top of page
  • Aga K.

[PRZEDPREMIEROWO] "Najważniejsze to przeżyć" Ałbena Grabowska


tytuł: "Najważniejsze to przeżyć"
autor: Ałbena Grabowska
data wydania: 2023-09-05
wydawca: Dom Wydawniczy Rebis
liczba stron: 320
ISBN: 978-83-8338-095-7

Twórczość Ałbeny Grabowskiej znam nie od dziś. Bardzo lubię powieści tej autorki, potrafi ona stworzyć bardzo dobre, nietuzinkowe historie obyczajowe, często osadzone w interesujących momentach historycznych. Powieści pani Grabowskiej często są niełatwe w odbiorze, bowiem autorka ta często wybiera trudną tematykę, nie boi się też czasem kontrowersji, a na swoich bohaterów wybiera postacie o niejednorodnych charakterach, takie, które mają w sobie dobro, ale też czasami podejmują złe decyzje i muszą sobie radzić z ich konsekwencjami. Kiedy usłyszałam o nowej książce tej autorki, "Najważniejsze to przeżyć" ciekawa byłam czy tym razem również zaprezentuje niełatwą opowieść, zwłaszcza, że wybrała szczególny czas i miejsce akcji, czyli Warszawę zaraz po oficjalnym zakończeniu niezwykle tragicznej II wojny światowej. Dzięki uprzejmości Domu Wydawniczego Rebis miałam okazję poznać tę pięknie wydaną powieść nieco wcześniej i dziś, dzień przed premierą, chciałabym podzielić się swoimi odczuciami.


"Najważniejsze to przeżyć" to opowieść o pewnej rodzinie, która chwilę przed wybuchem powstania wyjechała z Warszawy i wraca do niej zaraz po zakończeniu II wojny światowej. Widzimy ich oczami jak bardzo ucierpiała stolica, której większa część została wręcz zrównana z ziemią, jakie straty ludzkie zostały poniesione w czasie okupacji i powstania, a wreszcie jak ludzie próbują odbudować swoje życie w powojennej rzeczywistości. Akcja opowiadana jest w głównej mierze z perspektywy Mirki, młodszej córki, dziewczynki sprytnej i dojrzałej jak na swój wiek. Widzimy też różne wydarzenia z perspektywy jej rodziców: matki pracującej w odradzającej się gazecie i ojca lekarza, a to wszystko przeplatane jest wyjątkami z pamiętnika Teresy, starszej siostry Mirki. Każdy z bohaterów ma trochę inne spojrzenie na sytuację w jakiej znalazła się cała rodzina, ale też inni mieszkańcy zrujnowanego miasta, każde z nich inaczej sobie radzi z tragedią. Niektórzy obwiniają wszystkich dookoła, inni nie potrafią sobie poradzić z ogromem tragedii i wspomnień, z kolei jeszcze inni starają sobie znaleźć zajęcie, nie tylko żeby zapomnieć, ale też by być potrzebnym. Autorka w tej książce świetnie pokazuje, że to, że wojna się skończyła, nie znaczy, że skończyły się też problemy, ba, wręcz pojawiły się nowe - nie tylko te powiązane z odgruzowywaniem stolicy, ze znalezieniem sobie kąta w zniszczonym mieście, ale też z konfrontacją z rzeczywistością, kiedy się okazuje, że większość znajomych i sąsiadów nie żyje, albo jest w kiepskim stanie fizycznym i psychicznym, a pod gruzami wciąż spoczywają setki warszawiaków...


"- Bo tobie chodzi o to, żeby było jak dawniej. [...] Jak przed wojną. Żeby wszyscy zachowywali się jak kiedyś, mówili jak kiedyś, cieszyli się jak kiedyś i planowali przyszłość jak kiedyś.

Chciałam zaprzeczyć, ale moja siostra trajkotała jak najęta:

- A nigdy już nie będzie jak dawniej." Chyba najbardziej poruszyły mnie rozdziały z punktu widzenia Mirki. Może dlatego, że jest to zaledwie 12-letnia dziewczynka, która prawie nie zna życia bez wojny i powiązanych z nią trudności i tragedii. Jest nad wiek dojrzała, jest doskonałą obserwatorką, sprytną i pełną empatii, stara się pomóc i chyba najlepiej odnajduje w nowej sytuacji, kiedy trzeba odbudować całe życie od początku, wręcz trzyma w ryzach całą rodzinę. Z jednej strony można podziwiać jej przystosowanie się, z drugiej jednak jej spojrzenie na świat, jej zachowanie, maska jaką przybiera, są bardzo poruszające w kontekście jej młodego wieku. Inni bohaterowie oczywiście też byli warci uwagi, choćby Teresa, która żyje w swoim świecie, czy rodzice mający swoje problemy. Dla każdego pani Grabowska przeznaczyła choć trochę uwagi, możemy więc ich poznać, zrozumieć, często im po prostu współczuć i powtarzać za nimi: "najważniejsze to przeżyć"... Ogólnie jest to trudna książka ze względu na tematykę - wszechobecną śmierć, zniszczenia powojenne i poczucie beznadziei, które wyzierają z historii bohaterów - przez co czytanie jej nie jest lekkie i przyjemne w odbiorze. Powieść ma naprawdę olbrzymi ładunek emocjonalny, podany w sposób jakby przypadkowy, bo autorka nie lubuje się w opisywaniu nieszczęść, nie zagłębia w szczegóły, a wręcz pisze prosto, jakby beznamiętnie, a przy tym w jej opowieści pełno jest smutku, poczucia pustki, rozpaczy beznadziei, bezsensu, złości i bezsilności. I takie też emocje towarzyszyły mi w tej lekturze. "Najważniejsze to przeżyć" to książka, która zrobiła na mnie naprawdę ogromne wrażenie, chociaż nie należę do osób, które łatwo poruszyć. Czytałam ją szybko, ale z zastanowieniem, często przerywając, kiedy było zbyt emocjonalnie. Myślę, że osoby wrażliwe mogą bardzo przeżyć tę lekturę, sądzę wręcz, że mogą też pojawić się przy niej łzy. Jeśli sięgacie po takie książki, które, choć napisane prosto i dosadnie, poruszają, uderzają w waszą emocjonalność, to koniecznie sprawdźcie i tę powieść. Mogę zapewnić, że was nie zawiedzie. Polecam! Recenzja powstała we współpracy z Domem Wydawniczym Rebis - współpraca reklamowa, barter.

37 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page