top of page
  • Aga K.

"Jutro, jutro i znów jutro" Gabrielle Zevin


tytuł: "Jutro, jutro i znów jutro"
tytuł oryginału: "Tommorow and Tommorow and Tommorow"
autor: Gabrielle Zevin
tłumaczenie: Marta Faber
data wydania: 2023-03-21
wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
liczba stron: 512
ISBN: 978-83-8202-851-5


Świat gier komputerowych nie jest mi zupełnie obcy, dlatego z tym większą ciekawością sięgnęłam po "Jutro, jutro i znów jutro", książkę, która jest z nimi powiązana. I choć niewątpliwie daleko mi w kwestii grania do Sadie i Sama, głównych bohaterów powieści, znalazłam w tej nietypowej historii coś dla siebie i postaram się o tym trochę opowiedzieć...

Za świetną okładką w klimacie retro kryje się opowieść o dwojgu miłośnikach i twórcach gier, o osobach z różnych światów, geekach, których łączy niespotykana przyjaźń i... coś więcej niż miłość. Sadie i Sam poznali się w dzieciństwie, a połączyła ich pasja - oboje uwielbiali grać. Kiedy spotykają się już jako młodzi dorośli, postanawiają stworzyć razem grę. Okazuje się, że Ichigo, ich wspólna gra, staje się sukcesem, ale wprowadza też do ich życia chaos... "A czym jest gra? To jutro, jutro i znów jutro. To możliwość nieskończonego odradzania się, nieskończonego odkupienia. Idea, że jeśli będziesz dalej grał, możesz wygrać. Żadna przegrana nie jest definitywna, bo nic takie nie jest." Już na wstępie wyznam szczerze, że bardzo podobał mi się styl tej opowieści: trochę surowy, trochę taki jak jej bohaterowie - nietuzinkowy, nieco beznamiętny, jakby zblazowany. Przy tym język autorki jest w pewien sposób bogaty, piękny i dopracowany, przyjemnie się czyta budowane przez nią zdania. Mimo wspomnianej surowości opisu, książka aż kipi od emocji - porusza czytelnika dużymi dramatami i mniejszymi tragediami, jakie przeżywają bohaterowie, ale też wzbudza całą gamę odczuć odnośnie decyzji, jakie podejmują. To opowieść o grach, ale nie tylko. Mówi też o pracy, która jest pasją i pasji, która jest pracą, pokazuje jak to się łączy i jak może wpływać na człowieka jego praca. Wskazuje też na to, jak trudno jest być kobietą w męskim świecie. Jest w niej miejsce także na pokazanie sztuki i kreatywności, zwłaszcza w kontekście wspomnianych gier i ich produkowania. "Jutro, jutro i znów jutro" to też, a może zwłaszcza, opowieść o różnych odcieniach miłości i przyjaźni, jak również o zaufaniu i jego braku, czy o bliskości. Książka ta nie boi się poruszać tematyki traum, które wpływają na życie, wybory i postępowanie ludzkie, jak również opowiada o dojrzewaniu, dorastaniu, odkrywaniu i budowaniu własnej tożsamości... Chociaż historia jest opowiadana teoretycznie chronologicznie, to jednak niekoniecznie liniowo - mamy przeskoki w czasie, wspomnienia z przeszłości, ale też urywki z przyszłości. W dodatku nie ma szczególnie dynamicznej akcji, a potrafi przy tym wciągnąć od pierwszej strony, nie jest lekka, a czyta się naprawdę dobrze. Może to dlatego, że autorka zaskakuje czytelnika rozwiązaniami fabularnymi, trochę kręci, trochę miesza, prowadzi tę opowieść w sposób nieoczywisty. Książka ta zachwyca również kreacją bohaterów - nieidealnych, pełnych wad, nietuzinkowych. Nie zawsze popieramy ich wybory, ale widzimy motywacje, cele i to, co stoi za takimi, a nie innymi decyzjami. Możemy ich poznać naprawdę dobrze, czasem im kibicować, czasem się z nimi smucić, czasem cieszyć. Nie są papierowi, to ludzie z krwi i kości, z charakterem, z obawami i nadziejami, z traumami i radościami. Podobało mi się, że akcja tej powieści rozgrywa się w większości w latach 90. i ma taki ciekawy, trochę retro-geekowski klimat. Świat gier komputerowych w wykonaniu autorki, skupiony nie tylko na graniu, ale i tworzeniu ich, może wciągnąć nie tylko miłośników tej formy rozrywki, ale i osoby niekoniecznie nimi zainteresowane. Fantastycznie wpasowały się tu też artystyczne nawiązania, które nie każdy czytelnik jednak dostrzeże. Już sam tytuł nawiązuje do Szekspira (ze wstydem przyznam, że nie od razu skojarzyłam, chociaż "Makbeta" czytałam), a okładka do słynnej grafiki "Wielka fala w Kanagawie", której autorem jest Hokusai Katsushika. W samym tekście tych napomknień i wtrętów jest więcej, a każdy z nich idealnie pasuje do całości. Nie sądziłam, że aż tak bardzo wciągnie mnie ta opowieść, że te 512 stron przeczytam tak szybko i z takim zainteresowaniem. Że zostanie ze mną na dłużej. A jednak autorce udało się poruszyć mnie swoją historią, wzbudzić całą gamę emocji, pozostawić coś więcej niż tylko wrażenie przyjemnej rozrywki...

Polecam "Jutro, jutro i znów jutro" nie tylko fanom gamerskich klimatów, ale też osobom poszukującym opowieści o prawdziwych ludziach, o miłości, tęsknocie, niezrozumieniu, ale też dojrzewaniu i poszukiwaniu tożsamości, niekoniecznie książek podnoszących na duchu, ale mających szczególny klimat i prezentujących surową prawdę o życiu. Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Zysk i S-ka - współpraca reklamowa, barterowa. Dziękuję serdecznie za możliwość poznania tej nietuzinkowej opowieści... #jutrojutroiznówjutro #gabriellezevin #zyskiska #wydawnictwozyskiska #literaturapiękna #powieśćobyczajowa

69 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page