdarza się dziś powieść fantasy licząca ponad sześćset stron, w której praktycznie każda scena ma znaczenie. Tempo jest dobrze wyważone, a historia rozwija się konsekwentnie od początku aż do finału. To przykład książki, w której liczba stron jest w pełni uzasadniona, a nie sztucznie napompowana.

Osoby znające Cassandrę Clare głównie z „Darów Anioła” mogą być pozytywnie zaskoczone. „Król Szmaciarzy” pokazuje znacznie bardziej dojrzałe oblicze autorki. Zamiast schematycznych romansów i efektownej akcji otrzymujemy przemyślaną opowieść opartą na skomplikowanych relacjach, polityce i bohaterach, którzy nieustannie muszą mierzyć się z konsekwencjami własnych decyzji. Widać, jak bardzo rozwinął się warsztat pisarski Clare.

To może nie jest książka, dla której zarwie się całą noc, ale z pewnością należy do tych, do których wraca się przy każdej wolnej chwili. Każdy kolejny rozdział zachęca, by przeczytać jeszcze jeden, a zakończenie skutecznie rozbudza apetyt na dalszy ciąg. Jeśli trzeci tom utrzyma poziom tej części, seria ma szansę stać się jedną z najlepszych pozycji w dorobku Cassandry Clare. Moja ocena to mocne 7/10 i z niecierpliwością czekam na kolejną wizytę w Castellane.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 7/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: The Chronicles of Castellane (tom 2)

fantasy, science fiction

Data wydania: 2026-03-31

Liczba stron: 664

ISBN: 9788383357881

 

 



 

Na krwawych skrzydłach - Briar Boleyn

Na krwawych skrzydłach - Briar Boleyn

 W Akademii Krwawych Skrzydeł krew to potęga, a miłość to niebezpieczna gra

Na nic takiego się nie pisałam.

Pół-fae w szkole dla wysoko urodzonych wampirów? To gotowy przepis na katastrofę.

Nazywam się Medra Pendragon, ostatnia z jeźdźców smoków, a przynajmniej tak mi mówią. Zabawne jest to, że nie ma już żadnych smoków. Ani jednego. Nie powstrzymało to wampirów przed uznaniem, że warto mnie schwytać. Teraz utknęłam w Akademii Krwawych Skrzydeł, w której rządzą wysoko urodzone wampiry, a tacy jak ja, skażeni, jesteśmy dla nich tylko źródłem krwi i pionkami w ich grze.

Ale nawet to nie jest najgorsze. Bo oto pojawia się Blake Drakharrow. Zimny, arogancki i wręcz nieprzyzwoicie przystojny. Dręczy mnie od momentu, gdy się poznaliśmy, a w dodatku zaręczono nas zgodnie z jakimś starożytnym rytuałem.

Krwawe Skrzydła to nie tylko szkoła – to pole bitwy. Wysoko urodzeni walczą o władzę, a jeśli jesteś słaby? Giniesz.



Po powieści „Na krwawych skrzydłach” spodziewałam się klasycznego romantasy z akademią, wampirami i obowiązkowym motywem enemies to lovers. Briar Boleyn rzeczywiście sięga po dobrze znane elementy gatunku, ale stara się połączyć je z własną wizją świata, w którym dawne legendy o smokach splatają się z bezwzględną polityką wampirzych rodów. To historia pełna tajemnic, intryg i walki o przetrwanie, która szczególnie przypadnie do gustu czytelnikom lubiącym rozbudowane uniwersa fantasy.

Główna bohaterka, Medra Pendragon, od pierwszych stron zostaje wrzucona w rzeczywistość, której zupełnie nie rozumie. Jako pół-fae trafia do Akademii Krwawych Skrzydeł – miejsca rządzonego przez wysoko urodzone wampiry, gdzie jej pozycja jest wyjątkowo niepewna. Z dnia na dzień staje się pionkiem w rozgrywce znacznie potężniejszych od siebie graczy, a kolejne odkrywane sekrety sprawiają, że coraz trudniej odróżnić prawdę od manipulacji.

Największym atutem książki jest bez wątpienia wykreowany świat. Autorka z rozmachem buduje własną mitologię, przedstawia skomplikowaną hierarchię społeczną oraz zasady funkcjonowania akademii, w której każdy błąd może kosztować życie. Czuć, że stworzone uniwersum ma znacznie większy potencjał, niż jesteśmy w stanie poznać w pierwszym tomie, dlatego wiele tajemnic pozostaje jedynie zasygnalizowanych.

Nie zabrakło również romantycznego wątku. Blake Drakharrow to bohater skrojony według dobrze znanego schematu – chłodny, arogancki, skrywający własne sekrety i budzący jednocześnie irytację oraz ciekawość. Relacja między nim a Medrą rozwija się powoli i opiera się głównie na wzajemnej nieufności oraz przymusowym związaniu przez starożytny rytuał. Choć momentami chciałoby się większej liczby wspólnych scen i bardziej naturalnego rozwoju emocji, ich historia skutecznie zachęca do poznawania dalszych losów bohaterów.

Trzeba jednak przyznać, że początek powieści może okazać się wymagający. Autorka wrzuca czytelnika w sam środek wydarzeń, nie poświęcając wiele czasu na spokojne wyjaśnienie zasad rządzących światem. Liczne nazwy, nowe rasy i polityczne zależności początkowo mogą powodować dezorientację, przez co pierwsze rozdziały wymagają większego skupienia. Dopiero z biegiem czasu poszczególne elementy zaczynają układać się w spójną całość.

Mimo imponującej objętości książki tempo opowieści bywa nierówne. Obok dynamicznych scen walki czy odkrywania kolejnych sekretów pojawiają się fragmenty bardziej statyczne, skupione na opisach lub wewnętrznych rozterkach Medry. Nie wszystkim przypadnie do gustu taki sposób prowadzenia narracji, jednak miłośnicy rozbudowanego fantasy z pewnością docenią ogrom pracy włożony w budowę całego uniwersum.

Briar Boleyn umiejętnie pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi i wyraźnie przygotowuje grunt pod kolejne części serii. Im bliżej finału, tym napięcie wyraźnie rośnie, a wydarzenia nabierają tempa. Ostatnie rozdziały skutecznie rozbudzają ciekawość i sprawiają, że trudno nie zastanawiać się, dokąd autorka poprowadzi swoich bohaterów w następnych tomach.

„Na krwawych skrzydłach” nie jest powieścią pozbawioną wad, ale oferuje dokładnie to, czego wielu fanów romantasy szuka w nowych seriach – mroczny klimat, akademię pełną niebezpieczeństw, wyrazistych bohaterów, polityczne intrygi i tajemnice, które dopiero czekają na odkrycie. To obiecujący początek cyklu, który pozostawia niedosyt, ale jednocześnie skutecznie zachęca, by sięgnąć po kolejną część.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 6/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Cykl: Akademia krwawych skrzydeł (tom 1)

Data wydania: 2026-03-10

Liczba stron: 680

ISBN: 9788383357133


 

"Wichrowe wzgórza" Emily Brontë

"Wichrowe wzgórza" Emily Brontë

To nie było moje pierwsze spotkanie z Wichrowymi wzgórzami, ba, nawet nie drugie, ani trzecie. Czytałam już tę powieść wielokrotnie, za każdym razem odkrywając w niej coś nowego. Tym razem do ponownej lektury zachęciło mnie nowe wydanie od Wydawnictwa Zysk i Ska w tłumaczeniu Jerzego Łozińskiego z bardzo nastrojową okładką. I kolejny raz Emily Brontë mnie porwała do świata niepokojących wrzosowisk, duchów i toksycznego uczucia…




Ta klimatyczna opowieść śledzi poplątane losy dwóch rodzin zamieszkujących sąsiadujące posiadłości – tytułowe Wichrowe wzgórza oraz Drozdową Ostoję. To historia, której osią jest tragiczne i niespełnione uczucie łączące dwoje jakże różnych osób – Catherine, panienkę z dobrego domu i Heathcliffa, znajdę, którego przyprowadził do domu ojciec dziewczyny – oraz pragnienie zemsty, a całość przepełniona jest mrocznym, gotyckim klimatem.

Kolejne spotkanie z tą książką przypomniało mi o geniuszu autorki. Niezmiennie zachwyca i zadziwia mnie to, że skromna córka pastora, która prowadziła mało ekscytujące życie na plebanii w Haworth, miała w sobie tak bogatą wyobraźnię, że stworzyła opowieść zagmatwaną, a jednak logiczną, pełną emocji i szczególnego, nieco niepokojącego klimatu, namiętności, mroku i brudu. Cała intryga tej książki, od momentu przyjazdu pana Lockwooda, przez opowieść o tragicznych losach Cathy i Heathcliffa, po nieco uładzone, ale dopasowane do historii i dające nadzieje zakończenie, nawet po latach zachwyca i budzi całą gamę odczuć. Tę powieść często uważa się za taki zwykły romans, powiedziałabym jednak, że chociaż uczucie łączące bohaterów jest istotne dla tej książki, to jednak nie ma w sobie nic z romantyczności. Miłość tu przedstawiona jest silna, ale toksyczna, niszcząca, nie budująca. Główni bohaterowie są pełni wad, mają w sobie pierwiastek zła, przez co ich pełna emocji i namiętności relacja jest taka trudna i mroczna, ale też rozbijająca całe rodziny.

Tło fabularne i miejsce akcji tylko podkręcają ten nastrój grozy i tajemnicy. Osadzenie jej w dwóch jakże różnych posiadłościach, które dzielą tajemnicze wrzosowiska, styl, w jakim autorka opisuje to wszystko, te duchy i widziadła – to wszystko powoduje, że cała opowieść ma szczególny klimat. A jak się doda do tego niezwykły zmysł obserwatorski Emily Brontë, to powstaje z tego naprawdę niesamowita opowieść. Autorka świetnie buduje też charaktery postaci. Potrafił wskazać nie tylko wady, ale również ich zalety, pokazać szerszą perspektywę. Postacie przez nią stworzone są bardzo naturalne i żywe, wszyscy, również ci drugoplanowi, zwracają uwagę swoim dopracowaniem i dużą wiarygodnością, jak na przykład karykaturalny Joseph, dręczący wszystkich swoją fałszywą pobożnością, czy dobrotliwa, prosta Nelly, która w tak interesujący sposób snuje opowieść o splątanych losach rodzin z sąsiadujących majątków.

Emily Brontë powołała do życia tak nietuzinkową postać, jaką jest Heathcliff, chyba najciekawszego bohatera z klasycznych powieści obyczajowo-romansowych. To dziki i skomplikowany mężczyzna, który niczego się nie boi i na dodatek pała żądzą zemsty, postać z charakterem, owiana nutką tajemnicy. Ma on w sobie nieco grozy, ale zarazem wzbudza pewne współczucie, jest taki ludzki, z wszelakimi przywarami, a przy tym też jakby z innego świata. Podobnie ma się sprawa z Cathy Earnshaw. Nie jest to moja ulubiona postać, chyba mało który czytelnik ją lubi, ale jest w tej bohaterce coś, przez co nie pozostawia nikogo obojętnym. To skończona egoistka, krnąbrna i pewna siebie osoba, która za nic ma innych, ale dzięki temu, jak opisała ją autorka, i ona wzbudza pewne współczucie, nie tylko ze względu na to, jak zakończyły się jej losy, ale też dlatego, że wiemy co spowodowało jej takie a nie inne zachowania, co wpłynęło na rozwinięcie się tych złych cech charakteru, a zarazem przygaszenie tych dobrych.

Ponowna lektura Wichrowych wzgórz utwierdziła mnie tylko w przekonaniu, że pisarki takie jak Emily Brontë są jedyne w swoim rodzaju i warto wracać do stworzonych przez nie nietuzinkowych opowieści. Niezmiennie polecam tę wspaniałą książkę, nie tylko wielbicielom klasyki, ale i osobom, które lubią historie z klimatem. Zwłaszcza w tym klimatycznym wydaniu od Wydawnictwa Zysk i Ska ;).

Tytuł: Wichrowe wzgórz
Tytuł oryginału: Wuthering Heights
Autor: Emily Brontë
Tłumaczenie: Jerzy Łoziński
Data wydania: 2026-03-03
Wydawca: Zysk i Ska
Liczba stron: 448
ISBN: 978-83-8335-796-6

Recenzja we współpracy z Wydawnictwem.

Autorka recenzji: Aga K.

Stare klisze - Leopold Starzewski

Stare klisze - Leopold Starzewski

Kronika niezwykłych czasów

Pamiętniki powstają z różnych powodów. Często stanowią próbę uchwycenia chwil, które minęły, oceny minionych wydarzeń, a także rozrachunku z własnym życiem. To swoista rozmowa autora z przeszłością, a także z samym sobą.

Pamiętnik Leopolda Starzewskiego powstawał w trudnych warunkach II wojny światowej i okresu powojennego. Autor, pochodzący z rodziny „wunderkindów” przedstawiciel Młodej Polski, przyjaciel Boya-Żeleńskiego, Wyspiańskiego i innych wybitnych osobistości, austriacki dygnitarz kolei, opowiada o czasach, które odchodzą w zapomnienie, i o ludziach, którzy nadawali ton życiu społecznemu, artystycznemu i intelektualnemu. W mistrzowski sposób oddaje atmosferę dawnego Krakowa i postaci, które go tworzyły.

Zaskakujące są szczerość, otwartość, a także wiwisekcyjna głębia wspomnień uwiecznionych na kartach Starych kliszy. Starzewski jest świadkiem swojej epoki – zarówno jej krytykiem, jak i apologetą – ale przede wszystkim człowiekiem z pasją do opowiadania historii. 



„Stare klisze” Leopolda Starzewskiego to książka niezwykła – nie tylko wspomnienia jednego człowieka, ale także fascynujący portret świata, którego już nie ma. Autor zabiera czytelnika do Krakowa przełomu XIX i XX wieku, miasta artystów, intelektualistów i ludzi, którzy współtworzyli jedną z najciekawszych epok w historii polskiej kultury. To zarazem opowieść bardzo osobista i zaskakująco uniwersalna, pełna refleksji nad pamięcią, przemijaniem i rolą człowieka w wielkiej historii.

Już od pierwszych stron uwagę zwraca niezwykła szczerość autora. Starzewski nie próbuje kreować własnej legendy ani przedstawiać siebie wyłącznie w korzystnym świetle. Wręcz przeciwnie – z dużą samoświadomością przygląda się własnemu życiu, ludziom, których spotkał, oraz wydarzeniom, których był świadkiem. Dzięki temu jego wspomnienia nabierają autentyczności i sprawiają wrażenie rozmowy prowadzonej z czytelnikiem po wielu latach milczenia.

Największym bohaterem tej książki wydaje się jednak sam Kraków. Miasto nie jest tu jedynie tłem dla kolejnych wydarzeń, lecz żywym organizmem, który kształtuje swoich mieszkańców. Starzewski z ogromną czułością odtwarza atmosferę dawnych ulic, salonów, kawiarni i domów rodzinnych. Czytając jego wspomnienia, można niemal usłyszeć gwar miasta, które w czasach Młodej Polski było jednym z najważniejszych ośrodków życia intelektualnego i artystycznego.

Ogromnym atutem książki są portrety ludzi. Autor miał okazję obracać się w środowisku wybitnych postaci swojej epoki i pozostawił po nich niezwykle barwne wspomnienia. Nie są to jednak pomnikowe sylwetki znane z podręczników historii. Starzewski pokazuje ich codzienność, przyzwyczajenia, słabości i cechy charakteru. Dzięki temu wielkie nazwiska stają się bliższe, bardziej ludzkie i prawdziwe.

Warto podkreślić, że „Stare klisze” nie są wyłącznie nostalgicznym spojrzeniem w przeszłość. Autor potrafi być zarówno admiratorem swojej epoki, jak i jej krytykiem. Z jednej strony dostrzega piękno dawnych obyczajów i relacji międzyludzkich, z drugiej nie idealizuje rzeczywistości. Jego wspomnienia pełne są trafnych obserwacji społecznych, które pokazują, że każda epoka ma swoje blaski i cienie.

Szczególnie interesujące są fragmenty poświęcone rodzinie autora. To właśnie w tych bardziej intymnych rozdziałach najlepiej widać siłę jego narracji. Opisy bliskich osób nie ograniczają się do faktów czy anegdot, lecz tworzą pełnokrwiste portrety ludzi, którzy odcisnęli trwały ślad na jego życiu. W efekcie czytelnik odnosi wrażenie, że poznaje nie tylko samego Starzewskiego, ale całe pokolenie wychowane w zupełnie innych realiach.

Książka zyskuje dodatkową wartość dzięki temu, że powstawała w czasie wojny i w trudnych latach powojennych. Świadomość okoliczności, w jakich autor wracał pamięcią do minionego świata, nadaje jego wspomnieniom szczególną głębię. To nie jest zwykłe odtwarzanie wydarzeń, lecz próba ocalenia od zapomnienia ludzi, miejsc i wartości, które w wyniku historycznych zawirowań zaczęły znikać bezpowrotnie.

Styl Starzewskiego doskonale współgra z charakterem książki. Jest elegancki, pełen szczegółów i refleksji, ale jednocześnie niezwykle przystępny. Autor potrafi zatrzymać się przy pozornie drobnym wspomnieniu i wydobyć z niego znaczenie znacznie szersze niż sama anegdota. Dzięki temu lektura przypomina oglądanie albumu starych fotografii, w którym każda karta kryje osobną historię.

„Stare klisze” to nie tylko pamiętnik, ale również cenne świadectwo epoki i wyjątkowa kronika dawnego Krakowa. To książka dla czytelników ceniących literaturę wspomnieniową, historię i opowieści o ludziach, którzy byli świadkami wielkich przemian. Leopold Starzewski stworzył dzieło pełne uroku, mądrości i autentycznych emocji, które pozwala zajrzeć do świata istniejącego już tylko na pożółkłych fotografiach i w ludzkiej pamięci.

 

Recenzja napisana przez: Gosia Celińska

Moja ocena: 8/10

 

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

biografia, autobiografia, pamiętnik

Data wydania: 2026-04-14

Liczba stron: 376

ISBN: 9788383355900