top of page
  • Aga K.

"Córka z Kuby" Soraya Lane


tytuł: "Córka z Kuby"
tytuł oryginału: "The Cuban Daughter"
cykl: "Utracone córki", tom 2
autor: Soraya Lane
tłumaczenie: Anna Esden-Tempska 
data wydania:2023-06-14 
wydawca: Wydawnictwo Albatros 
liczba stron: 352
ISBN: 978-83-6751-386-9



Po lekturze "Córki z Włoch", pierwszego tomu serii "Utracone córki", byłam rozczarowana. Książka ta zachęciła mnie do siebie przepięknym wydaniem i porównaniami do twórczości Lucindy Riley i Kristin Hannah, a okazała się bardzo prostą, wręcz płytką historią, której daleko do pięknych, rozbudowanych opowieści wspomnianych autorek. Postanowiłam jednak dać szansę serii i z nieco innym nastawieniem sięgnęłam po niedawno wydaną "Córkę z Kuby", czyli drugi tom cyklu. Czy tu również przeżyłam rozczarowanie, czy wręcz przeciwnie?


Podobnie jak w pierwszej książce z serii "Utracone córki", w tym drugim tomie mamy narrację dwutorową - akcja rozgrywa się współcześnie, w Londynie i na Kubie, oraz na tej samej egzotycznej wyspie, ale w latach 50. XX wieku. Wraz z autorką śledzimy losy Claudii, która niespodziewanie dowiaduje się, że jej ukochana babcia została adoptowana w dzieciństwie i otrzymuje małe pudełko, którego zawartość poprowadzi ją na drugi koniec świata... Historia Claudii przeplatana jest opowieścią o Esmeraldzie, pochodzącej z bardzo majętnej kubańskiej rodziny, dziewczynie, która przeżywa pierwszą miłość.


Powieść ta napisana bardzo prosto, a nawet naiwnie, jeśli mogę to tak określić - autorka wykłada oczywiste prawdy, nadużywa ckliwości i melodramatyczności, biegnąc przy tym z akcją niczym sprinter na Olimpiadzie. Tak, jak w pierwszym tomie serii, tu również wszystko jest takie jakby bajkowe - zbyt szybko się wyjaśnia i rozwija, wręcz brakuje miejsca na powolne rozwijanie sytuacji, na poznanie bohaterów, na delektowanie się, a wreszcie na tajemnice, które potrzebują czasu, żeby wyjść na jaw. Powoduje to, że całość jest płaska, papierowa, bez głębi.


Ponadto, obie historie: i ta z przeszłości, i ta ze współczesności, są bardzo przewidywalne. Już czytając początek książki, możemy się domyślić, co się wydarzy i jak się skończy cała ta opowieść. Zwłaszcza wątki romansowe są mało oryginalne, a przy tym, przez wspomnianą wyżej płytkość całości, nie za bardzo możemy poznać bohaterów, przez co trudno zrozumieć ich błyskawiczne uczucie i kibicować tym miłościom.


Mam wrażenie, że cała ta powieść to takie tylko trochę bardziej rozwinięte opowiadanie. Brakuje tu fałszywych tropów, szczegółów i wyjaśnień co do zachowań bohaterów, nie solidnego rozbudowania akcji, większość problemów i tajemnic rozwiązuje się zbyt szybko i łatwo. Claudia, współczesna bohaterka, przesadnie często trafia na szczęśliwe zbiegi okoliczności, bez większego wysiłku odkrywając to, co się przydarzyło w przeszłości. Również w wątku Esmeraldy brakło mi rozwinięcia, skończył się on przewidywalnie i za szybko. A najbardziej żałuję, że tajemniczy Dom Hope, będący przecież spoiwem całej serii, jest tylko wspomniany...


Zaletą tej książki jest to, że czyta się ją szybko i lekko, ale równie szybko się niestety o niej zapomina. Na leniwy urlop będzie w sam raz, ale daleko jej do powieści nieodżałowanej Lucindy Riley, do których jest porównywana. Niestety, na tym porównaniu bardzo traci, nie ma tu bowiem pięknego języka, nie ma powolnego, zaskakującego odkrywania tajemnic przeszłości, nie ma też wzruszeń. Dostajemy za to prostą historię, rozgrywającą się w ciekawym miejscu, kolejną z serii powieść z niewykorzystanym potencjałem. A szkoda, bo pomysł na ten cykl jest naprawdę intrygujący, narracja dwutorowa, pociągnięta w nieco inny sposób, mogłaby być fajnym sposobem opowiedzenia historii, a nieco bardziej rozbudowane egzotyczne tło mogłoby ubarwiać całość i nadawać książce szczególnego klimatu.


Co mogę jeszcze dodać? "Córka z Kuby" może się spodobać osobom szukającym prostej, niewymagającej lektury, przy której można odpocząć i z którą spędzą kilka miłych godzin, ale nie pozostanie na dłużej w pamięci. Niestety, ta powieść, mimo szumnych obietnic i pięknego wydania, dla mnie okazała się tylko przeciętna. Bardzo żałuję, że tak barwna okładka skrywa tak bladą opowieść...


Recenzja powstała we współpracy z Wydawnictwem Albatros - współpraca reklamowa, barterowa.


21 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page