top of page
  • Zdjęcie autoraMonika Mikłaszewska

"Wiedźmy z Dechowic i Liga Niezwykłych Dżentelmagów" – Piotr Jedliński



Tytuł: Wiedźmy z Dechowic i Liga Niezwykłych Dżentelmagów
Autor: Piotr Jedliński
Cykl: Wiedźmy z Dechowic (tom 2)
Data wydania: 2023-04-17
Wydawnictwo: Iniutium 
Liczba stron: 632 
ISBN: 9788367545273  
Moja ocena: 10/10

Wiek człowieka nie określa ani jego osobowości, ani tym bardziej charakteru. Poza tym minęły już czasy, gdzie był on elementem stateczności (nie mówiąc o ostateczności). Nieraz spotykałam się z tym, że osoby starsze były młode duchem i wcale nie odstawały od faktycznie młodszych od siebie, bo przecież najważniejsze jest to, kto jak się czuje sam ze sobą, a jeśli potrafi wytrzymać swoje drobne odstępstwa od normy, to wcale nie jest z nim jeszcze tak źle. A wielu seniorów stosuje zasadę, że życie zaczyna się po sześćdziesiątce i naprawdę dobrze na tym wychodzą – jak chociażby bohaterki Wiedźm z Dechowic.


Myli się ten, kto pomyśli, że do Dechowic zawitał spokój i niczym niezmącona błogość. Nie w przypadku, gdy są one siedzibą wiedźmiego Siostrzeństwa, i gdy jedna z sióstr zostaje uznana za zmarłą, chociaż do spotkania z Krainą Wiecznych Łowów (nie, to nie ten system wierzeń) czy tam Nawią jeszcze jej daleko. Lucyna Kornik dostaje swoistego prztyczka od losu pod postacią swojej domniemanej śmierci i nie byłaby sobą, gdyby ze wszystkich sił nie starała rozwikłać się ciążącej na niej klątwy (bo co do tego nie ma najmniejszej wątpliwości). Okazuje się, że cienka granica między pierwotną magią a rzeczywistą została brutalnie przerwana, a to, co przedostaje się do świata rzeczywistego w ogóle nie powinno mieć miejsca. Na całe szczęście na straży pokoju (ciekawe w sumie czyjego) stoją nie tylko wiedźmy (tak, w końcu Lucyna namacalnie powraca do żywych), ale również magowie, osławione Córy Nilu oraz zwykli niemagiczni ludzie. Jedno jest pewne – będzie głośno, niekiedy dziwacznie a przede wszystkim śmiesznie (chociaż wizja jaka się rozciąga nad głowami ich wszystkich wcale taka nie jest).


Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że ta historia tak mnie wciągnie i będzie inna od innych. Dostając do ręki drugi tom Wiedźm z Dechowic nie miałam pojęcia, co mnie czeka, dlatego ku przezorności zakupiłam tom pierwszy i dobrze zrobiłam, ponieważ bez jego znajomości bardzo ciężko byłoby mi zrozumieć czego jestem świadkiem. Otóż nasze kochane, babcine wiedźmy (bo średnia wieku wynosi od 60 do prawie 100 lat) ciągle zaskakują i to nie tylko trzeźwością umysłu (chyba, że raczą się ekskluzywnymi trunkami Mirki) ale także chęcią powstrzymania tego, co wydaje się niemożliwe do zrobienia (chociaż w kodeksie wiedźmowskim powinna być wzmianka o tym, że niemożliwe nie istnieje). Kobiety z wrodzonym sobie talentem wpadają w tarapaty, by za chwilę w iście magiczny sposób się z nich wykaraksać.


Liga Niezwykłych Dżentelmagów wprowadza czytelników historię antypatii jaka łączy wiedźmy i magusów, którzy uważali się – delikatnie mówiąc za lepszych od innych i bez skrępowania się do tego przyznawali (co za szowiniści!). Oczywiście sytuacja zmusza bohaterów do nawiązania sojuszy, które wcześniej nikomu by się nie śniły oraz wspólnego pochylenia się nad problemem Świata Poza Światem. Książka ta serwuje czytającym prawdziwą mieszankę wybuchową – mitologia słowiańska miesza się z mitologią egipską i szczerze mówiąc czasem czułam się jakbym z powrotem znalazła się w świecie Kroniki rodu Kane’ów (Rick Riordan jest mistrzem mitologii – moim skromnym zdaniem), który uwielbiam. Pewnie dlatego tak dobrze czułam się przy lekturze tej powieści.


Jeśli ktokolwiek myślał, że emerytki są złym materiałem na główne bohaterki, to srogo pobłądził. Niezłomność charakteru, duża dawka sarkazmu, przekomarzanki wywołujące salwy śmiechu, a nade wszystko poczucie, że nie ma takiej trójki, jak ich czwórka sprawia, że pań nie sposób nie polubić – czasem nawet ma się ochotę przytakiwać na wszystko, co powiedzą, chociaż graniczy to niekiedy z absurdem.


Jeżeli nie przeraża was wielowątkowość, mnogość bohaterów, ilość stron (zaledwie 632) i to, że osoby w wieku waszych babć nie mają zachowań stricte babcinych, to myślę, że będziecie się świetnie bawić przy tej powieści. A i żeby nie było – pierwszy tom jest zbiorem opowiadań, który zaznajamia odbiorców z całą dechowicką otoczką, tutaj zaś dostajemy pełną opowieść, która dla mnie była strzałem w dziesiątkę. Panie Piotrze, wielkie gratulacje i może jeszcze poproszę o więcej!



Za możliwość zrecenzowania powieści dziękujemy wydawnictwu




13 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page